Studenci kilku irańskich uniwersytetów zorganizowali protesty antyrządowe. Były to pierwsze demonstracje na taką skalę od czasu masowych manifestacji w styczniu, które zostały brutalnie stłumione przez władze - informuje BBC.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Demonstracje i wiece odbyły się na terenie co najmniej trzech uczelni w stolicy kraju, Teheranie, oraz jednej na północnym wschodzie kraju. Studenci oddawali hołd tysiącom ofiar masowych protestów w styczniu. Nagrania zweryfikowane przez BBC pokazują setki protestujących - wielu z nich ma na sobie irańskie flagi - pokojowo maszerujących w sobotę po kampusie Uniwersytetu Technologicznego Szarif w Teheranie. Tłumy skandowały "śmierć dyktatorowi" - nawiązując do najwyższego duchowo-politycznego przywódcy Alego Chameneia.

Pojawiły się również potwierdzone zdjęcia przedstawiające pokojowy protest okupacyjny na uniwersytecie Szahid Beheszti, również w Teheranie. BBC zweryfikowało także nagranie z Uniwersytetu Technologicznego im. Amira Kabira, na którym widać tłum skandujący antyrządowe hasła.

W położonym na północnym wschodzie Meszhedzie, drugim co do wielkości mieście Iranu, miejscowi studenci skandowali: "Wolność" i "Studenci, krzyczcie, krzyczcie o swoje prawa". Tego samego dnia odnotowano także większe demonstracje w innych miejscach, a w niedzielę pojawiły się wezwania do zorganizowania kolejnych wieców - podkreśliła BBC. Nie jest na razie jasne, czy ktokolwiek z demonstrantów został aresztowany.

Protesty, które wybuchły w końcu grudnia, zaczęły się od skarg natury ekonomicznej. Błyskawicznie rozprzestrzeniły się na cały kraj i nabrały charakteru politycznego. Były to największe manifestacje od rewolucji islamskiej z 1979 roku. HRANA (Amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka) potwierdziła, że podczas tej fali demonstracji zginęło co najmniej 6159 osób, w tym 5804 protestujących, 92 dzieci i 214 osób powiązanych z rządem. Aktywiści powiadomili, ze pracują nad weryfikacją jeszcze 17 tys. kolejnych zgłoszonych zgonów.

BBC zauważyła, że do protestów dochodzi w czasie, gdy USA intensywnie zwiększają obecność wojskową w regionie, zaś prezydent Donald Trump powiedział, że rozważa ograniczony atak militarny na Iran. USA i ich europejscy sojusznicy podejrzewają, że Iran zmierza w kierunku stworzenia broni jądrowej, czemu Iran zawsze zaprzeczał. Jednocześnie jednak wzbogacał uran do poziomu nie pozwalającego na żadne cywilne zastosowania.

Przedstawiciele USA i Iranu spotkali się we wtorek w Szwajcarii i stwierdzili, że poczyniono postępy w rozmowach mających na celu ograniczenie irańskiego programu nuklearnego. Pomimo tych doniesień Trump powiedział później, że świat dowie się „w ciągu najbliższych dni”, czy zostanie osiągnięte porozumienie z Iranem, czy też Stany Zjednoczone podejmą działania militarne.

Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oświadczył w piątek, że projekt porozumienia nuklearnego będzie gotowy „w ciągu dwóch-trzech dni”, a następnie Iran przedstawi go Stanom Zjednoczonym.

Następnym etapem będzie dla mnie przedstawienie propozycji potencjalnego porozumienia moim amerykańskim odpowiednikom, wysłannikowi Steve’owi Witkoffowi i zięciowi prezydenta Donalda Trumpa, Jaredowi Kushnerowi - powiedział Aragczi telewizji MSNBC.

Iran przeprowadził w tym tygodniu ćwiczenia wojskowe w Zatoce Omańskiej ze swoim rosyjskim sojusznikiem - przypomniała agencja AFP. W obliczu ryzyka ataków USA Australia, Szwecja, Serbia i Polska wezwały swoich obywateli do opuszczenia Iranu.