Polski przemysł ciężki, hutnictwo oraz sektor ciepłowniczy, jednogłośnie sprzeciwił się propozycjom KE drastycznych cięć darmowych limitów emisji na lata 2026-2030. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, w ramach konsultacji społecznych KE, które kończą się dzisiaj o północy, polskie firmy dosłownie zalały Brukselę protestami. Biznes ostrzega w przesłanych do Brukseli opiniach przed masowymi bankructwami, paraliżem produkcji, ucieczką fabryk z Europy i drastycznymi podwyżkami cen ogrzewania mieszkań.

  • Polskie firmy z kilku branż protestują przeciwko propozycji KE dotyczącej cięć darmowych limitów emisji CO₂ w latach 2026-2030.
  • Polska znalazła się wśród 6 krajów UE otwarcie sprzeciwiających się niemożliwym do spełnienia wymaganiom Brukseli.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Chodzi o trwające od 11 maja do 8 czerwca konsultacje społeczne, których celem jest zebranie opinii, aby KE mogła ewentualnie poprawić swoją propozycję. Przypomnijmy, KE przedstawiła 11 maja propozycję, która wprowadza m.in. wyliczenia darmowych pozwoleń na lata 2026-2030 na podstawie 10 procent najbardziej ekologicznych fabryk w Unii. Polskie zakłady, obciążone historyczną zależnością od paliw kopalnych, alarmują, że zostaną odcięte od darmowych pozwoleń. I zamiast finansować zieloną transformację, będą zmuszone wydawać miliardy na unijne kary.

Rekordowa mobilizacja polskich firm

Rodzimy biznes zjednoczył się wobec zagrożenia. Jak sprawdziła dziennikarka RMF FM na stronach KE, polskie firmy i organizacje branżowe wysłały do Brukseli aż 28 oficjalnych stanowisk na 249 wszystkich zgłoszeń z całej UE. Oznacza to, że ponad 11 procent głosów pochodzi z Polski. Taki wynik plasuje polskie przedsiębiorstwa w ścisłej czołówce podmiotów najgłośniej sprzeciwiających się unijnym regulacjom ETS. 

Krytyczna reakcja polskiego przemysłu to przede wszystkim mocny nacisk na KE i wsparcie dla polskiego rządu, który walczy o zablokowanie niekorzystnych przepisów. Zależało nam na tak szerokim wsparciu - mówi w rozmowie z RMF FM polski dyplomata. O buncie 6 krajów, w tym Polski, przeciwko niemożliwym do spełnienia wymogom w sprawie nowych limitów Brukseli informowała dziennikarka RMF FM 28 maja. 

Giganci mówią "nie"

Do tego wielkiego frontu sprzeciwu dołączyły najważniejsze spółki w kraju. Grupa Azoty S.A. w przesłanym w ramach konsultacji stanowisku wprost ocenia, że przepisy są oderwane od obecnego kryzysu gospodarczego. Żąda utrzymania darmowych limitów na poziomie z lat 2021-2025. Z kolei KGHM Polska Miedź SA przedstawił twardy sprzeciw wobec cięć wskaźników dla branży metali nieżelaznych. Jako jedne z pierwszych zaprotestowało także Stowarzyszenie Przemysłu Wapienniczego, które przedstawiło druzgoczące dla propozycji KE stanowisko. Chodzi o to, że KE wprowadza przepisy, które nakładają kary na firmy za niemożliwe do wykonania - ze względu na brak dostępnej technologii - normy. 

"Komisja Europejska ustaliła nowe limity na poziomie niższym niż wynosi średnia emisja nawet najbardziej nowoczesnych i ekologicznych zakładów w Europie. Oznacza to, że nawet liderzy inwestujący miliony w zielone technologie zostaną ukarani finansowo za emisje, których technologicznie nie da się uniknąć" - czytamy w dokumencie. 

Chodzi o to, że obecnie nie ma dostępnych technologii, które zapewniłyby produkcję wapna bez wydzielania ogromnych ilości dwutlenku węgla. Aż 70 proc. naszych emisji to naturalny efekt reakcji chemicznych, a nie spalania paliw. Nawet pełne przejście na zieloną energię ich nie zlikwiduje, bo technologie wychwytywania CO₂ są dopiero w fazie rozwoju. Narzucanie nierealnych limitów skończy się ucieczką przemysłu poza UE - mówi Alina Masse, prezeska Stowarzyszenia w rozmowie z dziennikarką RMF FM.

Od koksu po stal

Uderzenie regulacyjne celuje w unijny sektor koksowniczy, kluczowy dla produkcji stali. Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze "VICTORIA" S.A. oraz JSW KOKS S.A. stanowczo potępiają wytyczne KE zakładające redukcję darmowych limitów o połowę. 

Do głosu sprzeciwu dołącza Polskie Stowarzyszenie Stalowe (PSS), ostrzegając przed deindustrializacją kontynentu - emisje w Europie spadną tylko dlatego, że zamknięte zostaną kolejne fabryki, podczas gdy globalna produkcja przeniesie się do krajów bez obciążeń klimatycznych.

Drastyczny wzrost rachunków dla mieszkańców

Reforma uderzy bezpośrednio w portfele milionów rodzin. Sektor dostawców ciepła, reprezentowany m.in. przez PTEC, Węglokoks Energię, IGCP oraz PGE, również zjednoczył siły.

Branża ogrzewania centralnego podkreśla, że już teraz pokrywa większość kosztów systemu ETS, otrzymując bardzo ograniczone pule pozwoleń. PGE ujawnia, że KE proponuje obniżkę darmowych przydziałów dla ciepłownictwa aż o 34,1 proc. w porównaniu do lat 2021-2025, co stawia branżę pod ścianą. Węglokoks Energia wraz z IGCP żądają wyjaśnień, jak urzędnicy wyliczają te wartości na podstawie zaledwie 10 proc. najefektywniejszych instalacji w UE. Ciepłownicy punktują błąd unijnej metodologii, która wrzuca wielkie miejskie sieci do jednego worka z mikroinstalacjami. I żądają osobnych wskaźników. Ostrzegają, że brak zmian doprowadzi do natychmiastowego przerzucenia kosztów CO₂ na rachunki za ogrzewanie w milionach mieszkań wywołując skokowy wzrost cen ogrzewania mieszkań.