Wioletta K. z Sieradza, podejrzana o zabójstwo swojej trzyletniej córki, była niepoczytalna w chwili popełnienia zbrodni - tak wynika z opinii biegłych psychiatrów, którą otrzymała prokuratura. Kobieta udusiła dziecko szalikiem i sama zadzwoniła na policję. Groziło jej dożywocie.

Tragedia w Sieradzu w Łódzkiem. 21-letnia matka udusiła swoje 3-letnie dziecko, a potem zadzwoniła na policję - dowiedziała się dziennikarka RMF FM Agnieszka Wyderka. Kobieta została zatrzymana i usłyszała już zarzut zabójstwa. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o jej aresztowanie. 21-latce grozi... czytaj więcej

Prokurator zdecydował już o zwolnieniu kobiety z aresztu. Biegli nie stwierdzili też, aby zachodziła konieczność umieszczenia 22-latki w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, bowiem "podczas leczenia w areszcie ustały zaburzenia psychiczne, które spowodowały niepoczytalność." W ciągu dwóch tygodni sieradzka prokuratura ma zdecydować, czy umorzy śledztwo w tej sprawie.

Udusiła córkę szalikiem, kiedy ta spała

Do zbrodni doszło we wrześniu ubiegłego roku. Nad ranem na policję zadzwoniła kobieta, która powiedziała dyżurnemu, że zabiła dziecko, po czym się rozłączyła. Szybko ustalono jej miejsce zamieszkania. W jednym z mieszkań w bloku przy ul. Piłsudskiego policjanci znaleźli zwłoki trzyletniej dziewczynki.

Matka dziecka, Wioletta K., została zatrzymana. Kobieta usłyszała zarzut zabójstwa córki. Podczas przesłuchania przyznała się do winy. Opisała, że udusiła córkę szalikiem, kiedy dziewczynka jeszcze spała. Kobieta utrzymuje, że chciała później ją ratować, ale dziecko nie dawało już oznak życia. Na wniosek prokuratury została aresztowana.

Ustalono, że kobieta była mężatką, ale sama wychowywała dziecko, mieszkając razem z matką i bratem. Oboje rano wyszli do pracy i w mieszkaniu - oprócz podejrzanej i dziecka - nikogo nie było.

Kobieta powiedziała śledczym, że nie leczyła się psychiatrycznie.