Na razie to dla niego sezon jak z bajki. Kacper Tomasiak, który tej zimy debiutuje w Pucharze Świata w 14 konkursach uzbierał już 284 punkty do klasyfikacji generalnej. Na podium jeszcze nie stał, ale został liderem biało-czerwonej drużyny - jego koledzy są pod wrażeniem talentu i spokoju, jakim emanuje na skoczni mimo małego przecież doświadczenia. W Bischofshofen Tomasiak powalczy o czołową dziesiątkę Turnieju Czterech Skoczni.
- Kacper Tomasiak to nazwisko, które coraz częściej pojawia się w kontekście sukcesów polskich skoków narciarskich. 18-latek błyszczy w swoim debiutanckim sezonie Pucharu Świata i już teraz jest najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w generalce.
- Latem Tomasiak wygrał Letni Puchar Kontynentalny, zapewniając Polsce dodatkowe miejsce na zimowy Puchar Świata.
- W Turnieju Czterech Skoczni regularnie plasuje się w czołowej dziesiątce - w Garmisch-Partenkirchen i Innsbrucku zajmował 8. miejsce, a w klasyfikacji generalnej turnieju jest dziewiąty.
- Trener kadry Maciej Maciusiak podkreśla spokój i pewność siebie młodego zawodnika. Tomasiak najlepiej prezentuje się w konkursach, a presja nie robi na nim wrażenia.
- Po więcej aktualnych informacji sportowych zapraszamy na RMF24.pl
O tym, że Kacper Tomasiak ma talent, w polskim środowisku skoków narciarskich wiedzieli od dawna. Młody zawodnik latem złapał formę. Wygrał letni Puchar Kontynentalny i wywalczył dodatkowe miejsce dla kadry na zimowy Puchar Świata. A jak już dostał szansę, to jej z rąk nie wypuścił.
Tylko raz nie awansował w tym sezonie do serii finałowej. To był drugi konkurs w Klingenthal. Zajął w nim 32. miejsce. Dla juniora to imponujący wynik. Już przed Świętami Tomasiak zasygnalizował dobrą formę, zajmując piątą lokatę w Engelbergu.
Na Turnieju Czterech Skoczni na razie spisuje się równie dobrze. Zaczął od 14. lokaty w Oberstdorfie. W Nowy Rok był natomiast 8. w konkursie rozgrywanym w Garmisch-Partenkirchen. Powtórzył to na skoczni Bergisel w Innsbrucku. W klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni jest 9. Tuż przed nim plasuje się Anże Lanisek, a za nim takie sławy jak choćby Stefan Kraft.
W czym tkwi fenomen naszego młodego zawodnika? Być może w spokoju, który mu na co dzień towarzyszy. W grudniu przed Pucharem Świata w Wiśle opowiadał, że od zawsze był raczej spokojny. Rzadko ponoszą go emocje. Poza tym, gdy jest świadomy sportowej formy, to potrafi złapać pewność siebie, której nie traci mimo błędów, które czasami się pojawiają. Tak też było w Innsbrucku. Mimo błędów na Bergisel był ósmy.
Tomasiak nie zna wszystkich skoczni z Pucharu Świata. Na wielu z nich trenował, ale niektóre poznaje podczas zimowej rywalizacji. Serie próbne, treningi, nawet kwalifikacje. Tam niekiedy rezultaty są słabe, ale gdy przychodzi konkurs, oglądamy najlepszą wersję Tomasiaka i to jest jego fenomen.
Najlepsze próby oddaje w zawodach. I on to ma od dziecka. Pierwszy sezon w Pucharze Świata, a on sobie z tego nic nie robi. Jakby skakał na Orlen Cup. I to jest fantastyczne. Nie chcemy nakładać mu presji, by już wskoczył na podium. Na razie zadomowił się w dziesiątce. Teraz kolejny krok, by się w niej utrzymać. Na Turnieju (Czterech Skoczni - red.) w każdym konkursie pokazuje, że wystarczy robić swoje. To walczak - opowiada trener kadry Maciej Maciusiak.
Maciej Kot, który przez lata zebrał na skoczniach ogrom doświadczenia podkreśla, że Tomasiak ma pewne cechy wspólne z... Piotrem Żyłą.
Podobnie jak Piotrek pewne rzeczy odsuwa, nie przejmuje się. On ma swój plan. Ważne jest, żeby pójść do góry, zrobić dobrą pozycję. A czy przyszło dziesięć tysięcy osób, czy nikt nie przyszedł to nie ma znaczenia. Ma taki swój świat, w którym żyje i po prostu skacze daleko. Powinien się tego trzymać, skoro to funkcjonuje. Są też cechy, które pokazują, że jest przeciwieństwem Piotrka. Ale to jak skacze w tym sezonie robi ogromne wrażenie. Nie tylko na nas. Także na zagranicznych mediach, trenerach. Mało było w ostatnich latach zawodników, którzy przebojem wchodzili w Puchar Świata. Oczywiście w przeszłości byli Schlierenzauer, Morgenstern, którzy już pierwszy sezon mieli fantastyczny. Ale 18-latków skaczących tak równo w debiutanckim sezonie w ostatnim czasie było mało. Embacher jest młody, ale to jego trzeci sezon. Miał czas okrzepnąć.
Dawid Kubacki - kolejny z naszych weteranów Tomasiaka opisuje w taki sposób:
Kacper ma dobrze poukładane w głowie. Wie, co robi i wie na co go stać. Nie napala się za bardzo. Podejrzewam, że wielu zawodnikom mogłoby już się palić pod tyłkiem. Sezon idzie, idzie a ciągle nie doskoczyłeś do podium, choć gdzieś tam było blisko. On siada na belce i robi swoje. To cechuje dobrego zawodnika. Jak dobrze skakałem, to też tak to wyglądało. Po prostu robiłem swoje. Wtedy nie interesuje cię nic co dzieje się dookoła.
Na razie Tomasiak stał się pewniakiem do wyjazdu na igrzyska olimpijskie. Jest zdecydowanie najwyżej z Polaków w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Walczy o TOP-10 Turnieju Czterech Skoczni. Taki scenariusz przed rozpoczęciem sezonu można by traktować jak czystą fantastykę. Ale z głębszymi ocenami dobrze jest się jeszcze wstrzymać. Pokazuje to dobitnie przykład Wąska, który po świetnym sezonie obniżył loty.
Także Małysz po tym, jak jeszcze w latach dziewięćdziesiątych jako młodziak błysnął formą i talentem, później znacznie obniżył loty. Dopiero na przełomie 2000 i 2001 roku stał się hegemonem w Pucharze Świata. Skoki narciarskie to złożona dyscyplina. Czasami zawodnicy i trenerzy z rozbrajającą szczerością przyznają, że nie wiedzą, czemu coś dzieje się w taki, a nie inny sposób.
Jedno jest pewne - objawił nam się talent na miarę wielkich sukcesów. Cieszmy się tym, dajmy mu się rozwijać i nie obarczajmy go odpowiedzialnością za całe polskie skoki. Wydaje się, że jeśli Tomasiak będzie się harmonijnie rozwijał, to niebawem sam tę odpowiedzialność przejmie. Na swoich warunkach.


