Najwcześniej od przyszłego roku mogą wejść w życie zmiany w funkcjonowaniu nocnej i świątecznej pomocy medycznej. Narodowy Fundusz Zdrowia szuka pieniędzy na spełnienie obietnic ministra zdrowia. Bartosz Arłukowicz chce, żeby opieka medyczna dla dzieci była oddzielnie kontraktowana.

W poniedziałek szef reportu zdrowia spotkał się z konsultantami ds. pediatrii, ratownictwa medycznego i medycyny rodzinnej. Impulsem do rozmów była tragiczna śmierć 2,5-letniej Dominiki, do której na czas nie dotarła pomoc.

Problem jednak w tym, że oprócz stwierdzenia, że opieka medyczna dla dzieci powinna być oddzielnie kontraktowana, na razie żadnych szczegółów ewentualnych zmian nie poznaliśmy. Szczegółowe rozwiązania zaprezentujemy z NFZ, bo to wiąże się z pewnymi decyzjami, które muszą zapaść w sposób formalny. Zaś te decyzje zostały podjęte - usłyszał od ministra reporter RMF FM. Czy NFZ zakontraktuje nowe świadczenia? Czy w każdym ambulatorium będzie musiał być pediatra? Czy będą na to dodatkowe pieniądze i w końcu, czy NFZ będzie mógł aneksować już zawarte kontrakty? Na razie nie znamy odpowiedzi na te pytania. W siedzibie narodowego Funduszu Zdrowia usłyszeliśmy, że w przyszłym tygodniu zostanie powołany specjalny zespół, który będzie pracował nad zmianami. 

Będą zmiany w funkcjonowaniu nocnej i świątecznej opieki lekarskiej

Ma być odrębna nocna i świąteczna pomoc lekarska dla dzieci. To efekt spotkania ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza z konsultantami ds. pediatrii, ratownictwa medycznego i medycyny rodzinnej. Poniedziałkowe rozmowy trwały kilka godzin. czytaj więcej

Śledztwo w sprawie śmierci małej Dominiki prowadzi prokuratura w Skierniewicach. Przeprowadzona wczoraj w Zakładzie Medycyny Sądowej w Łodzi sekcja zwłok dziewczynki nie wyjaśniła przyczyn zgonu. Według biegłego, niezbędne są kolejne badania: histopatologiczne oraz prawdopodobnie toksykologiczne.

Z nagrań przeprowadzonych przez matkę dziecka z Wojewódzką Stacją Ratownictwa Medycznego w Łodzi wynika, że kobieta szczegółowo informowała dyspozytora o stanie dziecka. Mówiła m.in., że dziewczynka gorączkuje (w trakcie rozmowy miała 39 stopni C, wcześniej temperatura dochodziła do 42 st. C), od trzech godzin maluch ma ma biegunkę, dreszcze i drgawki. Matka podała też informację, że dziecko jest pod opieką neurologa. W odpowiedzi dyspozytor podał kobiecie telefon do poradni świadczącej nocną i świąteczną pomoc medyczną w Skierniewicach. Tam również kobieta odbiła się od ściany.

W końcu do dziecka przyjechały dwie karetki. Problem w tym, że w pierwszej były puste butle z tlenem i nie było lekarza a jedynie ratownik. Kiedy przyjechała druga ekipa na pomoc było już za późno. Dziecko trafiło do szpitala w krytycznym stanie.