Były szef kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego przyznaje: już za naszych czasów wiedzieliśmy, że obraz "Gęsiarka" Romana Kochanowskiego zaginął. Minister Jacek Michałowski nie poinformował wtedy o tym prokuratury.

Już w marcu Kancelaria Prezydenta przeprowadzała inwentaryzację, która wykazała brak obrazu „Gęsiarka”, zdj. ilustracyjne / Bartłomiej Zborowski /PAP

Jacek Michałowski tłumaczy, że nie powiadomił prokuratury, bo liczył na to, że zaginiony obraz się odnajdzie. Już wcześniej różne obrazy w Pałacu Prezydenckim ginęły i nagle się odnajdywały. Mieliśmy nadzieję, że się znajdą. Wielokrotnie bywało tak, że obrazy odnajdywały się w magazynach czy innych miejscach. Mamy jeszcze nadzieję, że to się znajdzie - mówi Michałowski.

Już w marcu Kancelaria Prezydenta przeprowadzała inwentaryzację, która wykazała brak obrazu "Gęsiarka". Wtedy jednak Michałowski nie sądził, że dzieło mogło paść ofiarą złodzieja. Strasznie jest mi z tego powodu nieprzyjemnie, bo to za naszych czasów zniknęło. Boję się, że zostały ukradzione i to jest smutny fakt - przyznaje Michałowski.

Z informacji obecnego kierownictwa Kancelarii Prezydenta wynika, że zginął obraz "Gęsiarka", a także jeszcze jeden obraz i jedna statuetka. Kancelaria prowadzi inwentaryzację. Urzędnicy sprawdzili, że tych rzeczy nie ma ani w Pałacu Prezydenckim, ani w Belwederze. Nie wiadomo, czy nie ma ich na przykład w ośrodkach Kancelarii Prezydenta rozsianych po całej Polsce.

Obecnie kierownictwo kancelarii zawiadomiło prokuraturę

W poniedziałek obecne kierownictwo Kancelarii Prezydenta zawiadomiło prokuraturę ws. braku dwóch obrazów i figurki.

Nie znaleźliśmy ich (w Pałacu Prezydenckim - red.), więc została zlecona inwentaryzacja we wszystkich obiektach należących do kancelarii i ona trwa. Nie mamy więc pewności, że te obiekty się nie odnajdą - zastrzegła szefowa biura prasowego prezydenta Katarzyna Adamiak-Sroczyńska w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Powiedziała również, że o zgłoszeniu sprawy prokuraturze zdecydowano w związku z informacjami, że na portalu aukcyjnym pojawił się obraz, który przypomina "Gęsiarkę". Rama jest podobna, obraz jest podobny. Jednak my dysponujemy jedynie zdjęciem katalogowym. Nie mamy w 100 procentach pewności, że jest to ten sam obraz. Ponieważ jednak znalazł się na aukcji, nie mogliśmy zwlekać z zawiadomieniem prokuratury - wyjaśniła.

O tym, że obraz został wystawiony na aukcji - pisał portal niezależna.pl. Z ustaleń serwisu wynika, że cenę wywoławczą "Gęsiarki" Romana Kochanowskiego ustalono na 12 tys. złotych. Płótno miała dostarczyć osoba prywatna. 

Krzysztof Berenda

(mpw, edbie)