Nie zamierzam być sejmowym lektorem - mówi Ludwik Dorn. Marszałek Sejmu zapowiada, że zeznania Janusza Kaczmarka ze speckomisji będą pierwszymi i ostatnimi jakie odczytuje posłom. Dziś miało się odbyć drugie czytanie stenogramów, ale opozycja przerwała obrady Sejmu na tydzień.

Opozycja żąda dymisji ministra sprawiedliwości. PiS zarzuca opozycji brudną grę polityczną. To reakcja na treść zeznań Janusza Kaczmarka przed sejmową speckomisją. Przez 4 godziny marszałek Sejmu czytał posłom stenogram z tego przesłuchania. czytaj więcej

Marszałek Ludwik Dorn mówi, że decyzja o lekturze zeznań Kaczmarka była decyzją złą. Jego zdaniem było to jednak mniejsze zło. Dorn za wszelką cenę chce uniknąć sytuacji, w której sejmowa sala stanie się przedłużeniem komisji do spraw specsłużb, czy wręcz wielką komisją śledczą badającą działania Prawa i Sprawiedliwości.

Dlatego, zdaniem marszałka, na zeznaniach Kaczmarka musi się skończyć: Nie zamierzam iść dalej tą drogą. Istnieją granice ulegania szantażowi. Jak dodaje, zeznania Kaczmarka będą pierwszymi i ostatnimi przez niego odczytanymi. Twarde stanowisko Dorna nie musi jednak oznaczać, że opozycja nie będzie próbowała forsować kolejnych pomysłów. Odważnikiem, który przeważy szalę będzie Platforma Obywatelska. To ona musi zdecydować , czy wraz z LPR, Samoobroną i SLD nękać PiS kolejnymi wnioskami i przerwami, czy też doprowadzić przede wszystkim do głosowania nad samorozwiązaniem Sejmu.

Roman Giertych szedł na posiedzenie już z planem przerwania czytanki Kaczmarka. Iskrą do złożenia wniosku były - jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM – zeznania Kaczmarka, że i Lepper i Giertych byli podsłuchiwani kiedy byli jeszcze w rządzie: Teraz jest czas na odpowiedź na pytanie czy rozmowy między mną a Andrzejem Lepperem były nagrywane i przekazywane do prokuratora generalnego. Stawiam to pytanie publicznie i oczekuję odpowiedzi - mówił Giertych.

PiS podejrzewa, że postępowanie szefa LPR to tylko gra na czas, by oddalić widmo wyborów i wykorzystać kolejną okazję, aby zabłysnąć w mediach. Ciągnąć, ciągnąć, ciągnąć. Jeden procent zobowiązuje do przeciągania, żeby Sejm się nie rozwiązał.

Giertychowi chodzi też o wzmocnienie siły rażenia zeznań Janusza Kaczmarka. W piątek przed speckomisją mają zeznawać były szef policji Konrad Kornatowski i były szef CBŚ Jarosław Marzec. Mają potwierdzić rewelacje Kaczmarka. Oznacza to, że Giertych tylko na to czeka, aby we wtorek na kolejnym utajnionym posiedzeniu zażądać odczytania wszystkich stenogramów na raz. Posłowie PiS już komentują, że wtedy Sejm zamiast pracować zamieni się w tajną czytelnie stenogramów.