Katarzyna Kotula poinformowała na portalu X, że wygrała proces o zniesławienie, który z prywatnego aktu oskarżenia wytoczył jej były prezes Polskiego Związku Tenisowego Mirosław Skrzypczyński. "Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa potwierdził dziś, że mówiłam prawdę" - napisała polityczka.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa umorzył postępowanie przeciwko byłej ministrze ds. równości w rządzie Donalda Tuska. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Sprawa ma swój początek w 2022 roku. Katarzyna Kotula zdecydowała się publicznie opowiedzieć o molestowaniu, którego - jak twierdzi - miał się wobec niej dopuszczać Mirosław Skrzypczyński, gdy była małoletnią tenisistką.

W odpowiedzi były prezes PZT skierował przeciwko niej prywatny akt oskarżenia, zarzucając pomówienie, polegające na "postępowaniu, które mogło poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania dla danego stanowiska, zawodu lub innego rodzaju działalności".

Aby móc bronić swoich racji przed sądem, Kotula zrzekła się immunitetu poselskiego.

Kotula: Sąd potwierdził, że mówiłam prawdę

"Sąd potwierdził, że mówiłam prawdę" - napisała na portalu X. "Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa umorzył postępowanie dotyczące złożonego przez Mirosława Skrzypczyńskiego prywatnego aktu oskarżenia, w którym oskarżał mnie o zniesławienie. Sąd uznał, iż moje słowa i odpowiedzialność za nie jest wyłączona, gdyż poparte są dowodem prawdy. To, że mówiłam prawdę, potwierdziła także w swoim postanowieniu Prokuratura Okręgowa w Szczecinie 26.06.2024 r." - czytamy.

Minister podziękowała swojej pełnomocniczce, mecenas Katarzynie Kalecie, "nie tylko za reprezentowanie w tej trudnej sprawie, ale przede wszystkim za ogromne wsparcie i wrażliwość w długim procesie poszukiwania sprawiedliwości po wielu latach", a także wszystkim osobom, które ją wspierały.

Orzeczenie sądu pierwszej instancji nie jest prawomocne.