Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu nabiera tempa. Jak poinformował szef MSZ Radosław Sikorski, z Egiptu wyjechało już 736 osób, a z Jordanii – około 800, z czego 300 tylko w ciągu ostatniej doby. W Izraelu pozostało około 30 Polaków, którzy w najbliższym czasie mają opuścić kraj. Premier Tusk przekazał, że w ciągu kilkunastu godzin w Omanie ma wylądować samolot wysłany po Polaków wymagających pomocy medycznej. W czwartek wyślemy maszynę, która sprowadzi ludzi z Malediwów.

  • Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu przyspiesza - z Egiptu i Jordanii wyjechało już ponad 1500 osób, a w Izraelu pozostało około 30 Polaków oczekujących na wyjazd.
  • Rząd organizuje kolejne loty ewakuacyjne, w tym specjalny samolot do Omanu po osoby wymagające pomocy medycznej oraz lot na Malediwy po polskich obywateli.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Podczas środowej konferencji prasowej, towarzyszącej spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Chorwacji, Sikorski podkreślił, że liczba zgłoszeń z Jordanii praktycznie się wyczerpała. Dodał też, że konsul RP w tym kraju spotkała dziewięciu Polaków, którzy właśnie przyjechali tam na wycieczkę krajoznawczą.

MSZ w ostatnich dniach apelowało do biur podróży o wstrzymanie ofert wyjazdów do państw Bliskiego Wschodu. Resort zdecydowanie odradza również podróże do i przez region.

Coraz trudniejsza sytuacja panuje w Libanie. Szef dyplomacji poinformował, że trwają rozmowy na wysokim szczeblu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi w sprawie lotów do Warszawy. Samoloty z ZEA wylatują i chodzi o to, by wylatywały także do Warszawy - zaznaczył. Wyraził nadzieję, że w najbliższym czasie z Emiratów wystartuje około 100 samolotów, zastrzegając jednak, że sytuacja zmienia się z minuty na minutę.

Tusk informuje o samolocie do Omanu

Głos w sprawie zabrał także premier Donald Tusk. Na wstępie posiedzenia zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie poinformował, że w ciągu kilkunastu godzin w Omanie ma wylądować specjalny samolot wysłany po Polaków wymagających pilnej pomocy medycznej.

Chodzi o 57 osób, z których 55 jeszcze przebywa w Emiratach, a dwie już są w Omanie. Na pokładzie ma znaleźć się m.in. ciężko chora Polka

Szef rządu zaznaczył, że jeśli po zabraniu osób w najtrudniejszym stanie zdrowia pozostaną wolne miejsca, możliwa będzie także ewakuacja innych obywateli.

Premier podziękował również służbom cywilnym i wojskowym zaangażowanym w organizację operacji ewakuacyjnej. Odniósł się też do informacji przekazanej przez Radosława Sikorskiego o tym, że ciągle dość duże grupy osób decydują się na wylot turystyczny do państw Bliskiego Wschodu. Tusk wskazał, że polski rząd nie może nikomu zakazać lotu do państw objętych konfliktem lub nim zagrożonych.

Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku ludzi. Jeśli ktoś nie musi tam lecieć, to niech tam nie leci - powiedział. Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z tego, że to może wiązać się z konsekwencjami finansowymi. Warto jednak mieć świadomość, że ten, kto leci dzisiaj, jutro być może będzie czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować. Więc zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci. Lista (tych) państw jest znana - oświadczył szef rządu.

Lot po Polaków na Malediwach

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował, że w czwartek na Sri Lankę i na Malediwy, po pasażerów, którzy nie mogą wrócić do kraju poleci Dreamliner Polskich Linii Lotniczych LOT

Jutro on wyleci, pierwsze lądowanie na Sri Lance, drugie na Malediwach i powrót w piątek do kraju - wskazał minister Klimczak.

Dodał, że Polacy, którzy polecą samolotem są klientami mniejszych biur podróży. To jest odpowiedź naszego narodowego przewoźnika na zapotrzebowanie mniejszych biur podróży, które mają mniejszy potencjał, nie mają tak wielkich możliwości jak ci duzi, którzy współpracują z różnymi liniami i mogą pozwolić sobie na różnego rodzaju czartery - wyjaśnił minister.

Pamiętajmy, że chodzi nie tylko o ewakuację Polaków z miejsc objętych konfliktem, ale wszystkich tych, którzy mieli tam mieć przesiadkę i utknęli w różnych miejscach świata i chcemy im po prostu pomóc - wyjaśnił minister.

Dodał, że w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie LOT wyśle w sobotę do Indii większy samolot - zamiast Dreamlinera 787-8 będzie to 787-9. Zmieniliśmy naszą organizację pracy, desygnowaliśmy tam większy samolot. Na pierwszym locie, który mamy zaplanowany będzie 40 miejsc więcej - dodał.

Szef MON przekazał, że polscy żołnierze stacjonujący w Turcji, Iraku, Jordanii i Libanie "służą pomocą tam na miejscu, w tych krajach, w których są i (...) jeżeli pomoc przy ewakuacji będzie wymagała ich wsparcia oraz zaangażowania, to będzie to wsparcie udzielane". Jeśli chodzi o wsparcie transportowe to - jak zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz - ono także jest planowane, ale będzie podejmowane dopiero, gdy "możliwości startu i lądowania będą na tyle bezpieczne, aby cała operacja mogła się odbyć". Żeby nie doszło do sytuacji, w której nasze samoloty dolecą, ale nie będą mogły wrócić - powiedział.

Konflikt na Bliskim Wschodzie

Napięcie w regionie gwałtownie wzrosło po sobotnich atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, w których zginął najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei oraz inni wysocy rangą przedstawiciele władz. Teheran odpowiedział uderzeniami m.in. na amerykańskie bazy, co doprowadziło do masowego odwoływania lotów przez linie lotnicze.