W Niemczech trwa seria podpaleń obiektów dla uchodźców oczekujących na rozpatrzenie ich wniosku o azyl. W czwartek spłonął budynek w Niederstedem w Nadrenii-Palatynacie. Z kolei w miejscowości Jamel pod Wismarem został podpalony obiekt należący do artystów pomagającym imigrantom.

/Julian Stratenschulte /PAP/EPA

Zakwaterowani w budynku azylanci w czasie, gdy wybuchł pożar, znajdowali się poza obiektem. Podczas akcji ratunkowej jeden ze strażaków zatruł się dymem. Obiekt zamieszkany był przez cudzoziemców od kilku tygodni. Policja wszczęła śledztwo w tej sprawie.

W czwartek z kolei w miejscowości Jamel pod Wismarem na północy Niemiec spłonęła stodoła należąca do pary artystów, zwalczających silne w tej części kraju wpływy neonazistów. Rzecznik prokuratury poinformował, że w zgliszczach znaleziono ślady podpałki. Artyści - Birgit i Horst Lohmeyer - angażują się od lat na rzecz tolerancji i demokracji. W szopie miał się niebawem odbyć koncert z udziałem artystów sprzeciwiających się rosnącym wpływom neonazistów. Lohmeyerowie podejrzewają, że sprawcami podpalenia są prawicowi ekstremiści mieszkający w wiosce. Artyści otrzymywali wcześniej pogróżki. 

W pierwszej połowie tego roku w Niemczech doszło do ponad 200 ataków na ośrodki dla uchodźców, niemal tyle samo, co w całym ubiegłym roku. W lipcu nieznani sprawcy podłożyli ogień w ośrodkach dla uciekinierów w Remchingen w Badenii-Wirtembergii oraz w Reichertshofen w Bawarii. W czerwcu do podpaleń doszło m.in. w Lubece na północy kraju oraz w Miśni w Saksonii.

(abs)