Prezydent Jemenu Abd ar-Rab Mansur al-Hadi wezwał w poniedziałek Jemeńczyków do powstania przeciw szyickim rebeliantom Huti. Wcześniej poinformowano o śmierci byłego jemeńskiego prezydenta Alego Abd Allaha Salaha, który do niedawna był sojusznikiem Hutich.

Rebelianci Huti w Sanie /YAHYA ARHAB /PAP/EPA

W przemówieniu transmitowanym na żywo w saudyjskiej telewizji al-Arabija uznawany przez społeczność międzynarodową prezydent al-Hadi wezwał także Jemeńczyków do jedności i apelował o nowy rozdział w walce z rebeliantami Huti, których nazwał "irańskimi milicjami".

Według cytowanego przez AFP źródła z otoczenia prezydenta wydał on ponadto w poniedziałek rozkaz swoim oddziałom, by odbiły Sanę z rąk rebeliantów, przy wsparciu kierowanej przez Saudyjczyków sunnickiej koalicji arabskiej, która od 2015 roku zwalcza Hutich w Jemenie.

Wcześniej w poniedziałek al-Arabija poinformowała o śmierci Salaha, który zginął w walkach z wspieranymi przez Iran rebeliantami Huti. Później informację tę potwierdziła partia nieżyjącego polityka.

Salah był do niedawna głównym sojusznikiem Hutich, którzy od 2014 roku walczą z siłami prezydenta al-Hadiego. Jednak 29 listopada w Sanie, która pozostawała pod wspólną kontrolą Hutich i sił Salaha, rozpoczęły się między nimi krwawe starcia, a 2 grudnia sojusz został zerwany. Konflikt dotyczył kontroli nad finansami i podziału władzy; pogłębił się w związku z podejrzeniami o tajne kontakty Salaha z Rijadem.

Według źródeł wśród szyickich rebeliantów bojownicy zatrzymali w okolicy Sany opancerzony samochód, którym jechał Salah, strzelając z granatników przeciwpancernych. Następnie zastrzelili byłego prezydenta. Źródła w jego partii potwierdziły, że Salah zginął w ataku na wiozący go konwój.

W przemówieniu wyemitowanym w kontrolowanej przez rebeliantów telewizji ich przywódca Abdul Malik al-Huti pogratulował Jemeńczykom zwycięstwa nad "zdradzieckim spiskiem", zorganizowanym przez grupę wrogów z Zatoki Perskiej. Zabójstwo Salaha nazwał "historyczną klęską sił koalicji". Jak pisze agencja Reutera, zwolennicy Hutich wyszli na ulice wielu miast, świętując triumf.

W związku z konfliktem w obozie rebeliantów jemeński rząd z siedzibą w Adenie poinformował, że prezydent al-Hadi zaoferuje niebawem powszechną amnestię dla wszystkich, którzy przerwali współpracę z rebeliantami Huti.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła Arabia Saudyjska. Rebelianci kontrolują obecnie Sanę oraz rozległe terytoria na północy i zachodzie kraju, a władza al-Hadiego, któremu podlega tylko południowa część kraju, jest w znacznej mierze iluzoryczna.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) od początku militarnej interwencji z 2015 roku w Jemenie zginęło około 9 tys. osób, w większości cywilów, a ponad 50 tys. zostało rannych; organizacje humanitarne liczbę ofiar śmiertelnych konfliktu szacują na ponad 10 tys.

(az)