Rządowy projekt m.in. zaostrzający kary za pedofilię powstał "tylko i wyłącznie na zamówienie polityczne" - przekonywał poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras na konferencji prasowej posłów klubu PO-KO w Sejmie. Zapowiedział, że politycy klubu "nie przyłożą ręki do tej nowelizacji", jeśli pracami nad zaostrzeniem kar dla pedofili będzie kierował szef komisji sprawiedliwości, poseł PiS Stanisław Piotrowicz, który – jak stwierdził Nitras – „wsławił się obroną księdza pedofila”.

Rządowy projekt m.in. zaostrzający kary za pedofilię powstał "tylko i wyłącznie na zamówienie polityczne" - przekonywał poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras na konferencji prasowej posłów klubu PO-KO w Sejmie. Zapowiedział, że politycy klubu "nie przyłożą ręki do tej nowelizacji", jeśli pracami nad zaostrzeniem kar dla pedofili będzie kierował szef komisji sprawiedliwości, poseł PiS Stanisław Piotrowicz, który – jak stwierdził Nitras – „wsławił się obroną księdza pedofila”.
Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras (fot. Paweł Supernak) i poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz (fot. Radek Pietruszka) /PAP /

Debata nt. pedofilii - również w polskim Kościele - rozgorzała ze zdwojoną siłą po sobotniej premierze filmu dokumentalnego braci Tomasza i Marka Sekielskich "Tylko nie mów nikomu". W dokumencie przedstawione zostały przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne.

Dzień po premierze filmu prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił na konwencji regionalnej Prawa i Sprawiedliwości w Szczecinie, że przygotowano zmiany w Kodeksie karnym, zgodnie z którymi przestępstwa pedofilii będą karane "dużo surowiej niż obecnie".

Pedofilia bez przedawnienia. Rząd przedstawił propozycje zmian

"Zwyrodniałe, obrzydliwe, okrutne i bestialskie przestępstwo, zachowanie społeczne - na czele z pedofilią - będzie bardzo surowo napiętnowane, jeszcze dużo bardziej surowo, niż jest obecnie w Kodeksie karnym" - oświadczył premier Mateusz Morawiecki. Rząd zaprezentował zmiany w prawie i... czytaj więcej

Dzisiaj bardzo często zapada nawet wyrok z zawieszeniem, praktycznie żadna kara, jak to się mówi: "w zawiasach", czyli w ogóle. Otóż nie będzie "zawiasów". Będą surowe kary, być może nawet do 30 lat więzienia - mówił Kaczyński.

Dzisiaj natomiast rząd przyjął projekt nowelizacji Kodeksu karnego dot. kar za pedofilię.

Jak podał resort sprawiedliwości, zapisane w projekcie główne zmiany w obszarze walki z pedofilią zakładają, że za zgwałcenie dziecka pedofil trafi do więzienia nawet na 30 lat, a najbardziej zaburzonym sprawcom grozić będzie bezwzględne dożywocie. Projekt zakłada również likwidację wyroków w zawieszeniu dla pedofilów, a także, że zbrodnie pedofilskie nie będą się nigdy przedawniać. Ochroną karną przed czynami pedofilskimi objęte mają być dzieci do 16. roku życia - a nie jak dzisiaj do 15. Ponadto w "rejestrze pedofilów" ujawniany będzie zawód skazanych.

Do zaproponowanych w rządowym projekcie zmian odnieśli się na konferencji prasowej w Sejmie posłowie klubu Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska.

Zdaniem posła Platformy Sławomira Nitrasa, projekt noweli powstał "tylko i wyłącznie na zamówienie polityczne", ponieważ prezes PiS Jarosław Kaczyński "ogłosił coś w sobotę, więc dzisiaj trzeba przyjąć ustawę".

Moje pytanie o wiarygodność PiS jest takie: czy te dokumenty będą rozpatrywane przez komisję sprawiedliwości w Sejmie, na której czele stoi pan (poseł PiS Stanisław) Piotrowicz, który wsławił się obroną księdza pedofila? Bo jeżeli pan Piotrowicz ma przez Sejm w trybie pilnym przeprowadzać tę ustawę, to my ręki do tego nie przyłożymy - mówił Nitras.

To kwestia elementarnej wiarygodności. Ktoś, kto bronił pedofila, ktoś, kto mówił o ciumkaniu dzieci przez księdza, nie ma jakiegokolwiek prawa do tego, żeby być twarzą sejmową (zmian zaostrzających kary za pedofilię - przyp. RMF) i przewodzić pracom komisji - komentował.

Najpierw odwołanie Piotrowicza - później jakakolwiek dyskusja na temat ustaw - skwitował Sławomir Nitras.

Brak wiarygodności w tej sprawie zarzucał PiS także Andrzej Halicki. Przypominał m.in. wypowiedź europosła PiS, ubiegającego się ponownie o mandat, Jacka Saryusz-Wolskiego, który na antenie TVP1 stwierdził, że pedofilia w Kościele "to problem wydumany, specjalnie wymyślony, żeby jątrzyć".

W tym kontekście Halicki pytał, która z twarzy Prawa i Sprawiedliwości jest tą prawdziwą: premiera Mateusza Morawieckiego z dzisiejszej konferencji prasowej czy pokazana przez Jacka Saryusz-Wolskiego w wypowiedzi "od serca i bez kalkulacji"?

Nagranie z Piotrowiczem w roli głównej: "(Ksiądz) dzieci przytulał do siebie, głaskał. Zdarzało się tak, że i pocałował"

Wątpliwości posłów opozycji formułowane wobec Stanisława Piotrowicza, niegdyś prokuratora, dotyczą m.in. jego wypowiedzi nt. skazanego za pedofilię księdza z podkarpackiej Tylawy.

W ubiegłym roku posłanka Joanna Scheuring-Wielgus (Teraz) opublikowała na swoim profilu na Facebooku nagranie, na którym zarejestrowano następującą wypowiedź Piotrowicza: Ksiądz w swoich zeznaniach potwierdził, że istotnie brał dzieci na kolana, a czynił to podczas lekcji religii. Dzieci spontanicznie przybiegały do niego, obejmowały go, on również dzieci przytulał do siebie, głaskał. Zdarzało się tak, że i pocałował. Zdarzało się i tak, że jednocześnie na kolanach siedziało kilkoro dzieci. Dzieci były szczęśliwe, zadowolone. Nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego.

W tym samym materiale wideo znalazła się informacja o tym, że 25 czerwca 2004 roku Sąd Rejonowy w Krośnie uznał proboszcza Tylawy za winnego molestowania seksualnego sześciu dziewczynek i skazał go na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz 8 lat zakazu wykonywania zawodu nauczyciela.

Według sądu ksiądz Michał M. "brał je na kolana, wkładał ręce pod bluzkę i dotykał piersi, wkładał rękę do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan" - podano w materiale.

Jesienią ubiegłego roku po tym, jak Scheuring-Wielgus stwierdziła w Sejmie, że Piotrowicz bronił księdza, który molestował dzieci, poseł PiS odpowiedział, że "śledztwo to są dokumenty i prokurator Piotrowicz z tym śledztwem nie miał ani jednego kontaktu".

W szczególności nie wykonywałem żadnych czynności procesowych. Pani za rozpowszechnianie nieprawdy poniesie konsekwencje - powiedział wówczas Piotrowicz, zwracając się do Scheuring-Wielgus.

Opracowanie: