"Jednej liście trudno będzie zdobyć ponad 50 proc. mandatów" – mówił Grzegorz Schetyna w Popołudniowej rozmowie w RMF FM. Senator Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że partie koalicji rządowej powinny wystartować z dwóch lub trzech list w wyborach parlamentarnych. Dodał także, że nie wyobraża sobie dzisiaj koalicji KO z Konfederacją.

Magda Sakowska rozpoczęła rozmowę od pytania, czy Europa ma prawo czuć się zdradzona przez Donalda Trumpa i Amerykę?

Nie wiem, czy można mówić tu o zdradzie. Bardziej o tym, że na pewno Europa może się czuć zaskoczona. Nie spodziewała się takiej prezydentury. Gdy przywołamy pierwszą kadencję Donalda Trumpa, to ona nie była tak bardzo zdecydowana, agresywna politycznie w stosunku do partnerów, przyjaciół, sojuszników, państw NATO - odpowiedział Grzegorz Schetyna.

Ale takie mam wrażenie, po tym wczorajszym spotkaniu w Davos, że liderzy europejscy zaczynają się już do tego przyzwyczajać - dodał.

Polska w Radzie Pokoju?

Sakowska zapytała, czy Trump rozgrywa UE poprzez Polskę. Według Schetyny robi to poprzez różnych liderów, m.in. Viktora Orbana. 

Na pewno chce użyć Karola Nawrockiego do takiej rozgrywki, ale prezydent [Polski] zaczyna to rozumieć, takie mam wrażenie z ostatnich dni - mówił Schetyna.

I wyjaśnił: Sprawdzianem było dla mnie to zaproszenie do Rady Pokoju. Ewidentnie po prostu to była próba podziału. Urzędnicy kancelarii oraz sam prezydent nie podjęli tego zaproszenia. Uważam, że dobrze się stało.

Jeżeli rząd nie ma wspólnego zdania z prezydentem, premier czy MSZ z kancelarią prezydenta, to lepiej po prostu nie podejmować decyzji. My potrzebujemy wspólnej polskiej polityki, wspólnego głosu. On jest słyszany w Europie i on wpływa na europejską politykę - podkreślił senator KO.

Czy Donald Trump będzie naciskał na ostateczną odpowiedź ws. wejścia Polski do Rady Pokoju? - dopytywała gospodyni Popołudniowej rozmowy w RMF FM.

Nie. Uważam, że sprawa jest zamknięta, zakończona. Ta ekspozycja, trzymanie tej teczki z podpisami, tych kart [przez Trumpa - przy. red.] to zamyka projekt powołania Rady Pokoju - powiedział Schetyna.

Krytyka Nawrockiego ws. Ukrainy

W dalszej części rozmowy Magda Sakowska zwróciła uwagę, że prezydent Nawrocki zapowiedział, że nie pojedzie do Kijowa w 4. rocznicę wybuchu wojny. 

Niedobrze, bo to jest dzień symboliczny. Brak polskiego prezydenta może oznaczać, że nie będzie polskiej obecności i polskiego głosu tego dnia. A to Polska była pierwszym krajem, który stanął przy Ukrainie wtedy - skomentował polityk.

Sakowska poruszyła temat nominacji ambasadorskich - wkrótce dojdzie do spotkania prezydenta z Radosławem Sikorskim. Czy strona rządowa powinna zrezygnować z Bogdana Klicha w Waszyngtonie, żeby się dogadać w sprawie ambasadorów? - zapytała dziennikarka.

Schetyna uciekł od jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Potrzebne jest porozumienie - stwierdził krótko.

Jedna lista dla koalicji rządowej?

Dalszą część rozmowy zdominował temat przyszłych wyborów parlamentarnych. Czy powinna być zgoda na wspólną listę tych, którzy teraz tworzą koalicję rządową? Wszystkie sondaże pokazują, że to jest właściwie jedyna droga do tego, żeby móc zachować większość i dalej rządzić - mówiła Magda Sakowska.

Nie uważam, że to jest jedyna droga. Wprost przeciwnie - odparł  polityk KO. Jego zdaniem partie koalicji powinny zrobić w przyszłych wyborach to, co zrobiły w 2023 roku: startować z kilku list.

Jest pytanie, co z Trzecią Drogą? Moje doświadczenie polityczne mówi mi, że będzie bardzo trudno jednej liście osiągnąć ponad 50 procent mandatów - stwierdził gość RMF FM.

Magda Sakowska pytała Grzegorza Schetynę, czy nie obawia się, że Koalicja Obywatelska podzieli los PiS w poprzednich wyborach, tzn. wygra je, ale nie będzie w stanie utworzyć rządu.

Stało się tak, bo PiS wcześniej skonsumował wszystkich koalicjantów. Robił to od zawsze, tak zrobił z LPR i z Samoobroną.  My tak nie możemy. My musimy mieć koalicjantów. Można wygrać wszystko, ale trzeba mieć koalicjantów i to będzie kluczem - tłumaczył polityk KO.

Czy to będzie jedna lista? W moim przekonaniu to bardzo trudne. Może dwie, a nie trzy, ale tak, żeby dać ponad 231 mandatów - kontynuował Schetyna.

Czy możliwa jest koalicja z Konfederacją?

Czy Grzegorz Schetyna wyobraża sobie koalicję z Konfederacją?

Nie wyobrażam sobie dzisiaj ani jutro - odparł polityk KO.

A za rok? - zapytała Sakowska.

To zależy, jak będzie wyglądał program Konfederacji, jak oni będą sytuować się na scenie politycznej, co ze środowiskiem Brauna, w jaki sposób będzie zachowywał się PiS. Dzisiaj Konfederacja przez te najbliższe miesiące do wyborów będzie poddawana ogromnej presji ze strony PiS - mówił gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM.

Kaczyński zrobi wszystko, żeby Konfederację upokorzyć i zmarginalizować. Oni to dzisiaj wiedzą. Jest pytanie gdzie, jak i w jaki sposób odnajdą się na tej scenie politycznej, w konflikcie, w walce o swoją podmiotowość, niezależność. Dużo się zdarzy przez te kilkanaście miesięcy. To jest dużo czasu - mówił były marszałek Sejmu.

Zwrócił też uwagę na obecność w polityce Karola Nawrockiego, co będzie tworzyć nową konstrukcję polityczną. Przy budowaniu tej sceny politycznej po prawej stronie będziemy świadkami wielu ciekawych zdarzeń - stwierdził.

Krytyka Polski 2050

Schetyna krytykował też sytuację w Polsce 2050. Oni są kluczowi dla utrzymania większości koalicji demokratycznej. To jest naprawdę poważne wyzwanie. Wydaje mi się, że ta sytuacja ich przerosła. Nie zdawali sobie sprawy, że wybory wewnętrzne nie są żadnym festiwalem czy autopromocją ugrupowania, tylko są czymś, przez co trzeba przejść w krótkiej, intensywnej, konkretnej kampanii wyborczej i w procesie głosowania. I oni tego nie zrobili - mówił polityk. 

Jeśli nie chcesz, aby umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF FM, subskrybuj nasz kanał na YouTube.

Opracowanie: