Przez całą noc najmocniej padało w Małopolsce. Stany ostrzegawcze przekroczone są na kilku rzekach w województwach: małopolskim, świętokrzyskim i śląskim. Jak prognozują synoptycy, miejscami w ciągu doby na metr kwadratowy spadnie około 60 litrów wody.

Znów grozi nam wielka woda. Jak jesteśmy przygotowani?

Małopolska, Podkarpacie i Śląsk – to dla tych województw IMGW wydało najwyższy, trzeci stopień ostrzeżenia hydrologicznego. Oznacza to, że poziom wody w rzekach może wzrosnąć do stanów wysokich. Synoptycy ostrzegają też przed intensywnymi opadami deszczu w woj. świętokrzyskim i części woj.... czytaj więcej

W centralnej i północnej Małopolsce w nocy spadło miejscami powyżej 10 litrów deszczu na metr kwadratowy, czyli dużo mniej niż prognozowali meteorolodzy.

Stany ostrzegawcze przekroczone są teraz na Wiśle w Jawiszowicach, Sole w Oświęcimiu, Stryszawce w Suchej Beskidzkiej i Czarnym Dunajcu w Nowym Targu.

W woj. świętokrzyskim mocno natomiast podniósł się poziom rzeki Czarnej w Staszowie. W Sandomierzu kilkudziesięciu strażaków od wczoraj nadbudowuje workami z piaskiem wał w przeciwpowodziowy. Wał jest już podwyższony o 40 centymetrów na odcinku około 150 metrów. Do jutra strażacy mają ułożyć dwa razy tyle tej prowizorycznej zapory. Na miejsce przyjechali kadeci szkoły pożarniczej z Częstochowy, wczoraj pracowali młodzi strażacy z Krakowa, a także z ośrodka szkolenia w Kielcach.

W Śląskiem stany ostrzegawcze przekroczone są na Pszczynce w Pszczynie, na Wiśle w Skoczowie i na Iłownicy w Czechowicach-Dziedzicach, ale do stanów alarmowych jeszcze daleko. W Bielsku-Białej obowiązuje pogotowie przeciwpowodziowe. To oznacza, że służby postawione są w stan najwyższej gotowości.

Co więcej, Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Śląskiego wydało ostrzeżenie - do jutra rana w Małopolsce i na Śląsku może wiać z prędkością do 80 kilometrów na godzinę.

Z kolei na Lubelszczyźnie nie ma zagrożenia na Wiśle. Przez noc przybyło 10 centymetrów, a od wczoraj od 8 rano - 33. W tej chwili są 233 centymetry - do stanu ostrzegawczego zostaje prawie 2 metry.

Front właśnie jednak nadciągnął nad Podkarpacie. Po południu strefa deszczu zacznie się przesuwać nad Małopolskę, zahaczając o Świętokrzyskie. Z czasem obejmie Podhale a także Beskid Śląski i Żywiecki. Mieszkańcy tych terenów muszą się liczyć z tym, że ulewy mogą trwać nawet kilkadziesiąt godzin. Miejscami w ciągu doby na metr kwadratowy - jak twierdzą meteorolodzy - spadnie około 60 litrów wody.

(abs)