„Propozycja okrągłego stołu (oświatowego) jest co najmniej humorystyczna” – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM były premier Leszek Miller. „Gdyby rząd chciał zachowywać się poważnie, to nie wymyślałby niepotrzebnych dekoracji w postaci okrągłego stołu, tylko wykorzystałby istniejące możliwości dialogu. Jest np. Rada Dialogu Społecznego, umocowana ustawą i niech wreszcie ta rada zacznie funkcjonować, bo ona została do tego zbudowana, żeby rozwiązywać tego rodzaju konflikty” – podkreślił. „Ja uważam, że postulaty strajkujących są słuszne i strajk jest słuszny. Natomiast cieszę się, że nauczyciele też starają się zmniejszyć dolegliwości, które dotyczą chociażby maturzystów. To jest bardzo poważna, obywatelska postawa” – mówił rozmówca RMF FM.

"Propozycja okrągłego stołu świadczy o tym, że rząd przyznaje się do klęski i destrukcji, której dokonał w oświacie" - twierdził Miller. "Polska szkoła odchodzi od ideałów oświeceniowych, od rozumu i od nauki i staje się narzędziem w rękach ludzi z epoki kontrreformacji. Tak to trzeba nazwać" - ocenił.

Były lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej i kandydat Koalicji Europejskiej do europarlamentu stwierdził także, że "nauczyciele nie walczą tylko o płace". "Walczą o swoją godność i o system edukacyjny, który powinien być poprawiony" - mówił.

Leszek Miller był także pytany o to, co zrobi ze swoją trzynastą emeryturą. "Być może przekażę biednym dzieciom, są rozmaite zbiórki, chętnie nie wezmę udział. Może braciom mniejszym, którzy też potrzebują pomocy" - mówił gość Roberta Mazurka.

Miller: PiS myśli o tym, by wyprowadzić Polskę z UE

"Gdyby PiS naprawdę chciał, a myślę, że o tym myśli - by wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej - to potrzebne są tylko trzy decyzje: Pierwsza - uchwała Rady Ministrów. Dwa: zatwierdzenie tej uchwały przez Sejm i Senat. Trzy: Podpis pana prezydenta" - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Leszek Miller. Jak przekonywał były premier i kandydat Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego, taki proces nie musiałby być długotrwały. "Wola naczelnika państwa jest egzemplifikowana przez prezydenta w ciągu 48 godzin" - ocenił. 

Robert Mazurek pytał swojego gościa również o europejskie aspiracje Ukrainy. Czy ten kraj ma szanse wejść do Unii Europejskiej? "My, żeby to uczynić, musieliśmy ciężko pracować przez wiele lat. Musieliśmy zmienić prawo, pozbyć się podejrzeń, że nie jesteśmy krajem do końca demokratycznym. Musieliśmy udowodnić, że zasługujemy po prostu na wejście do UE" - mówił Miller. Podkreślał, że ten proces czeka też naszych wschodnich sąsiadów. "(Muszą udowodnić, że - red.) zasługują - w tym sensie, że nie mają korupcji, oligarchów, którzy rządzą krajem i są w stanie zaadaptować pełne prawodawstwo UE" - uznał gość RMF FM.

POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z LESZKIEM MILLEREM

Robert Mazurek, RMF FM: Dzisiaj jest Europejski Dzień Śniadania, więc życzymy smacznego wszystkim naszym słuchaczom. Pytanie do pana jest bardzo poważne...

Leszek Miller: Czy jadłem śniadanie?

Nie. Czy zrobił pan śniadanie żonie?

Nie będę oszukiwał, bo jak pan wie, zawsze, kiedy rozmawiamy, mówimy sobie prawdę - w kazdym razie z mojej strony. Otóż od niepamiętnych czasów, a właściwie co najmniej od lat 50, bo właśnie minęła słodka rocznica.

W Wielką Sobotę.

Co najmniej od 50 lat śniadanie robi moja żona. Co więcej, powiem panu...

Cóż za maczyzm. Do pańskiego maczyzmu jeszcze wrócimy.

Gdybym ja to zrobił, moja żona byłaby nie tylko niezadowolona, ale wręcz prawdopodobnie oburzona.

Wręcz prawdopodobnie otruta.

No nie, posuwa się pan za daleko.

Czy pan celowo wybrał na datę ślubu rocznicę urodzin Adolfa Hitlera?

Nie, proszę pana. Wtedy i dzisiaj nawet nie wiem, że takie skojarzenia pan ma.

Mam takie skojarzenia, bo tego samego dnia urodziła się moja córka.

Przez moment myślałem, że pan jest może jakimś skrytym wielbicielem.

Nie, wie pan, ja socjalizmu nie wielbię. To pan wielbił socjalizm. Ale zostawmy socjalizm.

A co ma socjalizm z Adolfem Hitlerem?

Adolf Hitler należał najpierw do partii robotniczej, tak jak pan, a później do partii narodowo-socjalistycznej.

To może do Labour Party pan wolałby go zapisać?

Szanowny panie, na co pan wyda 900 zł, które pan wkrótce dostanie jako emeryturę plus? Prezydent wczoraj podpisał stosowną ustawę.

To zdaje się będzie mniej niż 900 zł.

888. Ja panu 12 dopłacę.

Widzi pan, bądźmy precyzyjni. Na co wydam? To jest właśnie przedmiot mojej troski. Mam kilka rozsądnych bardzo propozycji biorących się raz z przekonania, że powinienem podać pomoc w ten sposób, być może biednym dzieciom, są rozmaite zbiórki, chętnie wezmę udział. Dwa - może braciom mniejszym, którzy też wymagają pomocy.

