W okręgu uciańskim na Litwie ogłoszono najwyższy, „czerwony” stopień zagrożenia atakiem z powietrza. Wojsko poinformowało o wykryciu na radarach obiektu posiadającego cechy bezzałogowego drona. Mieszkańcy otrzymali pilne instrukcje dotyczące ewakuacji, a w powietrze poderwano myśliwce NATO. To kolejny tego typu incydent w regionie w ciągu ostatnich 48 godzin.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W czwartek litewskie siły zbrojne wydały pilny komunikat za pośrednictwem mediów społecznościowych oraz systemów ostrzegania. W okręgu uciańskim we wschodniej części kraju ogłoszono alarm powietrzny oznaczony kolorem czerwonym, co oznacza, że zagrożenie jest bardzo prawdopodobne.
Powodem postawienia służb w stan najwyższej gotowości było wykrycie przez radary podejrzanego obiektu, którego trajektoria i parametry lotu odpowiadały bezzałogowemu statkowi powietrznemu (dronowi). Wojsko wydało jasny rozkaz dla ludności cywilnej: wszyscy mieszkańcy zagrożonego rejonu powinni niezwłocznie znaleźć bezpieczne schronienie i pozostać w nim aż do momentu odwołania alarmu - podaje serwis Lrytas.
W reakcji na potencjalne naruszenie przestrzeni powietrznej, z bazy lotniczej natychmiast wystartowały myśliwce misji NATO Baltic Air Policing, które skierowały się w stronę domniemanego celu.
"Litewskie wojsko otrzymało pozwolenie na zniszczenie drona" - poinformowała premier kraju, wzywając obywateli do nieignorowania ostrzeżeń o zagrożeniu.
Dwa drony mogły naruszyć litewską przestrzeń powietrzną - napisał tymczasem w swych mediach społecznościowych prezydent Gitanas Nauseda. "Myśliwce NATO już wystartowały i są gotowe je zniszczyć. Proszę, po otrzymaniu oficjalnego ostrzeżenia, o bezpieczne ukrycie się" - dodał.
Około godziny 17 litewskie wojsko odwołało alarm powietrzny dla części kraju po tym, jak drony zniknęły z radarów. Obecnie trwają ich poszukiwania, do akcji wysłano m.in. śmigłowce. Alert trwał niespełna półtorej godziny. Mieszkańcom zezwolono już na opuszczenie miejsc schronienia. Ruszyły wstrzymane pociągi. Mają kilkudziesięciominutowe opóźnienia.
Dzisiejszy incydent w okręgu uciańskim to kolejny element narastającego napięcia w krajach bałtyckich. Zaledwie dzień wcześniej, w środę, podobny alarm powietrzny ogłoszono w okręgu wileńskim, kiedy to inny dron wleciał na terytorium Litwy od strony granicy z Białorusią, a następnie zniknął z radarów w rejonie Oran (Varėna), gdzie obecnie trwają jego poszukiwania.
Sytuacja jest dynamiczna i dotyka całego regionu - w tym samym czasie alarmy powietrzne i wzmożoną aktywność bezzałogowców odnotowano również na Łotwie, m.in. w Dyneburgu (Daugavpils) i sąsiadujących z Białorusią powiatach. Choć litewski minister obrony Robertas Kaunas zapewniał wcześniej, że bezpośrednie zagrożenie uderzeniem militarnym na Litwę jest niskie, wojsko i sojusznicy z NATO utrzymują stan najwyższej czujności.
"Nie ma akceptacji dla rosyjskich gróźb wobec naszych sojuszników. Nie macie prawa fałszywie oskarżać państw bałtyckich. Jest jasne, kto jest agresorem, a kto ofiarą. Pozostajemy niezachwianie zaangażowani w zasady Karty Narodów Zjednoczonych i Traktatu Północnoatlantyckiego" - napisał dziś na X szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.


