Gdy Maja Chwalińska szykuje się do największego meczu w karierze, po drugiej stronie siatki stanie zawodniczka, o której świat mówi już od kilku lat. Mirra Andreeva ma dopiero 19 lat, ale w kobiecym tenisie zdążyła już osiągnąć więcej niż większość zawodniczek przez całą karierę. Finał Roland Garros 2026 będzie dla Rosjanki pierwszym wielkoszlemowym finałem.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Mirra Andreeva urodziła się 29 kwietnia 2007 roku w Krasnojarsku na Syberii. Tenis zaczęła trenować jako sześciolatka i bardzo szybko stało się jasne, że ma wyjątkowy talent. Razem ze starszą siostrą Eriką wychowywała się w trudnych warunkach rosyjskiej prowincji, lecz rodzice zdecydowali się zaryzykować wszystko dla sportowej przyszłości córek.
Rodzina najpierw przeprowadziła się do Soczi, a później Mirra wyjechała do Francji, gdzie rozpoczęła treningi w Cannes w akademii Patricka Mouratoglou - słynnego szkoleniowca współpracującego wcześniej między innymi z Sereną Williams.
Sama tenisistka wspominała później, że wybierała między akademią Rafaela Nadala na Majorce a francuskim ośrodkiem. Ostatecznie zdecydowano się na Cannes, które z czasem stało się jej drugim domem.
Prawdziwa eksplozja talentu Andriejewej nastąpiła w 2023 roku. Najpierw dotarła do finału juniorskiego Australian Open, a kilka miesięcy później zachwyciła świat podczas turnieju WTA w Madrycie.
Jako 15-latka pokonała finalistkę US Open Leylah Fernandez, a następnie wyeliminowała Beatriz Haddad-Maię i Magdę Linette. Zatrzymała ją dopiero Aryna Sabalenka. Rosjanka została wówczas jedną z najmłodszych zwyciężczyń meczu WTA w historii.
Kilka miesięcy później przebrnęła kwalifikacje Roland Garros i dotarła do trzeciej rundy turnieju seniorek. Już wtedy imponowała spokojem oraz dojrzałością psychiczną.
Nie myślę o tym, gdzie gram i z kim. Po prostu wychodzę na kort i robię swoje - mówiła nastolatka, która kompletnie nie wyglądała na zawodniczkę przytłoczoną wielką sceną.
W tym samym sezonie dotarła również do czwartej rundy Wimbledonu, stając się najmłodszą uczestniczką tego etapu od czasów Coco Gauff.
Korty Rolanda Garrosa wyjątkowo jej sprzyjają. Już w 2024 roku osiągnęła tam półfinał, eliminując po drodze Arynę Sabalenkę. Została wtedy najmłodszą półfinalistką turnieju wielkoszlemowego od 1997 roku, gdy podobnego wyczynu dokonała Martina Hingis.
Wielu ekspertów właśnie do Hingis porównuje dziś Rosjankę. Nie imponuje wyłącznie siłą czy fizycznością. Jej największym atutem jest inteligencja tenisowa, czucie gry i umiejętność błyskawicznego podejmowania decyzji.
Andriejewa sama przyznaje, że jej sportowym idolem jest Andy Murray - zawodnik słynący z tenisowej inteligencji i świetnego czytania gry.
W 2025 roku Rosjanka weszła do absolutnej światowej elity. Wygrała turniej WTA 1000 w Dubaju, zostając najmłodszą triumfatorką imprezy tej rangi w historii.
Ten sukces automatycznie wywołał porównania do Marii Szarapowej. Obie Rosjanki jako nastolatki wygrywały wielkie turnieje i przebijały się do ścisłej światowej czołówki w błyskawicznym tempie.
Andriejewa poszła jednak jeszcze dalej. W Indian Wells pokonała kolejno Jelenę Rybakinę, Igę Świątek oraz Arynę Sabalenkę, udowadniając, że potrafi wygrywać z największymi gwiazdami kobiecego tenisa.
W wieku zaledwie 17 lat znalazła się w czołowej piątce rankingu WTA.
Ogromny wpływ na rozwój Rosjanki miała współpraca z Conchitą Martinez. Była mistrzyni Wimbledonu pomogła młodej zawodniczce przede wszystkim mentalnie.
Hiszpanka podkreśla, że Andreeva od dawna posiadała wszystkie tenisowe umiejętności potrzebne do wygrywania wielkich meczów. Problemem bywało jednak utrzymywanie koncentracji oraz emocji pod kontrolą.
Martinez nauczyła ją większego spokoju między punktami i lepszego zarządzania własnymi reakcjami na korcie. Efekty widać szczególnie w obecnym sezonie.
Po nieco bardziej nierównym sezonie 2025 Andriejewa wróciła do najwyższej formy w 2026 roku. Wygrała turnieje WTA 500 w Adelajdzie i Linzu, dotarła do półfinału w Stuttgarcie oraz finału prestiżowego turnieju w Madrycie.
Podczas tegorocznego Roland Garros wygląda wyjątkowo pewnie. W półfinale bez większych problemów pokonała Martę Kostiuk 6:1, 6:3, pokazując tenis kompletny: agresywny, inteligentny i niezwykle dojrzały.
Dzięki awansowi do finału Rosjanka już zapisała się w historii, ale zwycięstwo mogłoby wynieść ją jeszcze wyżej. W wieku 19 lat i 39 dni zostałaby jedną z najmłodszych triumfatorek turnieju wielkoszlemowego w historii.
Andriejewa jest postacią budzącą skrajne reakcje. Z jednej strony kibice zachwycają się jej stylem gry, naturalnością i ogromnym talentem. Z drugiej - jej rosyjskie pochodzenie sprawia, że wokół zawodniczki pojawiają się polityczne kontrowersje.
Rosjanka nie odcina się od swojej ojczyzny i nie zabiera jednoznacznego głosu w sprawie wojny w Ukrainie. To powoduje mieszane reakcje części opinii publicznej. Jednocześnie wiele osób podkreśla, że wciąż jest bardzo młodą zawodniczką dojrzewającą pod gigantyczną presją światowych mediów.
Od pewnego czasu pojawiają się również spekulacje dotyczące możliwej zmiany obywatelstwa. Po latach spędzonych we Francji naturalizacja wydaje się teoretycznie możliwa, choć na razie temat pozostaje wyłącznie w sferze plotek.
Dla Andriejewej triumf w Paryżu byłby spełnieniem największego marzenia. Wygrana we French Open to mój najważniejszy cel w życiu - przyznała przed finałem.
Jeśli wygra z Mają Chwalińską, pójdzie śladami Igi Świątek, która również jako 19-latka zdobyła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł właśnie na paryskiej mączce.
Wszystko wskazuje na to, że kobiecy tenis zyskał kolejną wielką gwiazdę na długie lata. Mirra Andriejewa nie jest już tylko "cudownym dzieckiem". Dziś to pełnoprawna kandydatka do dominacji w światowym tenisie.


