2,5 mln złotych w cztery dni - tyle pieniędzy zebrała fundacja "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową" dla pozbawionej środków finansowych Kliniki Onkologii Dziecięcej Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Rząd nie daje pieniędzy, prywatni ofiarodawcy - tak. Setki ludzi chcą wspomóc klinikę hematologii i onkologii dziecięcej we Wrocławiu. Placówka została bez funduszy po tym, jak 12 mln zł z kontraktu z NFZ i z wypłat zajął komornik. czytaj więcej

Strumień pieniędzy popłynął po piątkowym dramatycznym apelu rodziców dzieci leczących się w klinice. Fundusze docierają do Wrocławia z całego świata, i to nie tylko z państw, gdzie mieszka dużo Polaków, czyli Anglii, Niemiec czy USA. Pieniądze nadeszły także z Pretorii w RPA. Wczoraj odebrałem 140 stron wyciągów z banku – mówi reporterowi RMF FM prezes fundacji. To kilka tysięcy osób i instytucji.

2,5 miliona złotych to dużo i mało. Dzienne utrzymanie kliniki kosztuje bowiem 50 tys. złotych. A szpital wciąż pieniędzy nie ma, dlatego to fundacja musi płacić za większość, zwłaszcza tych najdroższych, leków.