Sławomir Mentzen skrytykował rządowy projekt o zabezpieczeniu socjalnym dla artystów, pisząc w mediach społecznościowych, że "jeśli artyści chcą naszych pieniędzy, to niech tworzą sztukę, za którą sami będziemy chcieli płacić". Na odpowiedź środowiska artystycznego nie musiał długo czekać. "Słuchaj polityku. Przede wszystkim to my wszyscy, artyści, magazynierzy, rolnicy, hutnicy, sprzedawcy musimy płacić na Ciebie. (...) To ty patrzysz na nas z pogardą. Zamknij mor*** i do roboty" - odpowiedział mu pisarz Jakub Żulczyk.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Choć rządowy projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym dla artystów nie trafił jeszcze pod obrady Sejmu, już wywołał gorącą debatę.
Zakłada on, że artyści, którzy zarabiają niewiele lub nieregularnie, będą mogli liczyć na pomoc państwa w opłacaniu składek ZUS i ubezpieczenia zdrowotnego. Dzięki temu zyskają większe bezpieczeństwo finansowe i dostęp do świadczeń, takich jak emerytura, renta, zasiłek chorobowy czy publiczna opieka zdrowotna - podobnie jak osoby pracujące na etacie. Państwo będzie dopłacać do ich składek tak, aby były one liczone co najmniej od kwoty minimalnego wynagrodzenia.
Jednym z najostrzejszych krytyków propozycji jest lider Konfederacji Sławomir Mentzen, którego wpisy w mediach społecznościowych spotkały się z falą komentarzy ze strony ludzi kultury i publicystów.
Mentzen nie kryje swojego sprzeciwu wobec projektu. "Słuchajcie artyści. Wielu z was wypowiada się publicznie, z nieukrywanym poczuciem wyższości, w sprawach, o których nie macie zielonego pojęcia. Do tego z pogardą traktujecie ciężko pracujących i finansujących was ludzi, którzy muszą na was płacić, nawet gdy zarabiają mniej od was. Nie macie do tego żadnych podstaw" - napisał.
W dalszej części wpisu polityk stwierdził: "Jeśli chcecie naszych pieniędzy, to twórzcie sztukę, za którą sami będziemy chcieli płacić. Malujcie ładne obrazy, nagrywajcie dobre piosenki, twórzcie dobre filmy i spektakle. Róbcie dobrze to, na czym się znacie. I nie dziwcie się, że ciężko pracujący ludzie, których traktujecie z wyższością, nie chcą dać się wam obrabować, żebyście mogli dalej obrażać ich za ich własne pieniądze".
Wcześniej lider Konfederacji nazwał artystów "nierobami i darmozjadami" i ocenił projekt jako niesprawiedliwy wobec osób regularnie opłacających składki.
"Projekt wypłaty emerytur artystom, którym nie chciało się płacić składek, którzy tworzą sztukę, której nikt nie chce, jest niesprawiedliwy względem tych Polaków, którym chce się pracować i którzy muszą płacić składki. Jeżeli artysta nie potrafi na siebie zarobić, to nie jest artystą, tylko hobbystą. Nie tworzy sztuki, tylko badziew. A jeżeli próbuje nas wszystkich do tego orżnąć na kasę, to jest jeszcze złodziejem i niech spada. STOP finansowaniu nierobów, beztalenci i darmozjadów z naszych pieniędzy!" - napisał.
Na słowa Mentzena szybko zareagowali przedstawiciele środowiska kulturalnego oraz komentatorzy życia publicznego.
Pisarz Jakub Żulczyk napisał na X: "Słuchaj polityku. Przede wszystkim to my wszyscy, artyści, magazynierzy, rolnicy, hutnicy, sprzedawcy musimy płacić na Ciebie. To ty pie*****sz o sprawach, o których nie masz zielonego pojęcia. To ty patrzysz na nas z pogardą. Zamknij mor*** i do roboty".
Do dyskusji włączyła się także aktorka Joanna Szczepkowska. "Sztuka to takie coś, co się rodzi z wyobraźni. Wyobraźnia to takie coś, co nie działa jak bankomat. Badziewie w sztuce tworzą ci, którzy kierują się zarabianiem. Rynek zalewa takie właśnie badziewie. Zalewa, bo są odbiorcy badziewia jak na przykład pan" - napisała na Facebooku.
Aktorka przypomniała również, że wielu wybitnych twórców za życia zmagało się z biedą, jak np. Claude Monet.
Krytycznie do wypowiedzi lidera Konfederacji odniósł się także publicysta Ziemowit Szczerek.
"Jeśli człowiek, który wypowiada się nagminnie w sprawach, o których nie ma zielonego pojęcia, próbuje decydować o tym, czy jakaś szeroka grupa ludzi, którą zgeneralizować może tylko człowiek niemający o niczym zielonego pojęcia, ma o czymś pojęcie czy nie ma, to jak myślicie, kto tu potwornie bredzi?" - napisał.
Na słowa Mentzena zareagował także Zbigniew Preisner, kompozytor muzyki filmowej i teatralnej, znany m.in. ze współpracy z Krzysztofem Kieślowskim.
"Szanowny panie, jako darmozjad całe życie utrzymuję się wyłącznie z mojej pracy. Z pracy kompozytora. Jako darmozjad płaciłem składki od lat 80. Od początku minimalne, ale płaciłem. Dziś mam 71 lat. Otrzymuję emeryturę, z której jestem zadowolony. Niewiele mi pomoże, ale też mi nie zaszkodzi. 3,1 tys. zł. To i tak jest wiele, bo moja mama, która ma 98 lat i 1,5 tys. zł" - powiedział Zbigniew Preisner na nagraniu.
I zwrócił się bezpośrednio do polityka Konfederacji. "Pytam się pana Mentzena, na czym pan się wychowywał? Co pan czytał? Jaką poezję pan czytał? Jakie filmy pan zobaczył? Jakiej muzyki pan słucha? Chyba że pan nic nie czyta i nie słucha. Tak bym podejrzewał. Nawiasem mówiąc, jeżeli pan słucha, czyta i ogląda, to to zrobili artyści. To zrobili ludzie, których pan nazwał nierobami. Więc jako naczelny nierób tego kraju mówię do pana: wie pan co? Niech pan może przeczyta coś. Niech pan może pójdzie po rozum do głowy. Chciałbym zobaczyć świat i Polskę bez artystów. To jest haniebne i żałosne, co pan powiedział" - skomentował Preisner.
Nie zabrakło również bardziej ironicznych komentarzy. Dziennikarka "Rzeczpospolitej" Estera Flieger odniosła się do słów Mentzena o artystach, którzy nie potrafią się utrzymać ze swojej twórczości. "Drugie zdanie oznacza, że Sławomir Mentzen jest artystą" - napisała.
Głos zabrał także dziennikarz Mariusz Zielke, który zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo generalizowania całego środowiska artystycznego.
"To nie jest dobra droga, żeby robić nagonkę na artystów. Oczywiście winni temu są politycy za głupie ustawy, ale artyści to naprawdę nie są tylko ci z telewizji i scen popularnych. Jest cała masa wartościowych, niedocenionych dziś artystów, którzy wciąż czekają na odkrycie, może dopiero po śmierci, przez następne pokolenia (może tylko przez lokalne społeczności). To ludzie szanujący innych, pokorni, często bardzo skromni i nieroszczeniowi. Są też oczywiście i tacy, którzy uważają się za pępek świata, ale niech sobie myślą, co chcą, jakie to ma znaczenie? Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest bardzo krzywdzące i niestety też bardzo złe dla całej polskiej kultury. Populizm wygra i tak, niestety" - napisał.


