"Zdarzało mi się zabrać kogoś, kto oglądał zazwyczaj klasyczny speedway, na zawody lodowe. I mówił, że na tych drugich jest więcej emocji. Oczywiście nie ujmując nic klasycznemu speedwayowi" - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Kubą Wasiakiem członek reprezentacji Polski w ice speedwayu Mirosław Daniszewski. W piątek i w sobotę najlepsi zawodnicy w tej dyscyplinie będą walczyć w Sanoku w finale Drużynowych Mistrzostw Świata. Można spodziewać się wielu emocji i zwrotów akcji. "Lód wygląda ładnie przez trzy, cztery wyścigi, potem tor zaczyna przypominać motocross" - dodaje Daniszewski.

Kuba Wasiak: Jakie są najważniejsze różnice między żużlem i ice speedwayem?

Mirosław Daniszewski: W klasycznym żużlu jeździmy ślizgiem, a na lodzie nie ma tego, jedziemy z wbitymi w lód kolcami. To oznacza, że nie ma tradycyjnego wyłamania motocykla na wirażu, pokonujemy łuki pochyleniem motocykla.

Jak wygląda koło motocykla do jazdy na lodzie?

Ma w granicach dwustu kolców w jednym kole. Jeden kolec może wystawać maksymalnie 2,8 centymetra. Trzeba zawsze nabić dużo powietrza. Ponieważ na koła i kolce działają duże przeciążenia, to ustawiamy jedno koło na trzy atmosfery. Bardzo ważne w motocyklu lodowym są teleskopy. Można mieć dobry silnik, ale bez dobrych teleskopów przednich lub tylnego, to nie wykorzysta się tego silnika. Lód wygląda ładnie przez trzy, cztery wyścigi, potem tor zaczyna przypominać motocross.

"​Sanok ma bardzo dobry tor do jazdy szybkiej na lodzie. Już siedem lat temu debiutował Pucharem Sanoka, potem były mistrzostwa Europy, potem rundy mistrzostw świata. Teraz mamy imprezę finałową, imprezę światowego formatu" - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Kubą Wasiakiem prezes... czytaj więcej

Ale prędkości i tak są imponujące...

Tak, na próbach szybkości mogą sięgać 120 km/h. Silniki w klasycznym speedwayu są czterozaworowe, na lodzie są dwuzaworowe. Moc silnika lodowego jest mniejsza, ale jedzie się szybciej, bo koło nie kręci, tylko cały czas kolcami się wbija do przodu. W klasyku na wirażu i na prostej są nadobroty.

Jak się przygotowujecie do zawodów? Trenujecie podobno na zamarzniętych jeziorach.

Nie tylko treningi, ale same zawody odbywają się w różnych miejscach - na lodowiskach, na torach łyżwiarskich i na normalnych zbiornikach wodnych - jeziorach czy stawach.

Na co stać polską reprezentację w Sanoku? Podium wchodzi w grę?

Musimy trochę chłodniej podchodzić do tego tematu. Szanse zawsze są, ale trzeba być spokojnym, a życie pokaże, czy będziemy w górnej czy w dolnej części stawki.

Na co wy liczycie?

Chcemy pojechać dobre zawody, żeby nie było obciachu. Chcemy udowodnić, że nie na darmo przydzielili nam organizację finału.

Kto jest faworytem?

Rosjanie są prawdziwą potęgą. Oni od kilku lat mają kilkustopniową ligę. Poza tym mają warunki umożliwiające dużo dłuższy trening. My możemy zaczynać mniej więcej na początku grudnia, oni dużo wcześniej.

A oprócz Rosjan?

Druga siła to Austria, a trzecia Czechy - tak przynajmniej kończyły się ostatnie finały.

Ta hierarchia nie ma nic wspólnego z klasycznym żużlem.

Nie, tu jest zupełnie inaczej. Dla porównania mogę powiedzieć, że rosyjska liga ice speedway jest na poziomie naszej ekstraligi żużlowej, tej w klasycznym speedwayu.

A co robicie od zimy do zimy?

Ja normalnie pracuję, ale cały czas mam do czynienia z klasycznym motocyklem. Zacząłem jeździć w 1982 roku i praktycznie do dziś wsiadam i trenuję. Mimo iż technika jazdy jest inna, to ważny jest kontakt i jest to forma przygotowania.

A więc - klasyczny speedway czy ice speedway? Co przynosi więcej emocji?

Zdarzało mi się zabrać kogoś z Gorzowa, kto oglądał zazwyczaj klasyczny speedway, na zawody lodowe. I mówił, że na tych drugich jest więcej emocji. Oczywiście nie ujmując nic klasycznemu speedwayowi.