Galopujące ceny paliw coraz bardziej dają się we znaki kierowcom. Zmotoryzowani protestowali dziś w 34 miastach w całej Polsce przeciw kolejnym podwyżkom. W większości miast protesty rozpoczęły się w południe i trwały około 2 godzin.

Z protestującymi na Śląsku rozmawiała reporterka RMF FM Anna Kropaczek

Kierowcy po zebraniu się w umówionych miejscach przejechali w kolumnach przez kluczowe ulice miast z prędkością około 30-40 km/h. W niektórych miejscach zmotoryzowani tankowali na stacjach benzynowych za minimalne kwoty i płacili jak najdrobniejszymi pieniędzmi. Tak było na przykład w Rudzie Śląskiej.

Jeszcze inny sposób na wyrażenie swojego niezadowolenia znaleźli natomiast kierowcy z Koszalina, którzy wyjechali na ulice miasta na rowerach i hulajnogach.

Większość protestów została zorganizowana przez grupy, które skrzyknęły się na facebooku. Kierowcy uważają, że podwyżki cen paliw mają związek zw zbliżającym się Euro 2012, a właściciele stacji benzynowych chcą w związku z tym jak najwięcej zarobić. Protestujący liczą, że po ich akcji podwyżki zostaną zahamowane, tak jak miało to miejsce poprzednio.

To nie pierwszy taki protest

Pierwszy protest paliwowy miał miejsce 28 stycznia. Początkowo akcja miała objąć tylko Brzeg, ale jej popularność z dnia na dzień rosła. Łącznie w ogólnopolskim proteście wzięło udział ponad 90 miast.

Uczestnicy akcji domagali się, aby rząd obniżył akcyzę na paliwa. Przebieg protestu był wszędzie taki sam - kolumny protestujących jechały żółwim tempem głównymi arteriami komunikacyjnymi. W niektórych miastach kierowcy zatrzymywali się na stacjach benzynowych tankując minimalne ilości oleju napędowego lub benzyny.