Prezydent USA Donald Trump może kontynuować prace nad salą balową, która ma powstać przy Białym Domu - orzekł w czwartek sędzia federalny. Pozew skierowało stowarzyszenie na rzecz ochrony zabytków, które domagało się wstrzymania budowy. Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na ok. 400 mln dolarów.
Stowarzyszenie National Trust for Historic Preservation oczekiwało wstrzymania prac przy budowie sali balowej. Argumentowano, że projekt ruszył mimo braku odpowiednich zgód i autoryzacji Kongresu.
Sędzia Richard Leon orzekł, że argumenty przedstawione przez stowarzyszenie nie spełniały wymagań dla wydania tymczasowego nakazu, który wstrzymałby realizację projektu. Zaznaczył jednak, że stowarzyszenie może zmienić swoją argumentację.
Do decyzji sędziego odniósł się prezydent Trump, podkreślając, że to "wspaniała wiadomość dla Ameryki i cudownego Białego Domu". Zapowiedział, że będzie to "najpiękniejsza sala balowa na świecie", a na jej powstanie nie są wydawane pieniądze podatników. Środki - jak przekazał Trump - pochodzą od darczyńców.
"Budowa sali balowej, która ma gościć również przyszłe inauguracje i duże wizyty państwowe, przebiega szybciej, niż planowano i w ramach budżetu. Będzie długo służyć jako symbol wielkości Ameryki!" - dodał.
W minionym roku pod budowę sali balowej zburzono wschodnie skrzydło Białego Domu, które było historyczną siedzibą pierwszej damy i jej personelu. Powstało ono w 1902 r. za rządów Theodore'a Roosevelta.
Nową formę przybrało w 1942 roku decyzją Franklina Roosevelta. Chciał on uzyskać dodatkową przestrzeń roboczą na czas wojny i by ukryć podziemny bunkier zbudowany dla prezydenta i jego personelu.


