"Nic mi na ten temat nie wiadomo, żeby cokolwiek miało się zmienić" – mówiła o utrzymaniu swojego stanowiska Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska z klubu parlamentarnego Centrum w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24. "Oczywiście przed konferencją poinformowałam pana premiera o tej zmianie" - podkreśliła w kontekście rozpadu Polski 2050 i dodała, że szef rządu nie może się o takich rzeczach dowiadywać z mediów. Jak zaznaczyła, jest ona jedyną osobą z nowego ugrupowania w rządzie.

Gospodarz rozmowy Piotr Salak zapytał, czy Paweł Zalewski, obecny sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, w związku z odejściem z Polski 2050 również zostaje na swoim stanowisku.

Losy Pawła Zalewskiego to nie moja sprawa. On pozostaje poza naszym klubem jako poseł niezrzeszony. Ja akurat bardzo dobrze oceniam pracę pana posła w rządzie - zaznaczyła Hennig-Kloska.

Jesteśmy przed rozmową z panem premierem o dalszej skali współpracy - mówiła minister odpowiadając na pytanie, czy będzie renegocjować umowę koalicyjną.

Minister zaznaczyła także, że mimo zmiany klubu, posłowie zostają w koalicji rządzącej. Nie potrzebuję papierologii do współpracy z panem premierem, ale jeżeli kancelaria premiera i sam pan premier uznają, że tego typu akt jest dla niego ważny, to oczywiście będziemy go formułować - powiedziała.

Rozpad Polski 2050

Piotr Salak zauważył, że nie ma różnic programowych między klubem Centrum a Polską 2050. Hennig-Kloska zaprzeczyła.

Różnice programowe są ogromne. To jest jedna z linii podziału w klubie parlamentarnym Polska 2050, który miał wiele osób w swoim składzie o poglądach liberalnych, o poglądach otwartych na gospodarkę, a pani Pełczyńska jest osobą o skrajnie socjalnych poglądach. Socjalizm jest nam bardzo daleki i to była też jedna z linii podziału w klubie parlamentarnym, co do wizji przyszłości ugrupowania i tego, z kim chcemy robić politykę - zaznaczyła minister.

Jak zaznaczyła minister początkiem podziałów i sporów w Polsce 2050 było zmierzanie partii do bliskiej współpracy z Prawem i Sprawiedliwością, a także spotkania z Adamem Bielanem.

Tak naprawdę mieliśmy w klubie trzy linie podziału. Pierwszą oczywiście jest styl pracy, który my widzimy inaczej. Drugą są kwestie, o których mówiłam - pogarda dla poglądów liberalnych, którą coraz częściej można było w wystąpieniach pani minister usłyszeć. A trzecia linia podziału, która była też coraz mocniej odczuwalna, to niestety brak przestrzeni i możliwości współpracy z Prawem i Sprawiedliwością. Ja i moi koledzy mieliśmy już dość tłumaczenia się w kuluarach i w przestrzeni medialnej, z tego, czy Polska 2050 jest stabilnym filarem tej koalicji - przyznała Hennig-Kloska.

Jest klub. Będzie partia?

Czy Mirosław Suchoń to jest dobry kandydat na wicemarszałka dla klubu Centrum?

Na ten moment nasz klub przede wszystkim musi się ukonstytuować. Umówiliśmy się na pierwsze posiedzenie klubu przed pierwszym posiedzeniem Sejmu. Najważniejsze dzisiaj dla nas jest odzyskanie pewnej przestrzeni do życia i do pracy w ramach rządu i w ramach parlamentu. To się wczoraj stało. Jako profesjonaliści nie wyobrażaliśmy sobie w takich warunkach dalej pracować. Ta przestrzeń do pracy została odzyskana. Musimy się ukonstytuować, wybrać władze klubu i oczywiście też musimy mieć narzędzia do pracy w parlamencie, narzędzia do pracy w rządzie, na poziomie regionów, ale o tym wszystkim będziemy rozmawiać w kolejnych tygodniach - przyznała Hennig-Kloska.

Jak na razie Centrum to wyłącznie klub parlamentarny, Piotr Salak zapytał więc, czy powstanie partia.

W naturalny sposób musimy zrobić przestrzeń dla osób, które chciałyby z nami blisko współpracować, bo jesteśmy politykami. Już w przyszłym tygodniu podejmiemy rejestrację stowarzyszenia, bo to jest szybszy proces. Wiele osób pyta nas, jak można do nas dołączyć, jak nas dalej można wspierać w tej pracy. Wczoraj ten odzew był bardzo duży. Będziemy więc rejestrować w przyszłym tygodniu stowarzyszenie, a w dalszej kolejności na pewno partię polityczną - odpowiedziała minister.

Kontakty z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz

Paulina Hennig-Kloska siedzi na posiedzeniach rządu obok Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Czy zmieni miejsce?

Nie mam takiej potrzeby. Tak jak powiedziałam, ja w pracy zachowuję się profesjonalnie. Liczę na to, że moje kontakty z panią minister będą właśnie profesjonalne. Mamy wiele spraw pomiędzy naszymi ministerstwami, które razem załatwiamy, bo największa część Funduszy Europejskich trafia do mojego resortu, jeżeli chodzi o na przykład Krajowy Plan Odbudowy - przyznała minister.

Piotr Salak pytał również o słowa Szymona Hołowni, który powiedział, że rozłamowcy odchodzą z Polski 2050 z powodu nienawiści do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Jestem naprawdę daleka od takich uczuć w życiu, w życiu zawodowym tym bardziej. Szklankę zawsze widzę do połowy pełną. Więc nie. Jestem wolna od jakiejś nienawiści i lepiej w takich momentach naprawdę miarkować słowa. Lepiej w takich momentach powiedzieć mniej. Już w kampanii wyborczej pan marszałek, ale też moja koleżanka i jej otoczenie powiedzieli zbyt dużo, co utrudniało zakopywanie podziałów w ramach partii politycznych. Natomiast dzisiaj pozostajemy koalicjantami i dobrze jednak jest zachować tu pewien umiar - mówiła w Rozmowie o 7 w Radiu RMF24.

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.
Opracowanie: