W walce o fotel prezydenta Warszawy obserwujemy wolty na ostatniej prostej. Dotąd wstrzemięźliwi w deklaracjach politycy lewicy zaczęli otwarcie popierać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Czy poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego i Marka Borowskiego jest ostatnim rzutem na taśmę?

Co jeszcze zrobią Hanna Gronkiewicz-Waltz i Kazimierz Marcinkiewicz, by zdobyć w II turze głosy warszawiaków oraz elektorat Marka Borowskiego? czytaj więcej

Jest to raczej próba odwrócenia tendencji, które w ostatnich dniach są dla kandydatki PO fatalne – uważa dziennikarz RMF FM Konrad Piasecki. Hanna Gronkiewicz-Waltz została bowiem dogoniona, a jak wskazują niektóre sondaże – nawet przegoniona przez Kazimierza Marcinkiewicza. Stąd też nieoczekiwane wolty.

Platforma Obywatelska, która dotąd demonstrowała niechęć do warszawskiej koalicji z lewicą, nagle zaczęła przebąkiwać, że jej nie wyklucza. W zamian otrzymała publiczne deklaracje eksprezydenta i ekspremiera, że zagłosują na Hannę Gronkiewicz-Waltz. To jest wskazanie – powiedziałbym – kierujące się rozumem i interesem Warszawy, a nie jakimiś zakulisowymi ustaleniami - tak ten zwrot tłumaczy Tusk.

Gesty lewicy mogą się jednak okazać mało pomocne. Znawcy społecznej psychologii i kampanijnych strategii uznają bowiem, że ważne deklaracje nie powinny padać tuż przed wyborczą ciszą. Szanse, że coś zmienią, są już bowiem bardzo małe. O nagłych zwrotach w walce o Warszawę - Konrad Piasecki: