„Brakuje mi słów. Trzeba natychmiast zlikwidować takie organizacje, zdelegalizować je, a łobuzów szerzących faszyzm - zamykać” - tak na pytanie Krzysztofa Ziemca, zadane na antenie RMF FM, o to, co były więzień Auschwitz czuje, gdy widzi polskich neonazistów odpowiedział Karol Tendera. 27 stycznia, w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu dodał, że Hitler też „nawoływał i organizował swoje bojówki przy piwie”. Gość Krzysztofa Ziemca podkreślił również, że widzi niebezpieczeństwo w odrodzeniu się tego typu ruchów. „Będę pisał w tej sprawie do pana prezydenta Dudy. On zresztą jest za delegalizacją. Robili ustawy po nocach, niech zrobią to też: szybciutką ustawę, likwidację, zabronić, kara więzienia, zamykać tych łobuzów” - powiedział stanowczo Karol Tendera.

Krzysztof Ziemiec: Karol Tendera - były więzień Auschwitz Birkenau jest naszym gościem. Dzień dobry, panie Karolu.

Karol Tendera: Dzień dobry.

Gość: Karol Tendera

Panie Karolu, dziś uroczystości wyzwolenia obozu Auschwitz. Pan trafił tam mając 19 lat. Myśli pan o tym wszystkim dziś, często, rozmawia z bliskimi czy to jest już temat, który dla pana minął?

To jest temat, który wywołuje u mnie bardzo niemiłe i takie nawet powiedziałbym stresowe reminiscencje. Unikam tych rozmów wśród znajomych, natomiast często wracam do nich na spotkaniach z Niemcami, w ogóle z grupami z zagranicznymi. Ja jestem takim prelegentem stałym w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu - za dwa dni tam jadę, bo będzie grupa dyplomatów niemieckich z panem konsulem Grossem na czele.

Czy dziś, na tych uroczystościach pan będzie w Auschwitz?

Nie, powiedziałem, że nie będę. To mnie męczy. Jazda, tam trzeba siedzieć, stać, tam jest msza - dostałem program... To już nie dla mnie - ja się muszę oszczędzać i oszczędzam się.

Nie unika pan jak najbardziej mówienia o tym wszystkim głośno, dlatego że to - mam wrażenie - też jest trochę pana misja, prawda? Pan widział cierpienie, pan widział płacz, a sam cudem też uniknął śmierci.

Ja przeżywałem przede wszystkim... Ja byłem królikiem doświadczalnym tam w bloku 28. Potem, po ośmiu dniach nie wszyscy wyszli - nas 15 zaszczepili trucizną. Czterech umarło po trzech dniach. Nam koledzy pomagali jakimiś lekarstwami, które zdobywali od transportów Żydów. Ta sztuba - bo tak to się nazywało - sztuba, nie pokój, mieściła ok. 500 więźniów. Co tam było? Tylko dwie żarówki takie małe w całym tym długim baraku. Platze - tak nazywały się koje, podłoga, pierwsze, drugie piętro - na tych platzach były Holzwolle, czyli wióra, karakony, myszy, szczury. Myśmy tam zostali wepchnięci pod pozorem, że to będzie rekonwalescencja. Przeżyłem dramat - ja i moi koledzy. Ale cieszę się, że żyję, że jeszcze widzę swoich członków rodziny, kolegów.

Skoro pan o tym mówi, skoro mówią o tym pana przyjaciele, ci, którzy ocaleli, dlaczego cały czas na Zachodzie, w Niemczech pojawiają się sformułowania "polskie obozy śmierci"? Pan walczy z tym stwierdzeniem, ale niestety wciąż pan nie wygrał.

Wygrałem. Ja miałem trudności tylko w polskich sądach, pan wie. Niemiecki sąd niedawno rozpatrywał - ja mam adwokatów dwóch z Olsztyna, którzy mnie pilotują i piszą wszystkie te odwołania... Niemiecki sąd potwierdził i zobowiązał tych niemieckich oszustów do przeprosin narodu polskiego, rządu polskiego i więźniów politycznych, którzy byli tam nękani.

Co pan czuje, gdy dziś słyszy w mediach po tylu latach o ludziach w Polsce, którzy w jakiś sposób oddają hołd zbrodniarzowi, Hitlerowi, którzy rysują swastyki?  

Rocznice jego obchodzą... Wie pan, brakuje mi słów. Trzeba natychmiast likwidować takie organizacje, zdelegalizować, a tych łobuzów szerzących faszyzm i hitleryzm zamykać. Zamyka się biednych ludzi za jakieś małe kradzieże, drobne rzeczy - to szybko sądy zamykają i procesy wytaczają. Panie redaktorze, Niemcy zaczynają w barwach piwnych, przy piwie Hitler nawoływał i organizował swoje bojówki. U nas też się tak zaczyna.    

Widzi pan niebezpieczeństwo w odrodzeniu się tego typu ruchów, grup?

Tak, widzę i dlatego prosił mnie dyrektor, ksiądz Nowak z Centrum Dialogu, żeby umocnić tę wiadomość, że to się może powtórzyć. Może się powtórzyć. Nie za 20-30-40 lat. Tutaj trzeba na dole te najmniejsze odruchy, wyczyny gasić, likwidować. 

Panie Karolu, a co by pan tym młodym ludziom powiedział, gdyby pan ich spotkał: na chodniku, na ulicy, a może w lesie tam, gdzie to robili. Pan, który przeżył piekło...

Ja bym się bał z nimi rozmawiać. To są jakieś typy. Człowiek już rodzi się z jakimś takim sadystycznym (podejściem - przyp. red.). Czytamy, że w Syrii obcinają głowy innowiercom. Oni to wszystko chwalą. Pan widział te szubienice, które zbudowali, i na których powiesili zdjęcia naszych europosłów. Tak się zaczyna. A za 2 czy 5 lat to będą... Oni zresztą zapowiadają w piosenkach swoich, że przyjdzie czas, że oni będą wieszać tych wszystkich przeciwników ich ideologii. Ja będę pisał w tej sprawie do pana prezydenta Dudy. On jest za delegalizacją - koniecznie i to szybko. Napiszę mu to w imieniu naszych więźniów Oświęcimia. Robili ustawy po nocach, niech zrobią również to. Szybciutką ustawę, likwidację, zabronić, ustawę poszerzyć, kara więzienia, zamykać tych łobuzów, likwidować. To jest skandal.

Wrócę jeszcze do tego, o czym pan już mówił, z czym pan walczy - z tymi "polskimi obozami śmierci". Sejm przyjął nowelizację ustawy, która wprowadza karę grzywny lub nawet karę do 3 lat więzienia...

Całe szczęście!

... za słowa typu "polskie obozy śmierci". Co ważne, ta ustawa umożliwi wszczynanie postępowań karnych za negowanie zbrodni także w stosunku do cudzoziemców, niezależnie od tego jakie prawo tam u nich obowiązuje. Czy myśli pan, że tego typu zmiana prawa zmieni już definitywnie i nikt na świecie nie będzie w stanie mówić więcej o "polskich obozach śmierci".

Wierzę w to, że to się dużo zmniejszy. Ta fala nienawistnych oskarżeń już się zmniejszyła. W 2015 roku minister Sikorski podał, że tych "pomyłek", jak mówią Niemcy, było 116. W 2016 roku - też koło 100. I rządy, wszystkie poprzednie, traktowały to łagodnie. Występowali o sprostowanie, prosili o zaniechanie. To jest skandaliczne.