Dopiero za dwa tygodnie sąd zajmie się wnioskiem prokuratury o aresztowanie Katarzyny W. Matka Madzi z Sosnowca nie stawia się na policję, choć powinna. Dlatego prokuratura chce, by wróciła za kraty. Problem w tym, że kobieta zniknęła, jej matka zgłosiła na policji zaginięcie córki.

"Mamy pamiętnik Katarzyny W. i go analizujemy" - usłyszała w katowickiej prokuraturze reporterka RMF FM Anna Kropaczek. Śledczy na razie nie ujawniają żadnych szczegółów z zapisków kobiety podejrzanej o zabicie swojej półrocznej córki. czytaj więcej

Sędziowie tłumaczą, że wszystko tak długo trwa, bo takie są procedury. Trzeba wysłać zawiadomienia o posiedzeniu sądu do wszystkich zainteresowanych stron, również do Katarzyny W. W sądzie reporterka RMF FM Anna Kropaczek usłyszała, że 19 listopada to najbliższy możliwy termin posiedzenia. Matka małej Magdy może jednak wcześniej tracić do do aresztu. Najpierw jednak policjanci muszą ją znaleźć. Jeśli uda się to przed posiedzeniem sądu, funkcjonariusze zatrzymają kobietę, bo złamała dozór policyjny.

Gdzie jest Katarzyna W.?

Matka Katarzyny W. zgłosiła w poniedziałek na policji zaginięcie córki. Miała powiedzieć w poniedziałek, że ostatni raz widziała córkę 12 października. Wtedy też podejrzana - zgodnie z planem - zameldowała się w komisariacie policji w Sosnowcu. Kolejny raz miała się tam pojawić 16 i 17 października, ale nie przyszła. Zaraz po tym policja zawiadomiła prokuraturę i sąd. Oficjalnie nikt nie wie teraz, gdzie jest podejrzana. To, zdaniem prokuratury, utrudnianie śledztwa i dlatego chce ona tymczasowego aresztowania matki małej Madzi.

Według postanowienia sądu, który w sierpniu wypuścił Katarzynę W. na wolność, matka Madzi miała trzy razy w tygodniu meldować się w komisariacie policji.

Kobieta usłyszała zarzut zabójstwa

22-letnia Katarzyna W. trafiła wcześniej do aresztu 13 lipca, kiedy katowicka prokuratura - na podstawie opinii biegłych - zmieniła stawiane jej zarzuty z nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka na zabójstwo. Sąd I instancji uznał za prawdopodobne, że podejrzana dopuściła się tej zbrodni i zdecydował o jej aresztowaniu na trzy miesiące. Tydzień później podejrzana wyszła jednak na wolność. Sąd uznał bowiem, że choć istnieje duże prawdopodobieństwo, iż popełniła zbrodnię i może jej grozić surowa kara, nie jest to wystarczająca przesłanka do stosowania aresztu. Orzekł wobec niej tylko dozór policji i zakaz opuszczania kraju.

Poza zabójstwem kobiecie zarzuca się też zawiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie oraz tworzenie fałszywych dowodów, by skierować postępowanie przeciwko innej osobie. Według nieoficjalnych informacji, podejrzana nie przyznaje się do zabójstwa dziecka, obstając przy wersji o nieszczęśliwym wypadku. W lutym Katarzyna W. była już przez kilkanaście dni aresztowana - wówczas wyszła na wolność dzięki decyzji sądu II instancji.

Dziecko zaginęło pod koniec stycznia

Mała Magda była poszukiwana od 24 stycznia. Początkowo jej matka twierdziła, że dziewczynka została porwana z wózka po tym, jak ona sama została zaatakowana na ulicy i straciła przytomność. Półtora tygodnia później Katarzyna W. przyznała, że dziecko nie żyje. Jak twierdziła, dziewczynka wyślizgnęła jej się z rąk i uderzyła główką o próg w mieszkaniu. Kobieta miała zaś ukryć zwłoki w panice i ze strachu. Faktycznie, ciało dziecka odnaleziono w zrujnowanym budynku w Sosnowcu.