Prezydent USA Donald Trump zagroził, że nałoży 100 proc. cła na towary z Kanady, jeśli kraj ten zawrze umowę handlową z Chinami. "Jeśli gubernator Carney myśli, że zamierza uczynić Kanadę »portem przeładunkowym« dla Chin, z którego będą wysyłać towary i produkty do Stanów Zjednoczonych, to jest w błędzie" - napisał Trump na platformie Truth Social. Wspomniany Mark Carney to premier Kanady, nazwany przez prezydenta USA "gubernatorem".

Premier Carney ogłosił przed tygodniem w Pekinie, że Chiny i Kanada zawarły wstępne porozumienie. Zmierza ono do zniesienia barier handlowych, w tym w sprawie obniżki ceł na kanadyjskie produkty rolne i otwarcie Kanady na chińskie auta elektryczne.

To jednak niejedyny ruch Kanady, który nie spodobał się prezydentowi USA. Szerokim echem odbiło się przemówienie kanadyjskiego przywódcy - krytyczne wobec polityki USA - wygłoszone w Davos, podczas Światowego Forum Ekonomicznego. Niedługo potem Trump wycofał zaproszenie dla Kanady do powołanej przez siebie Rady Pokoju.

Trump zagroził cłami

Teraz Donald Trump zagroził Kanadzie nałożeniem ceł w wysokości 100 proc. na wszystkie towary importowane z tego kraju, jeśli zawrze umowa handlowa z Chinami zostanie sfinalizowana.

"Chiny zjedzą Kanadę żywcem, całkowicie ją pochłoną, włącznie ze zniszczeniem jej przedsiębiorstw, tkanki społecznej i ogólnego stylu życia" - ocenił prezydent USA.

Co zakłada wstępne porozumienie Kanady i Chin?

W ramach porozumienia Kanada zgodziła się na wpuszczenie na rynek 49 tys. chińskich pojazdów elektrycznych z preferencyjną stawką celną 6,1 proc. Z kolei Pekin zobowiązał się do obniżenia od 1 marca ceł na kanadyjski rzepak do około 15 proc. oraz zniesienia "dyskryminacyjnych taryf" na groch, homary i kraby.

Mark Carney i Xi Jinping po spotkaniu w ubiegłym tygodniu zapowiedzieli "nowe partnerstwo", które ma opierać się na wzajemnym poszanowaniu i pragmatyzmie.

To stosunki, które przez niemal dekadę były odległe i niepewne. Zaczęliśmy kalibrować od nowa nasze relacje z Chinami w sposób strategiczny, pragmatyczny i zdecydowany - mówił wówczas premier Carney.

Zmiana w stosunkach z Chinami?

Kanadyjski polityk ocenił po spotkaniu z chińskim przywódcą, że mimo różnic, jakie dzielą te dwa kraje, dialog stał się "szczery i konsekwentny", co czyni relację "bardziej przewidywalną". Jednocześnie zaznaczył, że relacje z USA pozostają "znacznie bardziej wieloaspektowe i szersze".

Xi Jinping, cytowany przez chińskie MSZ, wezwał do promowania "prawdziwego multilateralizmu" (rozwiniętej współpracy międzypaństwowej). Podkreślił też, że nowe partnerstwo powinno opierać się na zasadzie wzajemnego "poszanowania wyborów politycznych".

Kanadyjski przywódca potwierdził, że jego kraj podtrzymuje politykę "jednych Chin". Jednocześnie zaznaczył, że w kwestii zagranicznych ingerencji wyznaczył Pekinowi wyraźne "czerwone linie".

Ubiegłotygodniowa wizyta premiera Kanady w Chinach była pierwszą od 2017 roku. Relacje krajów przez ostatnią dekadę były napięte, m.in. z powodu aresztowania dyrektor finansowej Huawei, uwięzienia przez Chiny dwóch kanadyjskich obywateli oraz oskarżeń o chińską ingerencję w kanadyjskie wybory.

Ponadto, w 2024 roku Kanada wprowadziła 100 proc. cła na chińskie samochody elektryczne, stal i aluminium. Chiny odpowiedziały cłami na wieprzowinę i rzepak.

Pogorszenie relacji z USA

Choć Kanada była uznawana za niezłomnego sojusznika Stanów Zjednoczonych, w ostatnim czasie obserwuje się pogorszenie relacji tych krajów. Zarówno Pekin, jak i Ottawa odczuły skutki wojen celnych i rosnącej presji ze strony administracji Białego Domu.

Administracja Donalda Trumpa wprowadziła wysokie cła na kanadyjskie towary i prowadziła politykę, którą wielu Kanadyjczyków odebrało jako wrogą. Premier Mark Carney podkreślił, że Kanada była zmuszona szukać alternatyw, by nie być całkowicie uzależnioną od amerykańskiego rynku. Aż 75 proc. kanadyjskich produktów trafia właśnie na rynek amerykański.