„Dzisiaj jest piątek, 12 kwietnia, do 16 kwietnia trzeba przeprowadzić rady kwalifikacyjne i wystawić oceny. Jeśli nie będzie podwyżek dzisiaj, to oznacza, że maturzyści nie będą mieli ocen? Które prawo jest ważniejsze? (...). Nie jestem po stronie ani związku, ani rządu - w tym momencie mnie to nie interesuje, dzieci mają być ochronione, dzieci mają mieć oceny. (...) Prawo dzieci nie może być bojkotowane przez inne prawo do strajku” - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.

Gość Roberta Mazurka był też pytany o to, czy posłałby swoje dzieci na zajęcia edukacji seksualnej, według standardów WHO, które zostały zapisane w warszawskiej karcie LGBT+:  Nie ma takiej opcji, żebym swoje dzieci na takie zajęcia posłał.

Odpowiadał też na pytanie o wprowadzenie prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne: To są postulaty światopoglądowe. (...) Mamy światopogląd i mamy prawo. To są światopoglądy, które jeżeli demokratycznie wprowadzimy, to tak będzie. W tym momencie, według mnie, nie powinni mieć prawa do adopcji, takie jest moje zdanie - stwierdził rzecznik.

Rzecznik Praw Dziecka o związkach partnerskich: Nie powinno być takich praw wprowadzanych

Jestem rzecznikiem praw, a nie światopoglądów - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM  Mikołaj Pawlak pytany o to, czy w Polsce powinny być wprowadzone związki partnerskie. W wielu krajach tak jest, mieli taką większość, takie przełożenie na system legislacyjny i tam to wprowadzono i już się o tym nie dyskutuje. U nas takiej większości nie ma i w tym systemie prawnym jaki mamy, przy tych rzecznikach (...) takiego prawa obecnie nie ma. Jeżeli będzie dyskusja, niech ona się odbywa na gruncie parlamentu- stwierdził Rzecznik Praw Dziecka. Nie powinno być takich praw wprowadzanych. A to, czy i jakie skutki one przynoszą, to uczmy się na skutkach, jakie są  innych krajach Europy - ocenił.

Z naszym gościem rozmawialiśmy w Dniu Czekolady. Jaki stosunek do tego delikatesu ma Rzecznik Praw Dziecka? Z rozsądkiem dajemy dzieciom, o ile zdążymy i sami nie zjemy. Ale z rozsądkiem też musimy rozważać, żeby samemu się trochę nie osłodzić - żartował Pawlak. Jestem proczekoladowy, tak jak widać - skwitował gość RMF FM.

Gość: Mikołaj Pawlak

Robert Mazurek, RMF FM: Strajk nauczycieli oczywiście jest czymś, co nas wszystkich interesuje. Pana jak rozumiem też, bo przyszedł pan do studia z dziećmi.

Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka: Tak, taka sytuacja.

Ale to nie jest ustawka?

Nie ustawka. Cały tydzień z dziećmi jeżdżę. Jeden dzień były z żoną, gdy trzeba było iść do lekarza, a cały tydzień ze mną.

Pan bardziej popiera słuszny strajk nauczycieli, którzy zarabiają za mało, czy jednak uważa pan, że wzięli uczniów za zakładników i powinni przestać strajkować?

Ani po jednej, ani po drugiej stronie. Jestem po środku. Obrońca dzieci.

No nie, to bardzo wygodna sytuacja, ale w tej sprawie...

Bardzo wygodna. Przytoczmy, panie redaktorze,  Wojciecha Młynarskiego "Chrońmy dzieci".

Będzie pan śpiewał?

"Ludzie to jest ważna rzecz, od stuleci, siebie gryźć możemy, lecz chrońmy dzieci. Kim byś nie był - prawdzie tej wyjdź naprzeciw, siebie możesz kochać mniej, kochaj dzieci". Może dzisiaj z dedykacją warto, żeby ten tekst i ostatnie wykonanie Michała Bajora puścić gdzieś w eter?

Dobrze, tylko wie pan co? Przecież każdy kogo pan spyta, każdy nauczyciel, odpowie panu: "my strajkujemy właśnie dla dzieci. Do szkoły muszą przyjść dobrze opłacani nauczyciele, którzy chcą pracować, a nie sfrustrowani, którzy nie mają za co kupić dziecku kurtki na zimę".

