"Wielkanocna etykieta" nie powinna być czymś, co nas paraliżuje. To nie powinno być coś sztywnego i związanego z ograniczeniem. Wręcz przeciwnie! Zasady mają nam pozwolić na to, aby świąteczne spotkania minęły w jak najlepszej atmosferze, bez niepotrzebnych kłótni - zgodnie wskazywały w Radiu RMF24 dr Irena Kamińska-Radomska, założycielka firmy szkoleniowej The Protocol School of Poland, oraz ekspertka do spraw etykiety Dominika Grodowska. Błędy przy wielkanocnym stole popełniamy najczęściej, gdy górę biorą nerwy - i kiedy powiemy o kilka słów za dużo. Jak uniknąć nieprzyjemnych sytuacji i o czym warto pamiętać?
Na pewno nie powinniśmy poruszać drażliwych tematów. Dotyczy to zwłaszcza dwóch - polityki i religii. To są tematy bardzo różniące nas. Oczywiście, można powiedzieć o wierze, na takiej zasadzie, że nie muszę kryć, że jestem wierzącą osobą. Ale warto odpuścić sobie uszczypliwe uwagi typu "A byłaś już w kościele? Pewnie znowu się spóźniłaś!" I już jest atmosferka" - przekonuje Dominika Grodowska.
I radzi, aby - jeśli pojawi się taka złośliwa uwaga - obrócić ją w żart lub po prostu zmienić temat.
Przyzwyczailiśmy się do korzystania z mobilnych urządzeń na co dzień. Na święta warto być jednak offline. Odłóżmy telefony, wyłączmy telewizory i skupmy się na sobie - na rozmowach i wzajemnych relacjach.
Jeżeli mówi o rozmowach, to przy stole nie prowadzi się jednej, ogólnej rozmowy. To jest bardzo niegrzeczne! Rozmawiamy tylko z tymi gośćmi, którzy siedzą obok nas. I to jest bardzo ważne, abyśmy właściwie rozsadzili gości, aby te rozmowy się kleiły. Dzieci nie powinny siedzieć razem ze starszymi, tylko jednak trochę dalej. Ale, jak babcia czy dziadek nie widzą się często ze swoimi wnukami, można zrobić wyjątek. Tutaj najważniejsza jest atmosfera - wskazuje dr Kamińska-Radomska.
Zdaniem ekspertek, rozsadzenie gości jest bardzo ważne, bo służby dobrej komunikacji. Nie warto tego robić na ostatni moment.
Jak mówi dr Kamińska-Radomska, kluczem do sukcesu jest to, aby nie czekać z przygotowaniami do ostatniej chwili. Im więcej rzeczy zrobimy wcześniej, tym większy będziemy mieć spokój przy wielkanocnym stole. Warto też rozdzielić zadania - między starszych i młodszych.
A jak powinien wyglądać nasz świąteczny stół? Przed każdym gościem powinien znajdować się talerz główny, z którego je się również dodatki do śniadania. Obok - po lewej stronie - musi być miejsce na mniejszy talerzyk, na masło i pieczywo.
Nie wypada też sięgać po półmisek z potrawą nad talerzem sąsiada. Jak chcę sięgnąć po coś, co jest daleko ode mnie, to prostu odwracam się do niego i proszę go o podanie - wskazuje Dominika Grodowska.
Opanowaliśmy nerwy, odłożyliśmy telefony, przygotowaliśmy potrawy z wyprzedzeniem. Wreszcie możemy zasiąść przy świątecznym stole. Zaczynamy - tradycyjnie - od dzielenia się jajkiem. Ale jak zrobić to poprawnie? I kto powinien składać życzenia? Zdaniem naszych ekspertek, obie rzeczy powinien to zrobić oczywiście gospodarz. Warto również wstrzymać się życzeniami, jeśli nie wszyscy goście jeszcze dotarli.
Opanowaliśmy już podstawowe zasady savoir vivre’u. Co jednak przygotować na wielkanocny stół? Wybór jest spory. Żurek, sałatka jarzynowa, czy sernik? Może jakieś inne potrawy? A może są takie, które wręcz muszą się znaleźć na świątecznym stole?
Takie na pewno ma Anna Starmach, jak sam się określiła "ambasadorka tradycyjnych świąt", która gościła na antenie Radia RMF24. Zdradziła, że u niej nie może zabraknąć dwóch deserów: mazurka i babki wielkanocnej. Są niepowtarzalne, jemy je tylko na Wielkanoc. Baba wielkanocna jest pieczona tylko raz w roku, dlatego jest taka wyjątkowa i taka wyczekana. Mazurki pozwalają co roku na zabawę smakiem, kolorem, kształtem i dekoracją - mówi Starmach. Oprócz tradycyjnych jajek, pojawiają się u niej również czekoladowe - dla dzieci.
Najmłodsi również mogą pomóc w kuchni. Nie chcę absolutnie idealnych dań, to mają być dania przygotowywane z bliskimi. Mam dwójkę małych dzieci, ja przygotowuję słodkości razem z dzieciakami. Więc ktoś mógłby stwierdzić, że te ciasta nie wyglądają jak z cukierni. No jasne, że nie wyglądają! Bo dekorują je dzieci, i o to też chodzi, żeby przy okazji tych świat włączyć dzieci w gotowanie, przekazywać im jakieś tam tajniki, przepisy, żeby budowały już swoje wspomnienia - zaznacza Starmach.
Opracowanie: Mateusz Bozek


