​Pięciu policjantów miało problem z zatrzymaniem 80-letniej emerytki, podejrzanej o zamordowanie i rozczłonkowanie współlokatora. W rosyjskiej wsi Berezowka mieszkańcy pytają, czy kobieta nie zamordowała także innych osób.

Dzieci w wiosce na terytorium Chabrowska zauważyły, jak bezdomne psy rozrywają porzucone worki. Po chwili jedno ze zwierząt wybiegło z ludzką dłonią w zębach. Dzieciaki natychmiast wezwały policję. W pojemnikach na śmieci funkcjonariusze odnaleźli inne części ciała.

Okazało się, że rozczłonkowane zwłoki należą do 52-latka z Ukrainy, którzy przyjechał do pracy. Od jesieni 2018 roku pracował jako dozorca i mieszkał z 80-letnią kobietą o imieniu Sonia, która w przeszłości pracowała jako rzeźnik.

Kobieta opierała się zatrzymaniu. Potrzeba było aż pięciu policjantów, by można ją było przewieźć do aresztu. W jej lodówce znaleziono inne ludzkie części ciała, a także ślady krwi.

Sąsiedzi nie mają dobrych wspomnień o kobiecie. Miała nadużywać alkoholu, była wulgarna i często się awanturowała. Pamiętają też, że często w nocy z mieszkania dochodziły dźwięki przypominające łupanie. Dla niektórych to dowód, że kobieta cięła kości siekierą.

Mieszkańcy wsi teraz wymagają od śledczych sprawdzenia czy kobieta może mieć na sumieniu inne zbrodnie. W Berezowce w ostatnich latach bez śladu zaginęło siedem osób. To m.in. dziewczynka, która mieszkała na tej samej klatce, co 80-latka, a także kobieta, która wynajęła u emerytki pokój.

Autor: