Wojna przeciwko Ukrainie kosztuje Rosję znacznie więcej, niż zakładano. Jak wynika z poufnego listu ministra finansów Antona Siłuanowa, do którego dotarł "Financial Times", tegoroczne wydatki wojskowe Rosji wzrosną o 2 biliony rubli, czyli ok. 28 miliardów dolarów. Aby ratować budżet, Kreml jest zmuszony do rozważenia poważnych cięć w innych obszarach.

  • Tegoroczne wydatki Rosji na wojnę przeciw Ukrainie znacząco przekroczą pierwotne założenia, co zmusza Kreml do rozważenia głębokich cięć w innych obszarach budżetu.
  • Mimo dodatkowych dochodów z eksportu energii, deficyt budżetowy Rosji osiągnął rekordowy poziom, a dalsze finansowanie wojny może pogłębić problemy finansowe państwa.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Rosyjska machina wojenna pożera gigantyczne zasoby. Choć Moskwa zabezpieczyła w tym roku na obronę i bezpieczeństwo rekordowe 16,84 bln rubli (ok. 238 mld dolarów) - co stanowi blisko 40 proc. całego budżetu państwa - kwota ta okazała się niewystarczająca.

Skalę problemu najlepiej obrazują oficjalne statystyki. Kreml zakładał, że deficyt budżetowy w całym 2026 roku wyniesie 3,8 bln rubli (ok. 53,5 mld dolarów). Tymczasem zaledwie w pierwszych czterech miesiącach roku dziura budżetowa spuchła do poziomu 5,9 bln rubli (ok. 83 mld dolarów), osiągając 2,5 proc. PKB. To najgorszy wynik finansowy Rosji od momentu rozpoczęcia inwazji na Ukrainę w 2022 roku.

Minister żąda zamrożenia miliardów

W obliczu kryzysu szef rosyjskiego resortu finansów Anton Siłuanow już w lutym wystosował dramatyczny apel do rosyjskiego rządu. Minister prosił o natychmiastowe zamrożenie planowanych wydatków w innych, niewojskowych obszarach - wynika z listu, do którego dotarł brytyjski dziennik "Financial Times". W tym roku cięcia mają objąć 2,9 bln rubli (ponad 40 mld dolarów).

"Nasze rezerwy nie są nieograniczone. Nie możemy pozwolić sobie na żadne słabe punkty w naszych finansach, podczas gdy na świecie zachodzą tak poważne przemiany" - ostrzegał Siłuanow w niedawnym wywiadzie dla dziennika "Kommiersant".

Jeśli czarny scenariusz się spełni, wydatki wojenne mogą generować kolejne deficyty aż do 2028 roku. Wtedy skala koniecznych cięć w rosyjskim budżecie może wzrosnąć do niewyobrażalnych 7,1 bln rubli (ok. 100 mld dolarów), co oznaczałoby głęboką zapaść w finansowaniu m.in. infrastruktury czy programów socjalnych.

Kroplówka z drogiej ropy to za mało

W ostatnich tygodniach sytuację Kremla próbował ratować rynek surowców. W wyniku napięć geopolitycznych i wojny USA z Iranem, ceny ropy naftowej po raz pierwszy od czterech lat przekroczyły barierę 100 dolarów za baryłkę.

Choć w kwietniu Rosja mogła liczyć na dodatkowe 200 miliardów rubli z eksportu energii, to miesiąc wcześniej oczekiwane dochody były niższe o mniej więcej taką samą kwotę. Wniosek jest jeden - naftowy zastrzyk gotówki poprawia nastroje na Kremlu jedynie na chwilę.

Koszty prowadzenia operacji wojskowych w Ukrainie rosną w takim tempie, że nawet wysokie ceny surowców nie będą w stanie zasypać pogłębiającej się wyrwy w rosyjskich finansach.