Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie wypowiedzi posła Konrada Berkowicza podczas kwietniowego posiedzenia Sejmu. Chodzi o słowa, w których polityk porównał Izrael do III Rzeszy oraz pokazał zmodyfikowaną flagę Izraela ze swastyką zamiast Gwiazdy Dawida.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Decyzja zapadła 26 maja. Prokuratura uznała, że sprawa nie wymaga ścigania z urzędu, ponieważ - według śledczych - nie doszło do przestępstwa ściganego publicznie.

Kontrowersyjne wystąpienie w Sejmie

Do zdarzenia doszło 14 kwietnia podczas obrad Sejmu. Konrad Berkowicz powiedział m.in., że "Izrael dokonuje na naszych oczach ludobójstwa" i nazwał to państwo "nową Trzecią Rzeszą". Następnie pokazał flagę Izraela, na której symbol Gwiazdy Dawida został zastąpiony swastyką.

Po jego wystąpieniu do prokuratury wpłynęły zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Zgłaszający wskazywali m.in. na znieważenie symboli państwowych Izraela, propagowanie nazizmu oraz nawoływanie do nienawiści narodowościowej.

Śledczy uznali jednak, że zachowanie posła nie spełnia znamion takich przestępstw.

W uzasadnieniu podkreślono, że swastyka jest symbolem jednoznacznie kojarzonym z nazizmem, ale samo jej użycie nie oznacza jeszcze propagowania tej ideologii. Zdaniem prokuratora, aby mówić o propagowaniu nazizmu, konieczne jest publiczne okazane wspomnianego symbolu, połączone z zachęcaniem do stojącego za nim ustroju.

Według prokuratury w tym przypadku intencja była inna. Poseł miał użyć symboliki III Rzeszy po to, by - jak oceniono - ostro potępić działania Izraela, a nie promować nazizm. Prokuratura uznała również, że choć słowa Berkowicza były bardzo ostre i mogły oburzyć wiele osób, nie stanowiły nawoływania do nienawiści wobec Żydów ani obywateli Izraela.

Śledczy ocenili, że wypowiedź miała "skrajnie pejoratywny" charakter, ale nie była wyrazem pogardy wobec konkretnej narodowości. Według prokuratury użyte słowa nie były też powszechnie uznawane za obelżywe.

Możliwy prywatny akt oskarżenia

Prokurator stwierdził jednocześnie, że zachowanie posła może być traktowane jako zniesławienie władz i armii Izraela. Taki czyn jest jednak ścigany z oskarżenia prywatnego, a nie przez państwo.

Oznacza to, że osoby lub instytucje, które uznają się za pokrzywdzone, mogą samodzielnie skierować prywatny akt oskarżenia do sądu.

"Konrad Berkowicz pomówił izraelskie wojsko i władze o popełnienie zbrodni, których zaistnienie uprawdopodobniają liczne dowody zgromadzone przez instytucje międzynarodowe, min. Niezależną Międzynarodową Komisję Śledczą (ONZ) na temat działań Izraela w Gazie, Międzynarodowy Trybunału Sprawiedliwości i Międzynarodowy Trybunał Karny. W takim stanie rzeczy angażowanie się polskich organów ścigania w obronę dobrego imienia Państwa Izrael byłoby nie tylko niezasadne, ale wręcz nieetyczne" - informuje prokuratura.

Prokuratura przyznała, że zachowanie Konrada Berkowicza wywołało "zrozumiałe oburzenie". Jednocześnie uznano, że odpowiednia reakcja już nastąpiła ze strony Prezydium Sejmu i Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Postanowienie nie jest prawomocne. Można złożyć na nie zażalenie.