W sieci pojawiły się sugestie, że generatory prądu przekazane z Polski do Kijowa są sprzedawane na ukraińskich portalach aukcyjnych. Informacje te są nieprawdziwe – wynika ze śledztwa przeprowadzonego przez Polską Agencję Prasową. Sprzęt widoczny w ogłoszeniach różni się mocą od tego, który faktycznie trafił na Ukrainę.

  • Informacje o rzekomej sprzedaży polskich generatorów prądu na ukraińskich portalach aukcyjnych są nieprawdziwe i zostały zdementowane przez Polską Agencję Prasową oraz zaangażowane instytucje.
  • Przekazane z Polski generatory mają inne parametry niż te widoczne w ogłoszeniach, a ich wykorzystanie jest ściśle kontrolowane przez polskie służby i fundację Stand with Ukraine.
  • Według MSWiA, pojawiające się w sieci wpisy to działania dezinformacyjne, mające osłabić polsko-ukraińską współpracę humanitarną.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Fundacja Stand with Ukraine, która prowadzi zbiórkę "Ciepło z Polski dla Kijowa", zebrała dotąd ponad 8,5 mln zł i przekazała już 230 generatorów do stolicy Ukrainy. 

Jej prezes, Natalia Panczenko, podkreśla, że żaden z agregatów widocznych na zdjęciach w internecie nie pochodzi z ich darowizny. Nie ma tam żadnego generatora o mocy 600 kW, a agregaty o takiej mocy przekazaliśmy na Ukrainę - powiedziała, dodając, że "inne moce" z opisów sprzętu na kolejnych zdjęciach także się nie zgadzają.

Podobne stanowisko zajmuje Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych - wysłane przez nią generatory mają maksymalnie 115 kW, podczas gdy sprzęt z ogłoszeń ma inne parametry. 23 stycznia, decyzją premiera Donalda Tuska, do obwodu kijowskiego wysłano 379 generatorów i 18 nagrzewnic z zasobów agencji.

MSWiA zapewnia, że sposób wykorzystania przekazanych agregatów jest ściśle określony i polskie służby mogą go kontrolować.

Każde urządzenie posiada dokumentację, kartę produktu, kartę gwarancyjną z wyszczególnionym numerem seryjnym, a na tabliczkach jest umieszczony rok powstania, parametry, producent - powiedział Tomasz Kułakowski z Departamentu Komunikacji Społecznej MSWiA i dodał, że resort ma narzędzia "do wycofania" darowizny i zażądania zwrotu sprzętu lub równowartości pieniężnej, jeżeli się okaże, że agregaty nie są używane zgodnie z przeznaczeniem.

Prawo do kontroli ma także fundacja Stand with Ukraine.

"Sprzedawane agregaty mogły zostać wcześniej zakupione komercyjnie"

Tomasz Błaszak, właściciel firmy FOGO - producenta agregatów współpracującego z fundacją - zaznacza, że 108 agregatów z ostatniej dostawy to modele, które nie były wcześniej oferowane na Ukrainie, dlatego nie da się ich znaleźć w żadnych ogłoszeniach. Podkreśla, że te, które da się tam znaleźć, mogły wcześniej zostać zakupione komercyjnie, ale nie pochodzą z darowizn.

Według Tomasza Kułakowskiego z MSWiA pojawiające się w sieci wpisy to działania dezinformacyjne, mające na celu osłabienie polskiej solidarności z Ukrainą. Resort zapewnia, że transporty są bezpieczne, a sprzęt trafia do odbiorców zgodnie z umowami.

To kolejna fala dezinformacji dotycząca pomocy humanitarnej dla Ukrainy. W marcu 2023 roku podobne nieprawdziwe informacje dotyczyły karetek pogotowia, które rzekomo miały być sprzedawane na ukraińskich aukcjach.