W spotkaniu 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała drużynę Ruchu Chorzów 2:0. Podopieczni Macieja Skorży zwyciężyli po trafieniach Michała Kucharczyka i Daniela Ljuboi. Dzięki wygranej umocnili się na pozycji lidera i są coraz bliżej wywalczenia mistrzostwa Polski.

Legia do meczu na szczycie przystąpiła w mocno eksperymentalnym składzie. Zmiany wymusiło zawieszenie za kartki trzech podstawowych piłkarzy. Co więcej, poczynaniami lidera z ławki rezerwowych nie mógł kierować trener Maciej Skorża, który został ukarany podczas poprzedniego spotkania ligowego z Wisłą w Krakowie. Problemów kadrowych nie miał Ruch. Waldemar Fornalik nie mógł skorzystać jedynie z obrońcy Żeljko Djokmica.

Obie drużyny do gry przystąpiły z dużym respektem dla rywala. Więcej emocji, niekoniecznie sportowych, było na trybunach. W 17. minucie sędzia musiał na chwilę przerwać grę, gdy na "żylecie" rozbłysły race, a kilka petard hukowych poleciało na murawę.

Najbliżej zdobycia bramki był w pierwszej połowie Słowak Gabor Straka. W 44. minucie po składnej akcji Łukasza Janoszki i Arkadiusza Piecha otrzymał dobre podanie od tego drugiego, ale z 17 metrów posłał piłkę obok prawego słupka bramki gospodarzy.

Bramki padły w drugiej połowie

Osiem minut po przerwie jeszcze lepszej sytuacji nie wykorzystał Maciej Jankowski. Pochodzący ze stolicy napastnik "Niebieskich" wymanewrował defensywę Legii, ale przegrał pojedynek sam na sam z jej bramkarzem.

Wydawało się, że "Niebiescy" na dobre przejmą inicjatywę, ale wtedy... stracili gola. Na połowie Ruchu piłkę wywalczył Danijel Ljuboja, odegrał do Miroslava Radovica, a drugi z Serbów idealnie podał do Michała Kucharczyka, który płaskim strzałem z pola karnego pokonał Michala Peskovica. Po stracie bramki Ruch musiał zaatakować odważniej, a gospodarze mogli liczyć na kontry.

Po zamieszaniu na boisku w dobrej sytuacji znalazł się Piech, ale Kuciak miał dzisiaj swój dzień. Podobnie jak Ljuboja, który był aktywny przez całe spotkanie, a w 83. minucie po podaniu Tomasza Kiełbowicza zdobył drugą bramkę dla lidera i rozstrzygnął losy meczu.

Dzięki wygranej Legia przerwała serię dziewięciu ligowych występów chorzowian bez porażki i zrobiła duży krok w stronę mistrzostwa Polski. Piłkarze Ruchu będą mieć smutne święta, ale porażki w Warszawie nie mogą rozpamiętywać zbyt długo, bo już we wtorek czeka ich rewanż z Wisłą Kraków w półfinale Pucharu Polski. W przypadku sukcesu - finał prawdopodobnie z... Legią.

Tomasz Kiełbowicz: Wiedzieliśmy, że Ruch postawi trudne warunki

Patryk Serwański: Mecz na szczycie. Lider kontra wicelider. Proszę ocenić to spotkanie.

Tomasz Kiełbowicz: Nie był to łatwy mecz. Wiedzieliśmy, że Ruch postawi trudne warunki. To wybiegany zespół, który ostatnio seryjnie zdobywał punkty. Cieszy, że udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Przy pierwszej bramce świetnie rozegrali Ljuboja i Radović, a do siatki trafił Kucharczyk. Drugą bramkę dołożył "Ljubo". (po podaniu Kiełbowicza - przyp. redakcji).

Pierwsza połowa była zupełnie bezbarwna. Po przerwie było już ciekawiej. Pomogła bramka Kucharczyka?

To prawda. Wiadomo jaki ciężar gatunkowy miało to spotkanie - i dla nas i dla Ruchu. Przed przerwą to były takie piłkarskie szachy. Obie drużyny nie chciały się otworzyć. W drugiej połowie było troszkę więcej miejsca, a to przełożyło się na sytuacje. Dla nas jednak najważniejsza była nie gra, tylko trzy punkty.

Do końca sezonu pięć kolejek, a wy możecie sobie pozwolić nawet na jedną porażkę. Liczycie punkty potrzebne do mistrzostwa, czy myślicie tylko o najbliższym meczu?

Każdy kolejny mecz jest dla nas teraz bardzo ważny i tak musimy do tego podchodzić. Nie możemy pozwolić sobie na moment dekoncentracji. Straciliśmy już w tej rundzie już dużo punktów. Mam nadzieję, że mecz z Ruchem będzie początkiem dobrej passy.

Teraz przed Legią walką o awans do finału Pucharu Polski i mecz w Warszawie z Arką Gdynia.

Nauczeni doświadczeniem nawet - choćby ostatniego meczu pucharowego - wiemy, że musimy potraktować ten mecz bardzo poważnie i tak zrobimy. Arka jest dobrą drużyną. Teraz przyjedzie w silniejszym składzie, bo w Gdyni kilku zawodników pauzowało za kartki. Wierzę, że zagramy dobry mecz i awansujemy do finału.

Bramki: 1:0 Michał Kucharczyk (57), 2:0 Danijel Ljuboja (83).

Żółta kartka - Legia Warszawa: Tomasz Kiełbowicz, Rafał Wolski. Ruch Chorzów: Marek Szyndrowski, Gabor Straka. Czerwona kartka za drugą żółtą - Ruch Chorzów: Marek Szyndrowski (90).

Legia Warszawa: Dusan Kuciak - Jakub Wawrzyniak, Michał Żewłakow, Inaki Astiz, Tomasz Kiełbowicz - Michał Kucharczyk (70. Nacho Novo), Miroslav Radovic, Ivica Vrdoljak, Rafał Wolski (64. Daniel Łukasik), Michał Żyro - Danijel Ljuboja (90+2. Ismael Blanco).

Ruch Chorzów: Michal Peskovic - Łukasz Burliga, Rafał Grodzicki, Piotr Stawarczyk, Marek Szyndrowski - Marek Zieńczuk (71. Paweł Abbott), Marcin Malinowski, Gabor Straka, Łukasz Janoszka - Arkadiusz Piech (80. Andrzej Niedzielan), Maciej Jankowski (86. Wojciech Grzyb).