Pasażerowie lotu Delta Air Lines z brazylijskiego Guarulhos do Atlanty przeżyli chwile grozy. Tuż po starcie w jednym z silników Airbusa A330-300 doszło do serii eksplozji, po których jednostka napędowa zaczęła się palić. Dzięki błyskawicznej reakcji załogi i służb naziemnych udało się uniknąć tragedii, a samolot bezpiecznie wylądował. Nikt nie ucierpiał, ale awaria poważnie zakłóciła pracę jednego z największych lotniska Ameryki Południowej.
- Tuż po starcie z lotniska Guarulhos w samolocie Airbus A330-300 linii Delta Air Lines doszło do poważnej awarii lewego silnika.
- Na pokładzie znajdowało się 288 osób, w tym pasażerowie i załoga.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Do niebezpiecznego incydentu doszło tuż po starcie samolotu z lotniska Guarulhos, znanego również jako Cumbica, położonego niedaleko Sao Paulo. Airbus A330-300, na pokładzie którego znajdowało się 288 osób, miał lecieć do portu Hartsfield-Jackson w Atlancie. Chwilę po oderwaniu się od ziemi pasażerowie i załoga usłyszeli głośne eksplozje dochodzące z lewego silnika. Z relacji świadków wynika, że jednostka napędowa zaczęła się palić, a z silnika wydobywały się płomienie i kłęby dymu.
Kontrolerzy ruchu lotniczego z wieży dostrzegli pożar na skrzydle maszyny. Niezwłocznie zaalarmowali pilotów, przekazując dramatyczny komunikat: "Delta, masz pożar na skrzydle". W tym samym czasie mieszkańcy okolicznych dzielnic oraz osoby przebywające na terenie lotniska słyszeli kolejne wybuchy i obserwowali ogień wydobywający się z samolotu.


