Awaryjne lądowanie pasażerskiego Airbusa pod Moskwą. Na pokładzie maszyny A 321 należącej do rosyjskich linii "Ural Airlines" znajdowały się 234 osoby, w tym siedmioro członków załogi. Pomocy medycznej potrzebowały 74 osoby. Premier Rosji zapowiedział odznaczenie pilotów, którzy wylądowali bez podwozia na polu kukurydzy.


Wśród 74 osób, które odniosły obrażenia, jest 19 dzieci. Jedna osoba przebywa obecnie w szpitalu - poinformowało w czwartek po południu ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych obwodu moskiewskiego.

Do twardego lądowania doszło wcześnie rano w czwartek. Airbus A321 Uralskich Linii Lotniczych, na pokładzie którego znajdowały się 233 osoby, w tym siedmioro członków załogi, zderzył się ze stadem mew, co doprowadziło do uszkodzenia silników i pożaru co najmniej jednego z nich. W rezultacie piloci - kapitan Damir Jusupow i drugi pilot Gieorgij Murzin podjęli decyzję o awaryjnym lądowaniu.

Media rosyjskie piszą o bohaterskiej postawie pilotów, którym udało się uratować życie 223 osób, lądując bez wysuniętego podwozia i z paliwem w bakach na polu kukurydzy kilka kilometrów od pasa startowego lotniska.

Premier Dmitrij Miedwiediew polecił swoim podwładnym przygotowanie dokumentów w celu odznaczenia pilotów samolotu.

Dziennik "Kommiersant" poinformował, że 41-letni kapitana samolotu Jusupow jest synem pilota wojskowego i sam chciał latać na wojskowych maszynach, ale został odrzucony przez komisję medyczną. Skończył studia prawnicze i przez kilka lat pracował w tym zawodzie, ale wrócił do latania. W 2013 r. rozpoczął pracę dla uralskiego przewoźnika. W ubiegłym roku ukończył drugie studia - aeronawigację.

Rosyjscy eksperci lotniczy zwracają w swoich wypowiedziach dla mediów uwagę, że stada ptaków mogły się znajdować w pobliżu lotniska z powodu znajdujących się tam wysypisk śmieci.

W sprawie wypadku prowadzone jest dochodzenie.