"To tylko opóźnienie rotacji, nie kara dla Polski, nie podjęliśmy ostatecznej decyzji" - w ten sposób wiceprezydent USA J.D. Vance skomentował kwestię obecności amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Dodał też, że Stany Zjednoczone nie mogą być żandarmem świata.
- Wiceprezydent USA J.D. Vance twierdzi, że opóźnienie rotacji brygady pancernej do Polski to nie kara, a standardowe przesunięcie terminów.
- Vance zaznaczył, że Polska jest w stanie się obronić przy wsparciu USA.
- Skrytykował europejskie media za przesadną reakcję na tę zmianę i podkreślił rolę Donalda Trumpa we wsparciu Ukrainy.
- Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl.
Wiceprezydent USA J.D. Vance powiedział we wtorek podczas briefingu w Białym Domu, że wstrzymanie rotacji brygady pancernej do Polski nie jest karą, a jedynie opóźnieniem rotacji.
Nie zredukowaliśmy liczebności wojsk w Polsce o 4000 żołnierzy. Opóźniliśmy rozmieszczenie wojsk, które miały trafić do Polski. To nie redukcja, to po prostu standardowe opóźnienie rotacji, które czasami zdarza się w takich sytuacjach - powiedział wiceprezydent J.D. Vance, zapytany przez dziennikarzy o to, dlaczego USA "nagradzają Władimira Putina i karzą najlepszego sojusznika USA".
Oto fundamentalny problem: Polska jest w stanie obronić się przy dużym wsparciu ze strony Stanów Zjednoczonych. Nie mówimy o wycofaniu wszystkich amerykańskich wojsk z Europy, mówimy o przesunięciu części zasobów w sposób, który maksymalizuje bezpieczeństwo Ameryki. Nie sądzę, żeby to było złe dla Europy. To zachęca Europę do wzięcia większej odpowiedzialności. Stany Zjednoczone nie mogą być żandarmem świata — dodał wiceprezydent.
Vance powiedział, że ostateczna decyzja na temat tego, gdzie zostaną skierowane wojska, nie została podjęta. Te wojska mogą pójść gdzieś indziej do Europy. Możemy zdecydować, by wysłać je gdzieś indziej - podsumował.
Odpowiadając na zarzut o "karze dla Polski" i nagrodzie dla Putina, Vance stwierdził, że "nikt nie zrobił tak wiele, aby zapewnić Ukrainie przetrwanie inwazji Rosji niż Donald Trump", wskazując na to, że Trump zezwolił na sprzedaż Ukrainie pocisków przeciwpancernych Javelin podczas swojej pierwszej kadencji. Zaznaczył też, że nie jest to kara dla Polski.
Vance ocenił jednocześnie, że sprawa wstrzymania rotacji to "bardzo mała i mało istotna rzecz" i krytykował europejskie media za to, że przesadnie na nią reagują.
Przez całe moje życie, mam 41 lat, przez całe moje życie słyszałem w europejskich mediach ćwierkanie o wszystkim, co jest nie tak ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. (...) Nie wydajemy wystarczająco dużo na opiekę zdrowotną, mimo że jednym z powodów, dla których wydajemy tak dużo na obronność, jest fakt, że w Europie stacjonują dziesiątki tysięcy żołnierzy - mówił Vance.
Myślę, że jeśli europejskie media chcą atakować prezydenta Stanów Zjednoczonych, muszą zacząć patrzeć w lustro. Powiedział tylko, że będziemy dobrymi sojusznikami, będziemy dobrymi przyjaciółmi, będziemy partnerami handlowymi, ale rozsądne jest, aby Europa wzięła na siebie trochę większą odpowiedzialność za swoją integralność terytorialną - dodał wiceprezydent.
Wiceprezydent Vance jest dotąd najwyższym rangą urzędnikiem, który odniósł się do sprawy wstrzymania brygady pancernej do Polski, której rozmieszczenie zostało anulowane w momencie, gdy część jej personelu i sprzętu była już w Polsce.
Wcześniej we wtorek wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział po rozmowie telefonicznej z szefem Pentagonu Pete'em Hegsethem, że "żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła". Hegseth miał też potwierdzić, że Polska może liczyć na Stany Zjednoczone.
Pentagon dotąd nie opublikował własnego komunikatu z rozmowy.


