Ekonomiści obawiają się, że po drugiej już rządowej autopoprawce budżetowej państwowa kasa nie zbilansuje się. Wczoraj rząd znalazł 1,3 miliarda złotych potrzebnych na sfinansowanie becikowego i wyższych składek dla rolników. Mniejsze wydatki i wyższe dochody nie są jednak takie pewne.

Wokół ustawy budżetowej trwa sejmowa awantura. W resorcie finansów urzędnicy z kolei gorączkowo próbują załatać dziurę, która została po przyjęciu przez posłów becikowego i innych ustaw, zakładających socjalne wydatki. czytaj więcej

Mina, która może zburzyć budżetowy porządek kryje się w socjalnych wydatkach i cudem znalezionych dochodach, bo i oszczędności w administracji i większa ściągalność podatków są niepewne. Wątpliwości co do strony dochodowej budżetu ma Dariusz Filar z Rady Polityki Pieniężnej: Jest ona szacowana w sposób nieco zbyt optymistyczny.

Najbardziej ryzykowne jest założenie, że rząd zarobi dodatkowe pieniądze dzięki sprzyjającym kursom walut: To ryzykowne. Mamy mocnego złotego, ale ten złoty może się osłabić. Chociażby wcześniejsze wybory.

Na szczęście z pomocą rządowi niespodziewanie przyszedł Narodowy Bank Polski zwiększając zysk oddawany budżetowi o prawie pół miliarda złotych.