"Poranek w warszawskim szpitalu. Najmilszy poranek z możliwych" - napisała na Facebooku żona Andrzeja Poczobuta, Oksana. Działacz mniejszości polskiej na Białorusi odzyskał wczoraj wolność - po ponad pięciu latach przebywania w białoruskiej niewoli. Od wczoraj przebywa w szpitalu MSWiA.
- Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i dziennikarz, został we wtorek zwolniony po ponad pięciu latach białoruskiego więzienia.
- Poczobut przeszedł wstępne badania lekarskie na granicy, następnie trafił do szpitala MSWiA w Warszawie.
- Stan zdrowia Poczobuta jest bardzo zły - jest skrajnie wychudzony, ale pozostaje w dobrej kondycji psychicznej.
Oksana Poczobut zamieściła rano na Facebooku wzruszające zdjęcie ze swoim mężem, Andrzejem Poczobutem. Małżeństwo obejmuje się. "Poranek w warszawskim szpitalu. Najmilszy poranek z możliwych" - napisała Oksana Poczobut.
Zdjęcie Andrzeja Poczobuta w szpitalu udostępniła też liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska. "Andrzej Poczobut przechodzi obecnie badania w szpitalu. To zdjęcie udostępniła jego żona, Oksana. Cudownie jest ich znów zobaczyć razem" - napisała. Jak dodała, "nie możemy przestać, dopóki wszyscy więźniowie polityczni na Białorusi nie zostaną uwolnieni i każda rodzina nie będzie znów kompletna".
Andrzej Poczobut - działacz mniejszości polskiej na Białorusi i dziennikarz - był jedną z pięciu osób zwolnionych wczoraj przez władze w Mińsku. W zamian Polska uwolniła pięć osób. Do wymiany więźniów doszło na przejściu granicznym Białowieża-Piererow.
Poczobut przeszedł wstępne badania lekarskie na terenie placówki granicznej w Białowieży. Potem został przewieziony do szpitala MSWiA w Warszawie. W drodze do stolicy towarzyszył mu dziennikarz "Gazety Wyborczej" Bartosz Wieliński. Wciągnął koszulę i zobaczyłem człowieka, który wygląda jakby wyszedł z obozu koncentracyjnego, jakby do zdjęcia z lat 40. Stanął mi przed oczami, całkowicie wychudzony. Stan jest po prostu koszmarny - mówił Wieliński.
Jak jednak zaznaczył, Poczobut jest dalej tym samym człowiekiem, jakiego pamięta z czasów wolności. Niezłomny, zabawny, wesoły, pachnący właściwie optymizmem. Jest zdeterminowany, by wrócić na Białoruś, kiedy przejdzie badania i kiedy się okaże, że z jego zdrowiem jest wszystko w porządku. Mówi, że ma obowiązek wobec Polaków białoruskich, których niejako zostawił - dodał wicenaczelny "GW".
Były charge d'affaires RP na Białorusi Marcin Wojciechowski, pytany przez PAP o powrót Poczobuta na Białoruś, odpowiedział, że on sam musi podjąć tę decyzję. On jest rzeczywiście niezłomny. On nie chciał skorzystać z możliwości wyjścia wcześniej, jakie były. Postanowił być pryncypialny i to są takie decyzje, które wyłącznie on może podejmować, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności - dodał.
Także premier Donald Tusk podczas wczorajszej konferencji mówił o tym, że Poczobut pytał o możliwość powrotu na Białoruś.
Byłem bardzo poruszony (...) pierwszymi słowami Andrzeja Poczobuta. Kiedy go uściskałem, to on pytał wprost i właściwie, to było coś niesamowitego, kiedy mówi: "no, ale powiedz, będę mógł wrócić, jak będę chciał?" - mówił Tusk.
Szef rządu podkreślił, że zapewnił Poczobuta o tym, że od wtorku jest on "w pełni wolnym człowiekiem" i to on sam zadecyduje o swojej przyszłości. Od nas masz pełną pomoc, wszystko, co tylko będzie ci potrzebne. Ale każdą twoją decyzję uszanujemy - dodał premier.
Tusk podkreślił, że Poczobut jest człowiekiem bardzo zdeterminowanym, który "najwyraźniej nie ma zamiaru odpuścić tej sprawy, dla której poświęcił tyle lat wolności i właściwie całe swoje życie".
Tusk przekazał, że chociaż Poczobut jest "bardzo wyniszczony więzieniem fizycznie", jest "psychicznie w świetnej formie".