Chce pan franciszkanom pomagać? To miłe. Ja pan ma wydać ze stówy to proszę bardzo - ja panu te 12 dołożę. Będzie miał pan pełne 900.

Nie mam pieniędzy, bo jak szedłem do pana to ostrzegano mnie, żebym nie brał żadnych pieniędzy.

To niezłe, muszę przyznać. O kradzież jeszcze mnie mnie posądzano.

Nie chodzi o kradzież.

O wszystkie inne zbrodnie. Nauczyciele apelują do swoich kolegów strajkujących, żeby odbywały się rady pedagogiczne, które umożliwią de facto przeprowadzenie matur. Czy to nie jest już taki moment, żeby powiedzieć: dobrze, ten strajk pora zakończyć, pora poważnie porozmawiać, dojść do jakiegoś sensownego porozumienia?

Ale dlaczego rząd nie podejmuje takiego wysiłku? Przyzna pan, że propozycja okrągłego stołu jest co najwyżej humorystyczna, by nie powiedzieć więcej.

Ja tego panu nie przyznam - pan sobie sam to przyzna.

Zaraz panu powiem, dlaczego tak uważam.

A dlaczego w takim razie Koalicja Europejska - czyli także pan - zdradziła nauczycieli?

Używa pan złego sformułowania.

Używam takiego sformułowania celowo. Działacze komitetów strajkowych byli oburzeni, internauci oceniają to wszystko jednoznacznie. Po Waszym apelu o zawieszenie, o przerwanie strajku piszą: Kochany pan Grzesiu zobaczył sondaże, nie opłaca im się ten strajk, więc nauczyciele - nara. Nauczyciele, to mięso armatnie, a Jan Śpiewak powiedział wprost: "Nauczyciele zrobili swoje, nauczyciele mogą odejść, nie wiem co bardziej mnie mierzi - nagonka PiS-u czy stosunek Platformy do strajkujących".

Jeżeli chodzi o mnie, to ja uważam, że postulaty strajkujących są słuszne i strajk jest słuszny. Natomiast cieszę się, że nauczyciele starają się zmniejszyć dolegliwości, które dotyczą, chociażby, maturzystów. To jest bardzo poważna, obywatelska postawa. Gdyby rząd chciał zachowywać się poważnie, to nie wymyślałby niepotrzebny dekoracji w postaci "okrągłego stołu", tylko wykorzystałby istniejące możliwości dialogu. Jest np. Rada Dialogu Społecznego, umocowana ustawą i niech wreszcie ta Rada Dialogu Społecznego zacznie funkcjonować. Ona została do tego zbudowana, żeby rozwiązywać tego rodzaju konflikty.

Panu jest łatwo mówić, zwłaszcza, że pamiętam doskonale, że pan wysłał wnuczkę do szkoły prywatnej, amerykańskiej, płatnej i łatwiej jest wtedy mówić  o tym, jak powinien być świat zbudowany, kiedy się nie ma z tym bezpośredniej styczności.

Moja wnuczka miała rodziców i jak pan wie, to rodzice decydują. Zdaje się, że pan decyduje o tym, gdzie chodzą pana dzieci do szkoły, a nie dziadkowie, prawda?

Moje dzieci akurat chodzą do szkoły publicznej, a w zasadzie teraz nie chodzą, bo mają "ferie".

Więc wracając do nauczycieli... Propozycja "okrągłego stołu" jest niepoważna. Tylko świadczy o tym, że rząd się przyznaje do klęski i destrukcji, której dokonał w oświacie. W ogóle dzisiejsza oświata przypomina coś...

Zapomniał wół jak cielęciem był. 

Nie, nie. Nigdy tak nie było. Niech pan pozwoli...

Zawsze był pan w koalicji z ZNP...

Niech pan chwilę poczeka. Polska szkoła odchodzi od ideałów oświeceniowych, od rozumu i od nauki. Staje się narzędziem w rękach ludzi z epoki kontrreformacji. Tak to trzeba powiedzieć i nazwać - wprost. I nauczyciele o co walczą?

Na następny wykład zaprosimy następnym razem. Ale ja mam jeszcze parę innych tematów.

Nauczyciele nie walczą tylko o płace. Walczą o swoją godność i o system edukacyjny, którzy powinien być poprawiony. 

Cieszę się, że pan dostrzega w przebieraniu się za krowy walkę o godność nauczycieli. Panie premierze, czy pan wysłał już butelkę koniaku Adamowi Szejnfeldowi?

Nie, a dlaczego miałbym to zrobić?

Bo zrezygnował z kandydowania, był tuż za panem i mógł panu uszczerbek przynieść w głosach, mógłby pana prześcignąć. To był zdaje się jeden z niewielu Wielkopolan na liście Koalicji Europejskiej.

Nieznane mi są powody, dla których pan Szejnfeld zrezygnował z miejsca na liście wyborczej.

Marek Jurek, mój wczorajszy gość, powiedział, że w Wielkopolsce będzie kandydowało w zasadzie dwóch konserwatywnych polityków: on i Leszek Miller.

Co do niego, to nie mam osobiście wątpliwości.

A co do pana?

Co do mnie - uważam, że nie jestem konserwatystą. 

Monika Jaruzelska też mówi, że nie jest konserwatystką, a głosowała przeciwko... Inaczej - nie wsparła karty LGBT+ w Warszawie. A pan uważa, że taka karta powinna obowiązywać w całej Polsce?

Powinna obowiązywać tam, gdzie władze samorządowe sobie tego życzą, bo zostały niedawno właśnie wybrane, reprezentują mieszkańców i powinny to robić. Natomiast my mówimy zdaje się o wyborach europejskich.