"To, co dziś się wydarzyło, rozdziera mi serce" - tak Szymon Hołownia skomentował rozłam w Polsce 2050 i stworzenie przez kilkunastu parlamentarzystów osobnego klubu parlamentarnego. Były marszałek Sejmu ostro skomentował postawę Pauliny Hennig-Kloski i Ryszarda Petru.

"Wierzyłem ich słowom"

Stała się dzisiaj rzecz bardzo smutna i zła. Szliśmy razem 6 lat, to ja byłem tą osobą, która zapraszała do współpracy poszczególne grupy, poszczególne nazwiska, to ja byłem tym, który osobiście akceptował na potencjalnie biorących miejscach każdego i każdą, którzy dzisiaj z Polski 2050 odchodzą - mówił w Sejmie Szymon Hołownia.

To, co dziś się wydarzyło, boli mnie, rozdziera mi serce jako założycielowi tego ruchu - dodawał.

Podkreślał, że w pierwszej turze wyborów na nowego przewodniczącego Polski 2050 głosował na Paulinę Hennig-Kloskę, a w drugiej na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. To ona ostatecznie została wybrana na przewodniczącą. Wierzyłem ich słowom, że chcą zmiany przywództwa, że uznają wyniki wyborów i pójdą do przodu - mówił.

"Powód jest jeden"

Według niego grupa rozłamowców nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, inny program. Powód jest jeden - nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. To nienawiść do wybranej demokratycznie przewodniczącej - ocenił Hołownia. Dodał, że na nienawiści nigdy nigdzie nikt niczego trwałego nie zbudował.

Hołownia gorzko mówił o odchodzącym do koła parlamentarnego Centrum Ryszardzie Petru. Jak zaznaczył były marszałek Sejmu, Petru już dawno powinien być usunięty z partii.

Hołownia przyznaje się do błędu

Najbardziej gorzkie słowa padły pod adresem Pauliny Hennig-Kloski. Czuję się oszukany przez Paulinę Hennig-Kloskę, to jest moje największe rozczarowanie - stwierdził Hołownia. Dodawał, że Hennig-Kloska jest ministrem, którego wielokrotnie bronił, a "dzisiaj zachowuje się w ten sposób, w jaki się zachowuje".

Hołownia przyznał też, że jest zły, iż zdecydował się ulec radom i oddać przywództwo w partii. To był błąd, za moich czasów partia Polska 2050 jaka była taka była, ale była jednością - stwierdził.

Poranna konferencja "rozłamowców"

Na porannej konferencji prasowej Paulina Hennig-Kloska ogłosiła, że do nowego klubu chce przystąpić 18 parlamentarzystów. 

Powód odejścia to brak zgody na sposób zarządzania partią przez nową przewodniczącą. W minioną sobotę odbyliśmy Radę Krajową, podczas której klub został pozbawiony podmiotowości. Jednoosobowe decydowanie o losach klubu parlamentarnego przez panią przewodniczącą to nie jest styl, na który jesteśmy w stanie się zgodzić - tłumaczyła Hennig-Kloska. 

Zapewniła równocześnie, że członkowie klubu pozostają lojalnymi partnerami w Koalicji 15 października. 

Komentarz premiera

Rozpad w ugrupowaniu koalicjanta skomentował też premier Donald Tusk. Jak stwierdził, zarówno Pełczyńska-Nałęcz, jak i Hennig-Kloska zapewniły go, że pozostaną lojalne wobec rządu i Koalicji 15 października. Większość parlamentarna pozostanie stabilna do następnych wyborów - stwierdził szef rządu.