No wspaniale, to jest cały system. Na pewno jest godna propozycja, żeby wzrosły te wynagrodzenia w całym systemie, ale dzisiaj mamy piątek 12 kwietnia, są egzaminy, trzeba je przeprowadzić. Dzisiaj jest piątek 12 kwietnia, trzeba przeprowadzić rady kwalifikacyjne i wystawić do wtorku 16.04 oceny.

Maturzystom. Mówi pan o wystawieniu ocen maturzystom.

Tak, to też są nasi uczniowie, osoby, o które trzeba dbać.

Tak, 6 maja zaczynają się matury. Tak naprawdę to jest bardzo niewiele czasu. No bo co jeśli nie?

Co jeśli nie? Jeżeli nie będzie tych podwyżek dzisiaj, to znaczy, że nie będą mieli ocen? Które prawo jest ważniejsze w tym momencie? Nie staję po stronie ani nauczycieli, ani rządu. W tym momencie mnie to nie interesuje. Tak jak było w tym tekście Młynarskiego: dzieci mają być chronione, dzieci mają mieć oceny.

Znakomicie, tylko kto w takim razie poniesie odpowiedzialność, jeśli nauczyciele nie przerwą strajku?

My będziemy wszyscy w oczach dzieci bojkotującymi ich prawa. My dorośli. I prawo dzieci nie może być bojkotowane przez inne prawa do strajku. Tak jak pan Broniarz powiedział wczoraj, można na chwilę przerwać strajk, wystawić oceny, wrócić do strajku. Bardzo dobre zdanie. Akurat z tym się zgadzam.

Czyli rzadka okoliczność, kiedy pan zgadza się ze Sławomirem Broniarzem?

Absolutnie nie, panie redaktorze, ja nie stawałem po żadnej stronie sporu.

Czyli pan jest idealnym pośrednikiem?

Ja tylko pytałem o przepisy, dawałem rozwiązania na przyszłość. Tak jak było trzy dni temu, gdy proponowałem - bo było duże zagrożenie, że być może będzie duża skala niewykonania obowiązku egzaminacyjnego - to były tylko z troską moje postulaty dotyczące przedłużenia terminu.

Jeszcze raz. Czy pan wyobraża w ogóle sobie, że matury mogłyby się nie odbyć, że nie zebrałyby się rady pedagogiczne i nie wystawiłyby uczniom świadectw?

Wyobrażać sobie możemy różne rzeczy, trzeba znaleźć nową metodę. Prawdopodobnie będzie trzeba te obowiązki powierzyć dyrektorom szkół i przeprowadzić te zadania. Nie może być tak, żeby w tym roku nie było naboru na studia, bo cały system się rozsypuje. Niektórym może ma tym zależy, ale mnie z perspektywy dziecka i ochrony dziecka nie może do tego dojść.

Nawet jeśli ten strajk się skończy i maturzyści przystąpią do matur to pozostaje pytanie, co z tymi dniami przez które był strajk? Dyrektorka warszawskiego liceum im. Batorego pani Barbara Kordas mówiła, że całkiem możliwe jest, że będą odrabiać te dni w sobotę lub w niedzielę.

Bardzo ciekawa interpretacja. Wczoraj u mnie też była grupa uczniów z Wielkopolski, z Leszna, 17-, 18-letni, uczniowie i się pytali. Pierwsze pytanie ich, całkowicie spontaniczne, bo bardzo luźna atmosfera była: "A czy my będziemy musieli odrabiać te wolne dni, które nie są z naszej winy"? Oni chcieliby się uczyć, oni chcieliby mieć jakiś materiał. Odrobili już to, co mieli zadane na poprzedni weekend i nie mają co robić. Przecież to nie jest ich obowiązek odrabiać te dni.

Dobrze, ale to wiemy wszyscy, że to nie jest ich obowiązek. Jest sytuacja nadzwyczajna. Ja teraz nie mówię czyja to jest wina przez moment. Możemy się oczywiście zastanawiać, możemy karać. Zresztą nauczyciele są poszkodowani w ten sposób, że nie dostaną za to pieniędzy, co jak rozumiem przy budżetach nauczycielskich jest istotną sprawą. Ale pytanie jest poważne. Czy uczniowie, czy pan sobie to wyobraża, czy będzie pan w tej sprawie jakoś interweniował?

Na pewno trzeba uczniom pomóc.

Czy będą musieli odrabiać te zaległości w weekend?

Myślę, że trzeba wypracować taką metodę, żeby uczniowie w ramach swojego czasu, który muszą poświęcić na nauka nadrobili ten materiał. I czy to będzie w godzinach nauki tej szkolnej, czy po godzinach to już trudno. Ale zaraz podniosą się głosy, że dzieci mdleją, albo, że w ogóle mają za ciężkie plecaki.

I to jest poważna sprawa, prawda?

No tak, tylko, że dzieci nie powinny za to ponosić odpowiedzialności. O tym mówiliśmy od samego początku. Nawet w czasie, kiedy była w styczniu u mnie "mediacja". Zaprosiłem po prostu wszystkich. To było to, co już od stycznia próbowaliśmy w biurze rzecznika robić. Zaprosić do rozmowy, nie w trybie tym przepisów ustaw oświatowych, ale to co ja mogłem jako rzecznik zrobić.

Karta LGBT+, to jest ta karta, której podpisanie w Warszawie wywołało pewną burzę. Czy pan posłałby swoje dzieci na zajęcia z edukacji seksualnej prowadzone przez edukatorów takich, jak właśnie ci, których chce wysłać prezydent Trzaskowski?

Nie. Jeżeli na to pytanie konkretne odpowiadamy, to nie.

Dlaczego?

Dobrze, że pan przypomniał mi ten temat, bo chyba akurat mija miesiąc na udzielenie mi odpowiedzi przez pana prezydenta, także jak dzisiaj wrócę do biura to sprawdzę terminy, czy przypadkiem ten termin nie minął i czy już dostałem odpowiedź (na pismo wysłane przez RPD do prezydenta stolicy - red.). A jednocześnie panie redaktorze, ja się zwróciłem tylko o podstawy prawne...

Ja się pytam, dlaczego nie posłałby pan dzieci na zajęcia z edukacji seksualnej?

Według tego, co ma być przedstawiane przez tych edukatorów.

Czyli rozumiem, że na inne by pan posłał, ale na te nie?

Na inne tak, ponieważ one są w podstawie programowej. Są zajęcia z edukacji, na odpowiednim, dobranym etapie rozwoju, który wszyscy zaakceptowaliśmy.

Ale nie według standardów WHO tak zwanych?

Nie ma takiej opcji, żebym swoje dzieci na takie zajęcia posłał. Ale jakby moje poglądy na ten temat w tym przypadku nie mają znaczenia, bo ja się...

A ja teraz pytam pana jako ojca w tej chwili, nie jako Rzecznika Praw Dziecka. Bo to jest sprawa, w której każdy z rodziców może wybrać i zdecydować.

Może wybrać i ja bym nie wybrał. I całkiem szkoda, że o tym rozmawiamy, bo być może chłopaki teraz w reżyserce słuchają tego. I nawet nie chciałbym tego, żeby słuchali.

Bo to jest istotna sprawa, tak naprawdę - tak jak pańskie dzieci tego słuchają, słuchają nas również pewnie inne dzieci, które zamiast być w szkole słuchają radia teraz. Pozdrawiamy was serdecznie! Pytanie jest proste do pana - czy homoseksualiści powinni mieć prawo do adopcji?

To są postulaty światopoglądowe. Panie redaktorze, tutaj odniosę się...

To są postulaty światopoglądowe i pana pytam: czy powinni mieć prawo do adopcji dzieci?

Proszę pozwolić mi na nieco szersze...

Nie, nie pozwolę, musimy kończyć.

...dlatego że mamy światopogląd i mamy prawo. I to są światopoglądy, które być może - jeżeli demokratycznie wprowadzimy, demokratyczną większością, to tak będzie. W tym momencie według mnie nie powinni mieć prawa do adopcji. Takie jest moje zdanie. W tym momencie. A poza tym nie ma takiego prawa.