Amerykanie rozpoczęli start na tegorocznym mundialu od zwycięstwa 4:1 z Paragwajem. Mecz grupy D rozegrano w Inglewood koło Los Angeles. Jak donosi reporter RMF FM zza oceanu, na stadionie, ale i strefach kibica w całych USA panowały ogromne emocje.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Przed rozpoczęciem meczu odbyła się ceremonia otwarcia - trzecia, po tych w Meksyku w czwartek i w Montrealu dzień później. W jej ostatniej fazie wystąpiła Katy Perry, a wcześniej kibiców przywitał aktor Jason Sudeikis, który w popularnym serialu "Ted Lasso" wcielił się w amerykańskiego trenera piłki nożnej w angielskiej Premier League.

Po uroczystym odśpiewaniu hymnów gospodarze szybko dali kibicom na Los Angeles Stadium powody do zadowolenia. W siódmej minucie Weston McKennie dograł piłkę na środek pola karnego, a niefortunnie do własnej bramki skierował ją paragwajski obrońca Damian Bobadilla. Był to pierwszy samobój i zarazem najszybszy gol trwającego mundialu.

W 31. min podopieczni argentyńskiego trenera Maurucio Pochettino przeprowadzili podobną akcję. Tym razem podającym był Christian Pulisic, Amerykanom znów pomógł rykoszet, ale tym razem wszystko wykończył Folarin Balogun. Ten sam zawodnik tuż przed przerwą podwyższył na 3:0 uderzeniem lewą nogą, praktycznie rozstrzygając losy meczu.

Gol honorowy dla Paragwaju

Po zmianie stron gospodarze grali już mniej dynamicznie, ale i tak na niewiele pozwalali rywalom. Paragwajczykom udało się wyprowadzić tylko jeden skuteczny cios - w 73. minucie honorowego gola uzyskał Maurucio

Ostatnie słowo należało do Giovanniego Reyny, który efektownym strzałem zewnętrzną częścią stopy ustalił wynik w ósmej doliczonej minucie.

Był to jeden z najpóźniej zdobytych goli w historii mundialu (nie licząc dogrywek). Rekordowe było trafienie Irańczyka Mehdiego Taremiego w meczu z Anglią (2:6) przed czterema laty w Katarze - w 13. doliczonej minucie.

Wśród piłkarzy, którzy trafiali później od Reyny, jest też Robert Lewandowski. W meczu 1/8 finału z Francją, również w Katarze, Polak wykorzystał rzut karny w dziewiątej doliczonej minucie.

Emocje kibiców i gwiazdy na trybunach

O rany! Mistrzostwa świata są w USA. To ogromny moment. Czekałem na to całe życie, a na pewno przez ostatnie osiem lat, od chwili ogłoszenia organizacji turnieju - mówił naszemu amerykańskiemu korespondentowi Pawłowi Żuchowskiemu kibic USA. W Paragwaju, w Ameryce Południowej piłka nożna to naprawdę wielka sprawa. To zawsze kultura, przyjaźń i spotkanie ludzi. Tym właśnie jest dla mnie futbol. Nie potrafię nawet tego opisać - powiedział z kolei obywatel Paragwaju, który tym razem miał mniej powodów do radości.

Spotkanie w Kalifornii obejrzało mnóstwo celebrytów, m.in. Tom Cruise, George Lucas, Bill Gates, Halle Berry, Leonardo DiCaprio i Kareem Abdul-Jabbar. Na trybunach, obok 70 491 innych widzów, był też sekretarz stanu USA Marco Rubio.

W piątek USA zagra z Australią w Seattle, a Paragwaj zmierzy się z Turcją w San Francisco.