Wskazówki symbolicznego Zegara Zagłady są najbliżej północy w historii - do "końca świata" zostało 85 sekund. To tylko metafora, ale zdaniem dr. Jacka Bartosiaka sytuacja geopolityczna wcale nie jest symbolicznie groźna, lecz bardzo realnie niebezpieczna. "Jesteśmy w najtrudniejszym momencie w historii świata, na pewno od 1944-45 roku" - mówił w rozmowie z Tomaszem Weryńskim w Radiu RMF24 założyciel think tanku Strategy&Future.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Ekspert nie ma złudzeń: porządek, w którym Polska rozwijała się przez ostatnie trzy dekady, właśnie się skończył. Świat, który znaliśmy, już nie istnieje. Widzimy go tylko we wstecznym lusterku. Zaczyna się budowa nowego, a takie momenty historycznie zwiastują wojny światowe - podkreśla. Bartosiak uważa, że globalna rywalizacja mocarstw już trwa, choć jeszcze nie wszędzie ma charakter kinetyczny. To jest kolejna wojna światowa, którą nazywa się wojną systemową. Ona już trwa. Zasady współpracy zostały połamane, silniejsi narzucają warunki słabszym i powstaje nowy układ sił - tłumaczy.

Najbardziej zapalne punkty globu to, jego zdaniem, trzy obszary: zachodni Pacyfik, Bliski Wschód oraz Europa środkowo-wschodnia, czyli także Polska. Ekspert mówi wprost, że nasz region jest jednym z głównych pól potencjalnej konfrontacji. Myślę, że w naszym regionie ryzyko wojny jest bardzo duże, z udziałem Polski - ostrzega.

Jak dodaje, Rosja mimo problemów na Ukrainie wciąż pozostaje groźnym graczem. Jest percepcyjnie słabsza, ale realnie silniejsza niż Europejczycy - zaznacza.

NATO działa?

Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście polskiego bezpieczeństwa. Bartosiak kwestionuje powszechne przekonanie, że gwarancje NATO i USA są czymś automatycznym. Debata w Polsce zakłada, że gwarancje amerykańskie i natowskie są oczywiste. A niby na jakim patencie oczywiste, że ktoś będzie umierał za nas? Co tu jest oczywistego? - pyta retorycznie... i dodaje: To się wykazuje realną obecnością wojskową i interesem strategicznym, a nie deklaracją na papierze.

Według niego interesy Waszyngtonu coraz bardziej przesuwają się w stronę rywalizacji z Chinami, a Europa schodzi na dalszy plan. Amerykanie nie mają dziś wspólnego interesu z nami na tyle, na ile byśmy chcieli - mówi.

Nawiność polskich elit...

Bartosiak krytycznie ocenia też przygotowanie polskiej klasy politycznej. Trzecia Rzeczpospolita została skonstruowana na epokę, która właśnie się skończyła. Politycy nie musieli zajmować się twardym bezpieczeństwem, bo robiło to NATO i Amerykanie. Teraz okazuje się, że trzeba grać samemu... a my nie mamy w tym doświadczenia - zaznacza.

W jego opinii w Warszawie wciąż dominuje wiara, że ktoś nas obroni. To jest wyraz absolutnej naiwności - dodaje.

Atomowa karta przetargowa?

Jednym z najbardziej elektryzujących wątków rozmowy była kwestia ewentualnego polskiego programu nuklearnego. Bartosiak nie wzywa wprost do budowy bomby, ale uważa, że Polska powinna rozpocząć poważną debatę strategiczną. Powinniśmy przynajmniej zastanowić się nad strategią nuklearną. To coś więcej niż sama bomba. To takie zachowanie, które wymusza korzystne dla nas decyzje innych państw - tłumaczy.

Jak dodaje, nawet sama dyskusja mogłaby wzmocnić pozycję Polski w negocjacjach z sojusznikami. Już sama rozmowa jest sygnałem. Może sprawić, że Amerykanie będą chcieli dać nam więcej gwarancji - mówi. Jednocześnie przyznaje, że taki krok wiązałby się z ogromnym ryzykiem: sankcjami czy nawet groźbą działań prewencyjnych ze strony Rosji.

Musimy nauczyć się dawać sobie bezpieczeństwo sami...

Konkluzja eksperta jest jednoznaczna: Polska wchodzi w epokę, w której nie może liczyć wyłącznie na parasol sojuszy. Amerykanie tego bezpieczeństwa nam już nie dają. Musimy zacząć inaczej myśleć o dawaniu go sobie sami. Najlepiej tak, żeby wygrać tę partię bez wojny - podsumowuje Bartosiak.

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.
Opracowanie: