Samolot włoskich linii lotniczych Alitalia musiał wczoraj wieczorem awaryjnie lądować na lotnisku w Rzymie z powodu problemów z wysunięciem podwozia. Nikomu nic się nie stało.

Z kilkunastogodzinnym opóźnieniem dotarli do kraju pasażerowie LOT-owskiego dreamlinera, który z powodu usterki systemu identyfikacji samolotu nie został wpuszczony na terytorium Norwegii. Maszyna, lecąca z Toronto do Warszawy, musiała wylądować na lotnisku Keflavik na Islandii. czytaj więcej

Airbus A320, na którego pokładzie było 151 pasażerów, leciał z Madrytu. Pilot miał problemy z wysunięciem prawej goleni podwozia. Z tego powodu przerwał pierwsze podejście do lądowania na lotnisku Fiumicino. Następnie dokonał niskiego przylotu, by obsługa naziemna mogła obejrzeć podwozie.

Pilot zdecydował się na lądowanie awaryjne bez wysuniętego prawego podwozia. W pogotowiu czekały służby medyczne i wozy strażackie. Płytę lotniska pokryto specjalną pianką przeciwpożarową.

Po zetknięciu się z płytą lotniska maszyna przechyliła się na prawą stronę i po zatrzymaniu oparła się na skrzydle. Wszystkich pasażerów ewakuowano po nadmuchiwanych trapach. Nikomu nic się nie stało.

Włoskie władze lotnicze wszczęły dochodzenie w celu ustalenia przyczyny awarii podwozia.

W czerwcu na tym samym lotnisku wylądował awaryjnie - również bezpiecznie - Airbus A320 linii Wizz Air. Wówczas w samolocie nie wysunęło się lewe podwozie.

(mpw)