Prokuratura chce, by Katarzyna W. podejrzana o zabójstwo półrocznej Madzi z Sosnowca powróciła do aresztu - dowiedział się reporter RMF FM Roman Osica. Kobieta od połowy października nie melduje się na policji, łamiąc tym samym postanowienie sądu. Jej matka zgłosiła w poniedziałek na policji zaginięcie córki.

"Mamy pamiętnik Katarzyny W. i go analizujemy" - usłyszała w katowickiej prokuraturze reporterka RMF FM Anna Kropaczek. Śledczy na razie nie ujawniają żadnych szczegółów z zapisków kobiety podejrzanej o zabicie swojej półrocznej córki. czytaj więcej

Matka Katarzyny W. miała powiedzieć w poniedziałek policjantom, że ostatni raz widziała córkę 12 października. Wtedy też podejrzana zgodnie z planem zameldowała się w komisariacie policji w Sosnowcu. Kolejny raz miała się tam pojawić 16 i 17 października, ale wówczas już nie przyszła. Zaraz po tym policja zawiadomiła prokuraturę i sąd. Oficjalnie nikt nie wie teraz, gdzie jest podejrzana. To, zdaniem prokuratury, utrudnianie śledztwa i dlatego chce ona tymczasowego aresztowania matki małej Madzi.

Tak więc Katarzyna W. od poniedziałkowego popołudnia jest osobą zaginioną i szuka jej policja w całym kraju. W poniedziałek także prokuratura złożyła wniosek o tymczasowy areszt dla Katarzyny W. Zdaniem prokuratury jej zniknięcie to utrudnianie śledztwa.

Według postanowienia sądu, który w sierpniu wypuścił Katarzynę W. na wolność, matka Madzi miała trzy razy w tygodniu meldować się w komisariacie policji. Kobieta jednak przestała się zgłaszać. Nie pojawiła się również, gdy wezwali ją do siebie prokuratorzy. To dało podstawę do sformułowania wniosku o tymczasowy areszt. Według karnisty profesora Zbigniewa Ćwiąkalskiego, taki wniosek ma olbrzymie szanse na powodzenie, bo wielokrotne niepojawienie się w komisariacie można odczytywać jako trwałe zerwanie warunków zwolnienia, a więc niewykonanie polecenia sądu.

Kobieta usłyszała zarzut zabójstwa

22-letnia Katarzyna W. trafiła wcześniej do aresztu 13 lipca, kiedy katowicka prokuratura - na podstawie opinii biegłych - zmieniła stawiane jej zarzuty z nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka na zabójstwo. Sąd I instancji uznał za prawdopodobne, że podejrzana dopuściła się tej zbrodni i zdecydował o jej aresztowaniu na trzy miesiące. Tydzień później podejrzana wyszła jednak na wolność. Sąd uznał bowiem, że choć istnieje duże prawdopodobieństwo, iż popełniła zbrodnię i może jej grozić surowa kara, nie jest to wystarczająca przesłanka do stosowania aresztu. Orzekł wobec niej tylko dozór policji i zakaz opuszczania kraju.

Poza zabójstwem kobiecie zarzuca się też zawiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie oraz tworzenie fałszywych dowodów, by skierować postępowanie przeciwko innej osobie. Według nieoficjalnych informacji, podejrzana nie przyznaje się do zabójstwa dziecka, obstając przy wersji o nieszczęśliwym wypadku. W lutym Katarzyna W. była już przez kilkanaście dni aresztowana - wówczas wyszła na wolność dzięki decyzji sądu II instancji.

Dziecko zaginęło pod koniec stycznia

Mała Magda była poszukiwana od 24 stycznia. Początkowo jej matka twierdziła, że dziewczynka została porwana z wózka po tym, jak ona sama została zaatakowana na ulicy i straciła przytomność. Półtora tygodnia później Katarzyna W. przyznała, że dziecko nie żyje. Jak twierdziła, dziewczynka wyślizgnęła jej się z rąk i uderzyła główką o próg w mieszkaniu. Kobieta miała zaś ukryć zwłoki w panice i ze strachu. Faktycznie, ciało dziecka odnaleziono w zrujnowanym budynku w Sosnowcu.