Co chcą osiągnąć Rosjanie, rozpętując w Polsce aferę z Ałganowem? Chcą np. przejąć na zawsze nieruchomości po ZSRR - zasugerowała w RMF FM prof. Jadwiga Staniszkis.

Właśnie z powodu sporu wokół rosyjskich nieruchomości, nie została podpisana polsko-rosyjska umowa o współpracy gospodarczej.

Gra toczy się o około 200 milionów dolarów – bo na tyle wyceniono wartość 20 rosyjskich nieruchomości. W latach 90. na mocy umów międzynarodowych przejęła je Federacja Rosyjska. Polska w zamian dostała tylko dwie skromne działki w Moskwie.

Dodatkowo Rosjanie do ziemi i kamienic nie mają pełnych praw własności. Zaproponowali więc, by tym nieruchomościom nadać status dyplomatyczny, co oznacza, że Polska nie mogłaby już ich nigdy przejąć. Właśnie z tych powodów polsko–rosyjskiej umowy nie podpisał prezydent Kwaśniewski. Negocjacje trwają.

Ujawnienie informacji o wiedeńskim spotkaniu Ałganow-Kulczyk nie jest przypadkowe - uważa gość RMF prof. Jadwiga Staniszkis. To rosyjski sygnał "dla tych, którzy wiedzą" - polityków lub ludzi z ich otoczenia - że gra jest ostra. czytaj więcej

Polska ma w Rosji cztery eksterytorialne placówki - to ambasada w Moskwie i trzy konsulaty w Petersburgu, Kaliningradzie i Irkucku. W przypadku konsulatów -są one chronione immunitetem i rosyjskie służby nie mogą wejść na ich teren bez zgody polskich władz. Z ambasadą sprawa jest oczywista.

Ale najciekawszy jest przypadek bloku, w którym mieszkają polscy dyplomaci. Na szczęście znajduje się on na terenie ambasady, dlatego rosyjskie służby nie mają do niego wstępu. Ale to taki status w połowie dyplomatyczny - jak wyraził się jeden z pracowników placówki. Gdyby bowiem znajdował się po przeciwnej stronie ulicy, jego eksterytorialność należałoby omówić w odrębnej umowie.