18-latek został zmiażdżony przez autobus w Jerozolimie podczas demonstracji ultraortodoksyjnych Żydów przeciwko poborowi do wojska. Naoczny świadek powiedział izraelskiemu dziennikowi "Haaretz", że protestujący "zatrzymali autobus i opluli kierowcę", a on w odpowiedzi wjechał w tłum. W zdarzeniu rannych zostało kilka osób. Kierowca został zatrzymany przez policję.
- 18-letni uczestnik demonstracji ultraortodoksyjnych w Jerozolimie zginął, gdy autobus wjechał w tłum.
- Protest był reakcją na decyzję izraelskiego Sądu Najwyższego o obowiązkowej służbie wojskowej dla charedim.
- Kierowca autobusu został zatrzymany przez policję; trzy osoby zostały ranne.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W Jerozolimie doszło do tragicznego zdarzenia podczas demonstracji ultraortodoksyjnych Żydów (charedim) przeciwko poborowi do wojska. We wtorek 18-letni chłopak zginął, gdy autobus wjechał w tłum zgromadzonych.
Według świadka cytowanego przez dziennik "Haaretz", uczestnicy protestu wcześniej zatrzymali autobus i opluli kierowcę. W reakcji kierowca ruszył pojazdem, taranując ludzi. Pogotowie ratunkowe potwierdziło śmierć nastolatka oraz poinformowało o trzech osobach rannych.
Demonstracja przyciągnęła około 15 tysięcy uczestników. Protesty były odpowiedzią na decyzję Sądu Najwyższego Izraela, który uznał wcześniejsze zbiorowe zwolnienia ultraortodoksów z obowiązkowej służby wojskowej za nieuzasadnione.


