Marzec 2026 roku zapisze się w historii holenderskiego rynku motoryzacyjnego jako miesiąc przełomu. Gwałtowny wzrost cen paliw, wywołany eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, sprawił, że konsumenci zaczęli szukać alternatyw dla tradycyjnych samochodów spalinowych. Efekt? Sprzedaż używanych samochodów elektrycznych wzrosła aż o 48 procent w porównaniu z lutym, osiągając poziom blisko 14 tysięcy pojazdów – wynika z najnowszych danych stowarzyszenia branżowego Bovag.

Jeszcze w lutym na holenderskich drogach pojawiło się 9,3 tysiąca używanych aut elektrycznych. W marcu liczba ta wystrzeliła, a eksperci nie mają wątpliwości - to bezpośredni efekt szoku paliwowego. W tym samym czasie cały rynek samochodów używanych pozostał stabilny - sprzedano ponad 183 tysiące pojazdów, co oznacza, że udział elektryków wciąż jest stosunkowo niewielki i wynosi 7,5 procent. Jednak dynamika wzrostu w tym segmencie nie pozostawia złudzeń - elektromobilność wkracza do mainstreamu.

Nowa kalkulacja, nowe wybory

Jeszcze do niedawna wielu kierowców z rezerwą podchodziło do zakupu samochodów elektrycznych z drugiej ręki. Główną barierą był szybki spadek wartości tych pojazdów i obawy o stan baterii. Dodatkowo, mimo niższych kosztów eksploatacji, wysokie ceny zakupu skutecznie zniechęcały potencjalnych nabywców. Jednak w ostatnich tygodniach sytuacja uległa diametralnej zmianie.

Rosnące ceny paliw sprawiły, że przewaga kosztowa samochodów elektrycznych nad benzynowymi stała się jeszcze bardziej widoczna. Dla wielu Holendrów to właśnie rachunki za tankowanie stały się impulsem do zmiany motoryzacyjnych przyzwyczajeń. Jak podkreślają przedstawiciele branży, obecny wzrost zainteresowania używanymi elektrykami to nie tylko efekt chwilowej paniki, ale także sygnał, że konsumenci coraz bardziej racjonalnie podchodzą do wyboru samochodu.

Leasing napędza rynek wtórny

Kolejnym czynnikiem, który przyspiesza elektryczną rewolucję, jest rosnąca podaż używanych aut na prąd. Na rynek wtórny trafia coraz więcej samochodów po zakończonych umowach leasingowych. To właśnie te pojazdy - często w bardzo dobrym stanie technicznym i z udokumentowaną historią serwisową - stają się łakomym kąskiem dla prywatnych kupujących. Według Bovag, rozwój rynku używanych elektryków ma kluczowe znaczenie dla upowszechnienia elektromobilności poza segmentem flot firmowych.

Jeszcze rok temu sytuacja wyglądała zgoła inaczej. Udział aut elektrycznych w rynku wtórnym malał, a sektor zmagał się z nieufnością klientów i obawami o przyszłą wartość pojazdów. Dziś, choć część komentatorów podkreśla, że obecne odbicie to przede wszystkim efekt szoku paliwowego, branża z optymizmem patrzy w przyszłość.

Benzyna w odwrocie, hybrydy i elektryki na fali

Zmiany na rynku wtórnym to tylko część szerszego trendu. W Holandii od kilku lat systematycznie maleje udział nowych samochodów spalinowych. Jeszcze siedem lat temu auta benzynowe stanowiły aż 75 procent rynku nowych pojazdów. Dziś ich udział spadł do zaledwie 13 procent. Prym wiodą hybrydy, a tuż za nimi plasują się w pełni elektryczne samochody.

To efekt nie tylko rosnącej świadomości ekologicznej, ale także konsekwentnej polityki państwa, która promuje elektromobilność poprzez ulgi podatkowe i inwestycje w infrastrukturę ładowania. Jednak eksperci ostrzegają: dalszy rozwój rynku będzie zależał nie tylko od cen paliw, lecz także od stabilności przepisów i tempa rozbudowy sieci ładowarek.