„Zaufaliśmy pani Magdalenie Pietrzak, że spełni pokładane w niej nadzieje i będzie w należyty sposób kierować Krajowym Biurem Wyborczym" - mówi w Popołudniowej rozmowie z RMF FM przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński. Czy Pietrzak przekonała do siebie zapowiedzią, że nie będzie czystek w KBW? "Wszyscy pracownicy wywiązują się należycie z obowiązków, również kierownictwo KBW. Byłoby to rzeczą ryzykowną: nagłe zmiany pracowników przed wyborami samorządowymi" - odpowiada Hermeliński. Odnosząc się do wyborów w Biurze przyznaje: "Cały czas ubolewamy, że nie mamy swobody wyboru, ale skoro jej nie mamy, to wybieramy spośród tych osób, które nam przedstawiono". Szef PKW odniósł się także do sprawy wyboru 100 nowych komisarzy, którzy mają przygotować wybory w terenie. "Prezentacja osób do PKW nastąpi dopiero po 10. czy około 10 marca. Musimy ich wybrać do końca marca. Pozostaną nam niecałe trzy tygodnie czasu. Musimy zebrać się wszyscy. Nie jest to łatwe zadanie, bo jednak większość sędziów PKW to są sędziowie czynni, którzy mają rozprawy, narady. Także będzie trudno" - stwierdza.

Marcin Zaborski, RMF FM: Łatwo można zdobyć pana zaufanie?

Wojciech Hermeliński: Myśli pan o zdobyciu zaufania przez kandydata, którego wybraliśmy?

Wojciech Hermeliński w Popołudniowej rozmowie w RMF FM. Posłuchaj!

Tak - panią Magdalenę Pietrzak - PKW wybrała właśnie ją na nowego szefa Krajowego Biura Wyborczego. Pan przed wyborem mówił tak: "Kandydaci są, może nie są najlepsi, ale może przyjdzie ktoś i powie coś takiego, co pozwoli nam z pełnym zaufaniem powierzyć tej osobie misję kierowania Krajowym Biurem Wyborczym".

Ja bym to widział odwrotnie. Myśmy zaufali pani dyrektor Magdalenie Pietrzak, że spełni pokładane w niej nadzieje i będzie w sposób należyty kierować Krajowym Biurem Wyborczym.

Czyli nadzieje, a nie zaufanie? Nie powie pan: "Z pełnym zaufaniem powierzam Magdalenie Pietrzak misję kierowania Krajowym Biurem Wyborczym"?

Podjęliśmy uchwałę, że powołujemy panią Magdalenę Pietrzak na szefa Krajowego Biura Wyborczego, w związku z czym oczywiście mamy do niej zaufanie, bo inaczej byśmy nie wybrali. Oczywiście, można twierdzić, że kandydaci byli na tym poziomie, że kogoś trzeba było wybrać, ale nie chcemy tego tak stawiać. Tak sprawy nie stawialiśmy zresztą od początku dyskusji...

Pan trochę inaczej stawia sprawę. Mówi pan tak: "Pani Magdalena Pietrzak obiecała w czasie rozmowy, że nie będzie żadnych gwałtownych, raptownych zmian w Krajowym Biurze Wyborczym". Czyli jest troszkę tak, że skusiła was obietnicą, zapowiedzią, że nie będzie czystek i ludzie zachowają pracę w Krajowym Biurze Wyborczym.

Akurat nie do końca tak jest. Wszystkich trzech kandydatów o to pytaliśmy, bo dla nas jest naprawdę ważną rzeczą z punktu widzenia pracowników, żeby zachowali pracę - nie widzimy żadnych powodów do zwolnień, bo wszyscy pracownicy Krajowego Biura Wyborczego - my patrzymy troszkę z boku, ale widzimy, że wywiązują się należycie z obowiązków, również kierownictwo KBW. Byłoby rzeczą - nie chcę powiedzieć, że jakimś szaleństwem, ale byłyby rzeczą bardzo ryzykowną nagłe zmiany pracowników przed wyborami samorządowymi. 

Mówił pan dzisiaj, panie sędzio, o kandydatach, którzy przyszli rozmawiać z Wami: "Cała trójka miała epizodyczny kontakt z prawem wyborczym". Naprawdę zgodzili się państwo na to, żeby wybory organizował nam ktoś, kto miał epizodyczny kontakt z prawem wyborczym?

Taka jest prawda. Niestety w sytuacji, jaka zaistniała, w świetle nowych przepisów kodeksu wyborczego, obawiam się, że nie możemy liczyć na inne osoby. Nawet...

Taka jest prawda, ale ta prawda jest też taka, że te przepisy, o których pan mówi, pozwalały Wam nie podjąć dzisiaj decyzji i nie wybrać nikogo z tej trójki.

Tak, oczywiście. Mogliśmy poprosić ministra, żeby nam przedstawił dwie kolejne osoby. Nie sądzę, żeby ich wiedza i umiejętności jakoś znacząco odbiegały od umiejętności dotychczasowych kandydatów. Mogliśmy również w tym drugim kroku też nikogo nie wybrać i pozostawić tę decyzję i tę kwestię ministrowi spraw wewnętrznych i administracji. Uznaliśmy, że jednak lepiej jest powołać osobę, którą... znamy - to dużo powiedziane, ale z którą się zetknęliśmy, którą mogliśmy jakoś ocenić w oparciu o bardziej lub mniej obfite materiały - nie było ich za dużo, w zasadzie musieliśmy bazować na tym, co nam powiedzą kandydaci.

Może jest tak, że pan tę osobę, którą wybraliście zna bardziej niż się panu wydaje, panie sędzio. Magdalena Pietrzak to jest współpracowniczka posła Schreibera, który pisał nowe przepisy wyborcze. Te przepisy, które jak pan powiedział całkiem niedawno, napisał "mały Kazio". Wychodzi więc na to, używając pana retoryki i pana języka, że nową szefową KBW została właśnie prawa ręka "małego Kazia".

Akurat mówiąc o "małym Kaziu" nie miałem konkretnie nikogo na myśli.

To pan przyłożył do tego rękę, panie sędzio.

Tak, oczywiście, można mi to zarzucać. Z drugiej strony nie było innego wyjścia. Nie możemy oczekiwać na żadnego innego kandydata. Przepisy są takie, jakie są. Cały czas ubolewamy, że nie mamy swobody wyboru, ale skoro jej nie mamy, to wybieramy spośród tych osób, które nam przedstawiono.

Mówi pan zupełnie inaczej niż jeszcze przed przesłuchaniami. Wtedy kręcił pan nosem i mówił tak, że "wszyscy wskazani przez ministra kandydaci są ściśle związani z obecną władzą. Na pierwszy rzut oka wywołuje to wrażenie, że są to kandydaci partyjni". Czyli co? Zawiódł pana ten pierwszy rzut oka?

Nie odżegnuję się od tego, bo to zostało dzisiaj też potwierdzone.

Że Magdalena Pietrzak jest kandydatką partyjną?

Nie mówię, że kandydatką partyjną. Powiedziałem, że to są osoby, które są w jakiś sposób afiliowane z rządzącą władzą. Ale z drugiej strony musimy patrzeć na to realnie, że wszystkie osoby, które będą, jeszcze te dwie przedstawione, też pewnie będą takimi osobami. Bo nie sądzę nawet, żeby pan minister miał jakieś w zanadrzu inne osoby, które są absolutnie apolityczne, bo nie sądzę, żeby takie osoby w ogóle zgodziły się kandydować. 

To słyszy pan opozycję, która mówi tak: "Szef MSWiA zgłosił politycznych kandydatów". Z drugiej strony politycy PiS-u mówią: "Nie, to są apolityczni urzędnicy". Magdalena Pietrzak jest apolityczny urzędnikiem?

Dla nas jest mało istotne to, co mówi opozycja i to, co mówią też i przedstawiciele partii czy minister, który nam przedstawia kandydatów. My się, że tak powiem, tym nie zajmujemy. Dla nas istotna jest osoba, która przychodzi, jej Curriculum Vitae, wiedza, którą nam przedstawia, informacje o sobie. Tym dysponowaliśmy. Oczywiście, tak jak powiedziałem, wolelibyśmy, ja również, ażeby to były osoby zupełnie niemające żadnego kontaktu z władzą. Szczególnie administracyjną. Bo to oczywiście są osoby, które były powiązane z władzą administracyjną. 

Można by powiedzieć, przypomnieć to, co mówili o panu, kiedy zostawał pan szefem PKW, co pan sam później wspominał w telewizji TVN24: "Odbierano mnie jako człowieka z układu, który będzie ten układ wspierał przez to, że będę skręcał wybory w kierunku Prawa i Sprawiedliwości. Ani mnie to grzeje, ani mnie to ziębi". Dzisiaj też pan powie, że nie grzeje pana i nie ziębi to, skąd przyszła nowa szefowa KBW?

Troszkę inne są funkcje PKW, która składa się z sędziów, trochę inne są funkcje KBW, bo to jest jednak organ administracji wyborczej, czyli organ administracji państwowej. Tutaj też nie można od tego abstrahować.

Jest jeszcze do wykonania kolejne zadanie, kolejny krok w przygotowywaniu wyborów. To są komisarze wyborczy. PKW spotka się z wszystkimi kandydatami, którzy zgłosili się w tej procedurze i chcą być komisarzami wyborczymi?

Trudno jest mi powiedzieć. Z tego, co wyczytałem, a moje informacje biorę z prasy, jest około 500 kandydatów...

550, ale mogą jeszcze zgłaszać się sędziowie. Może być ich jeszcze więcej.

Do 26 lutego jeszcze mogą zgłaszać się sędziowie. Zresztą uważam, że bardzo dobrze się stało, że sędziowie się zgłaszają. Dobrze też, że nawet minister sprawiedliwości nie stawia żadnych przeszkód, a minister spraw wewnętrznych i administracji ten termin przedłużył. Natomiast jeżeli mielibyśmy przeegzaminować, może to złe słowo, spotkać się z wszystkimi 550 kandydatami, to obawiam się, że byłoby to trudne do wykonania, bo na to...

Ale minister spraw wewnętrznych i administracji może zrobić wstępną preselekcję, jeśli dobrze rozumiem te przepisy, pokazać wam, że oto są kandydaci, np., jest ich 100 albo 200, bo jest 100 komisarzy do obsadzenia, może dwóch na jedno miejsce znajdzie, nie wiem...

Przepisy tego nie regulują, bo przepisy mówią, że kandydatów wskazuje minister spraw wewnętrznych i administracji, czyli może, oczywiście, z tej liczby 550 wybrać 200 czy 150 czy 250 i tych nam przedstawić.

I jeśli wybierze 200, PKW będzie chciała spotkać się z każdym z tych kandydatów?

Powinniśmy tak zrobić. Z tym, że z jednej strony będzie bardzo mało czasu, bo z informacji, jakie kiedyś przekazywał pan minister, to prezentacja tych osób do PKW nastąpi dopiero po 10 czy około 10 marca. Czyli pozostanie...

A musicie wybrać ich do końca marca...

Do końca marca. Pozostanie nam niecałe 3 tygodnie. Musimy się zebrać wszyscy. Nie jest to łatwe zadanie, bo jednak większość sędziów PKW to są sędziowie czynni, którzy mają bez przerwy narady, rozprawy, będzie trudno. Będziemy się najwyżej spotykali w soboty, w niedziele, no nie wiem. Tak, żeby jednak z nimi się spotkać.

Panie przewodniczący, może pan uspokoić polityków opozycji, którzy się obawiają tego, co wydarzy się jesienią? Może pan powiedzieć, że będziemy mieli wolne, sprawiedliwe i profesjonalnie przeprowadzone wybory?

Cały czas to powtarzam: jestem przekonany, że tak będzie. Chciałbym bardzo, żeby tak było. Uważam, że nowa szefowa KBW będzie osobą, która będzie w stanie te wybory, wspólnie z nami, pod nadzorem...

"Chciałbym", "mam nadzieję" - nie, nie. Powie pan: "Ręczę za to, że tak będzie"?

Nie mogę za nikogo ręczyć, bo ja przecież mogę ręczyć za siebie tylko. Natomiast nie mogę powiedzieć w 100 proc., że ręczę za nowego szefa KBW, że na pewno te wybory... Nie znam tej osoby. Znam ją tylko w oparciu...

Ale to pan będzie potem winny, jeśli coś pójdzie nie tak.

Ja wiem o tym. Cokolwiek by było nie tak, to ja i PKW będziemy winni. Ja sobie z tego zdaję sprawę.

Hermeliński o nadchodzących wyborach samorządowych: Obawiam się, że możemy nie zdążyć z przetargiem na komputery, kamery

826 mln zł mają kosztować nadchodzące wybory samorządowe. O takiej kwocie w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM mówił Wojciech Hermeliński. Jak przyznał szef Państwowej Komisji Wyborczej, w budżecie państwa na ten cel zapisano o wiele mniej pieniędzy. "Wybory w 2014 roku kosztowały 237 mln. Zapisano (w budżecie - przyp. red.), o ile pamiętam, 307 mln. Te wydatki znacząco się zwiększyły z uwagi na konieczność powoływania drugich komisji" - wyjaśnił gość Marcina Zaborskiego i podkreślił, że nie wyobraża sobie, aby rząd nie znalazł tych dodatkowych pieniędzy. Hermeliński stwierdził również, że obawia się, że do wyborów możemy nie zdążyć z przetargiem unijnym na m.in. komputery, kamery, w które mają być wyposażone sale do głosowania. 

Szef PKW w Popołudniowej rozmowie w RMF FM przyznał także, że namawia dotychczasowych sędziów, aby zabiegali o ponowny wybór na to stanowisko. "Uważam, że im więcej będzie sędziów, tym większa będzie szansa na to, że wybory będą przeprowadzone w sposób fachowy. Nie chcę tu dyskredytować nowych komisarzy, nie sędziów, ale zdaję sobie z tego sprawę, że ich wiedza nie będzie taką wiedzą, jaką mają obecni sędziowie komisarze. Uważam, że to będzie znakomite wsparcie dla pozostałych komisarzy" - wyjaśnił gość Marcina Zaborskiego i dodał, że jednodniowe szkolenie, które mają przejść komisarze to za mało, bo "wiele się niestety nie nauczą". "Chcemy przeprowadzać jakieś szkolenia, które będą tę wiedzą utrwalać, poszerzać" - zadeklarował Hermeliński.