Jastrzębski Węgiel, jeden z najbardziej utytułowanych klubów siatkarskich w Polsce, nie wystąpi w przyszłym sezonie PlusLigi. Powodem są poważne problemy finansowe po wycofaniu się strategicznego sponsora. Przyszłość siatkówki na najwyższym poziomie w Jastrzębiu-Zdroju stoi pod znakiem zapytania. Być może w tym mieście będzie występował Barkom Każany Lwów. "Wierzę, że wrócimy do ekstraklasy, tylko potrzebujemy czasu" - powiedział prezes klubu Adam Gorol.
- Najważniejsze informacje ze świata sportu znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W czwartek siatkarze Jastrzębskiego Węgla oficjalnie pożegnali się z kibicami po zakończonym sezonie. Drużyna prowadzona przez Andrzeja Kowala zakończyła rozgrywki na siódmym miejscu, odpadając w ćwierćfinale play-off po trzech meczach z PGE Projektem Warszawa.
Pod koniec rozgrywek z dalszego wspierania siatkarzy wycofała się po wielu latach Jastrzębska Spółka Węglowa. Węglowy kolos był strategicznym sponsorem klubu, zapewniając większość jego budżetu.
Na dziś zakończone zostały wszystkie kontrakty zawodników. Ci, którzy mieli ważne umowy na kolejny sezon, dostali wolną rękę, by szukać rozwiązań najlepszych dla siebie. Nie udało się wypłacić graczom wszystkich pieniędzy. Sezon zakończymy z deficytem finansowym, ale jest na to rozwiązanie. Potrzeba również nieco czasu, współpracy z zawodnikami i ich menedżerami. Jesteśmy świadomi konieczności wykonania wszystkich zobowiązań finansowych - dodał Adam Gorol.
Kiedy kilkuset kibiców czekało na zawodników w hali, trwało jeszcze spotkanie prezesa z drużyną. Przeciągnęło się o kwadrans.
Niepewność co do przyszłości klubu jest ogromna. Prezes Gorol podkreślił, że celem jest przetrwanie kryzysu i utrzymanie Akademii Talentów. Trwają rozmowy na temat możliwości gry w Jastrzębiu-Zdroju drużyny Barkom Każany Lwów.
To projekt bardzo zaawansowany, ciekawszy niż się pisze. Potrzeba jeszcze cierpliwości. Myślę, że wkrótce ogłosimy decyzję - zapowiedział Gorol.
Zauważył, że nie chce zgłaszać wniosku o upadłość klubu, choć może znalazłyby się ku temu przesłanki. Jeżeli chodzi o naszą licencję na grę w ekstraklasie, to rynek nie zna pustki. Są różne opcje. Wierzę, że klub z Jastrzębia-Zdroju wróci do PlusLigi - wspomniał.
Łamiącym się ze wzruszenia głosem żegnał siatkarzy szef Klubu Kibica Janusz Kalisz. Dziękujemy za wszystko. Widzieliśmy wasze zaangażowanie, serce zostawione na boisku. Daliście nam wiele radości i emocji w tej hali oraz w wielu innych w kraju i Europie - powiedział, wręczając zawodnikom kibicowskie szaliki.
Odśpiewany został też chórem klubowy hymn.
Trener Kowal nie ukrywał, że był to dla niego trudny sezon.
Nasz potencjał był większy niż to, co osiągnęliśmy. Dziękuję kibicom, bo sztuką jest dopingować, kiedy się wygrywa, ale jeszcze większą - kiedy się nie układa - wskazał.
Po pięciu latach pożegnał się z klubem francuski rozgrywający Benjamin Toniutti. Został nagrodzony długą owacją.
To był trudny sezon dla nas wszystkich. Walczyliśmy w każdym meczu jak najlepiej potrafiliśmy. Bez waszego wsparcia - także na wyjazdach - byłoby to trudniejsze. Ten klub ma specyficzną atmosferę. Zostaniecie w moim sercu na zawsze - zwrócił się do fanów dwukrotny mistrz olimpijski.
Po części oficjalnej kibice robili sobie zdjęcia z zawodnikami i trenerami, zbierali autografy.
Śląski klub - medalista ostatnich trzech edycji Ligi Mistrzów (dwa srebra i brąz) - starał się o "dziką kartę" do tych rozgrywek, ale jego wniosek nie został zaakceptowany przez władze Europejskiej Konfederacji Siatkówki. W tej sytuacji JSW zagrał - po 13 latach przerwy - w Pucharze CEV.
Drużyna prowadzona od lata przez trenera Kowala odpadła w dwumeczu o awans do ćwierćfinału z włoskim Gas Sales Bluenergy Piacenza (dwie porażki po 1:3).
Siatkarze z Jastrzębia czterokrotnie zdobyli mistrzostwo Polski (2004, 2021, 2023-24), a w 2011 roku zostali klubowymi wicemistrzami świata.


