​Kolejne przechwycenie rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20 przez polskie myśliwce F-16 nad Morzem Bałtyckim. "Prowokacyjne działania Federacji Rosyjskiej testują nasze systemy obrony powietrznej" - zaznacza w czwartkowy wieczór wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. To już drugi taki incydent w tym tygodniu.

W czwartek wieczorem dwa polskie myśliwce wielozadaniowe F-16 przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który wykonywał loty nad Morzem Bałtyckim. O zdarzeniu poinformował w mediach społecznościowych wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

"Wieczorem para dyżurna naszych samolotów F-16 dokonała kolejnego w tym tygodniu przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, wykonującego loty nad Morzem Bałtyckim. Prowokacyjne działania Federacji Rosyjskiej testują nasze systemy obrony powietrznej" - napisał szef MON.

Dodał, że "dzięki stałej gotowości bojowej pilotów, żołnierzy oraz obsługi naziemnej polskie niebo pozostaje bezpieczne". "Wojsko Polskie każdego dnia jest gotowe do natychmiastowej reakcji i ochrony przestrzeni powietrznej" - podkreślił.

Rutynowa procedura bezpieczeństwa

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że podobny incydent miał miejsce również w środę. Wojsko Polskie podkreśla, że przechwycenia rosyjskich samolotów nie są demonstracją siły, lecz standardową procedurą zapewniającą kontrolę nad przestrzenią powietrzną państwa. "Ich celem jest szybka identyfikacja obiektów, które nie odpowiadają na wezwania służb ruchu lotniczego, poruszają się bez wymaganego planu lotu lub naruszają obowiązujące zasady" - podkreślono w komunikacie DORSZ.

Dzięki przechwyceniu możliwe jest natychmiastowe ustalenie charakteru lotu, ocena potencjalnego zagrożenia oraz - w razie potrzeby - podjęcie działań korygujących, takich jak zmiana kursu czy skierowanie statku powietrznego do lądowania. "Działania te pozwalają ograniczyć ryzyko incydentów oraz zapewnić bezpieczeństwo zarówno ruchu cywilnego, jak i infrastruktury krytycznej" - czytamy w komunikacie.

W ostatnich miesiącach podobne incydenty zdarzały się wielokrotnie. Rosyjskie samoloty zwiadowcze regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co utrudnia ich identyfikację i pracę służb kontroli ruchu lotniczego. W takich przypadkach przechwycenie polega przede wszystkim na identyfikacji maszyny przez pilotów myśliwców oraz ewentualnym eskortowaniu jej poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.